*Naty*
Już godzinę siedzę w tym kiblu! Nienawidzę być w ciąży! Ale bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że dziecko nie będzie podobne do taty Maxiego. Boże! Musiałabym je chyba karmić widłami.
- Naty wszystko gra!? - ryczał zza drzwi Maxi - Strasznie chcę mi się sikać!
- Dzięki za troskę... - zaczęłam - O swój pęcherz! - ryknęłam tak aby mnie usłyszał
Skończyłam rzygać i wyszłam z łazienki w której.... Nie za ładnie pachniało
- Możesz wejść - powiedziałam z przebiegłym uśmieszkiem
- Okeej! - powiedział iw szedł do pomieszczenia
Słyszałam tylko, że zaczął się krztusić po czym wyszedł z łazienki
- To ja może pójdę pod drzewko...
- Hahahaha - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół do kuchni
Przyszło mi do głowy, że zrobię coś do jedzenia
*20 minut później*
Jedliśmy zupę. Pomidorową a ja myślałam że za chwilę się zrzygam. Obiad przygotował jednak Maxi, a mi wydawało się źe wsypał do niej super glue. Była klejąca i smakowała jak... kupa?
- To jest obrzydliwe? - spytał chłopak
- Eeee... To nie jest takie? Złe?
- Chyba sama się oszukujesz
- Mam pomysł. Może następnym razem ja gotuję?
- Zgadzam się! - powiedział bez zastanowienia
Nagle moja mina zmieniła się o 360 stopni.
- Naty, wszystko okej? - spytał zmartwiony
- Dziecku też nie smakowała zupa. Kopnęła... - szepnęłam z łzami wzruszenia w oczach
- Ooo - powiedział Maxi podchodząc do mnie a właściwie do brzucha?
- Oj mała, jak się już urodzisz to nie odpuszczę! Będziesz jeść moje obiady codziennie!
- Błagam cię Maxi nie męcz jej tak! - powiedziałam po czym zaczęłam się śmiać
*Francesca*
Nie śpię już od 5:00. Miałam masakryczny sen który wiele dał mi do myślenia. Śniło mi się, że Diego mnie zdradził z jakąś śliczną dziewczyną. Czułam się przy niej okropnie... Jak mała myszka, nic nie znacząca dla nikogo. Gdy się obudziłam byłam cała spocona i zmęczona. Teraz jest 9:37 i postanowiłam wstać. A no tak... Dlaczego ten sen dał mi wiele do myślenia? Bo uświadomił mi jak bardzo Diego jest dla mnie ważny.
Powoli wstałam z łóżka ostatni raz ziewając po czym ruszyłam do łazienki. Weszłam pod zimny prysznic, ciało umyłam płynem jagodowym, a włosy szamponem o zapachu malin. Gdy wyszłam wytarłam się moim mięciutkim różowym ręcznikiem i ubrałam białą koronkową sukienkę. Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni gdzie zrobiłam sobie naleśniki z owocami. Gdy skończyłam jeść wzięłam torebkę i postanowiłam iść na spacer. Gdy tak szłam w oddali zobaczyłam tego chłopaka z wczoraj, widocznie zarywał do kolejnej laski. Ten to nie ma co robić z życiem... Przeszłam na drugą stronę ulicy żeby mnie nie zobaczył. Nawet nie zauważyłam gdy znalazłam się pod domem mojego narzeczonego. Czemu mnie tu nogi przyniosły? Nie wiem, ale postanowiłam wszystko z nim wyjaśnić. Weszłam po kamiennych schodkach po czym zadzwoniłam do drzwi. Oczywiście na mojego farta nikogo nie było w domu. Brawo Fran, brawo... Poszłam w stronę domu od Maxiego bo tam właśnie była ostatnio Naty i czuje że jeszcze nie poszła do domu.. Zapukałam i otworzył mi kto?! Diego! To trzeba mieć farta....
- Cześć - powiedziałam cicho po czym patrzyłam w podłogę
- Hej, wchodź - powiedział równie cicho
- O! Fran! - krzyknęła moja przyjaciółka po czym mocno mnie przytuliła - Co tu robisz?
- Czułam że tu jesteś, a chciałam z tobą pogadać - odpowiedziałam
- Na pewno ze mną?
- Tak...
- No okej - powiedziała i poszłyśmy do jakiejś sypialni, chyba od Maxiego.
- Co się dzieje? - spytała
- Miałam zły sen, że Diego mnie zdradził... Nie umiałam spać, Naty ja nie wiem co robić - powiedziałam ledwo wstrzymując łzy
- Dlaczego mu nie wybaczysz? Popełnił błąd, ale przeprosił i widać że tego żałuje. Teraz tak siebie unikacie że to aż w oczy boli. Kochacie się, musisz coś z tym zrobić
- Kiedy ja nie potrafię. To mnie tak boli...
- Mniej bolałoby cię gdybyś miała go przy sobie, uwierz. Ale, rób jak chcesz to twój wybór...
- Może masz rację - powiedziałam cicho
- Na 100% mam rację, teraz idź i z nim pogadaj!
- Dobra - warknęłam i poszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki
- Pogadamy? - spytałam bruneta
Ten pokiwał głową i poszliśmy na dwór
- Co jest? - spytał
- Ja... chciałam cię przeprosić
- Niby za co?
- Za to że byłam taka zła i... - nie dał mi dokończyć
- Spokojnie, już wiem nie nie chcesz mi wybaczyć. Naprawdę, dam ci już spokój. Nie będę cię męczył - powiedział po czym zostawił mnie samą a ja zaczęłam płakać
*Diego*
Właśnie wszedłem do domu a prosto przed drzwiami stali zdziwieni Maxi i Naty.
- Podsłuchiwaliście? - spytałem
- Wiesz co tak i nie będę tego ukrywać. Czemu się nie pogodziliście?! - krzyknęła Naty
- Przecież ona nie chciała się pogodzić... - zacząłem
- Właśnie chciała po to chciała z tobą pogadać!
- CO?! - krzyknąłem
No to pięknie. Teraz pewnie jest jej smutno. Ponownie wyszedłem przed dom gdzie siedziała zapłakana dziewczyna. Usiadłem obok niej a gdy spojrzała na mnie pocałowałem ją w rozgrzane czółko,
- Przepraszam... - zacząłem - Nie dałem ci dojść do słowa. Nawet nie wiesz jak cię kocham. Wybaczysz mi? - spytałem pewny nadziei że w końcu mi wybaczy
- Tak - powiedziała a na jej twarzy zagościł uśmiech
- W końcu - odetchnąłem z ulgą po czym namiętnie pocałowałem dziewczynę
pierwsza ;D
OdpowiedzUsuńnatka dziękuje miśku ty mój ;*
omg
naaxi takie wścipskie
ja bym sie bała na miejscu naty
maxi taki kochający antykucharz ..
liczą się chceci nie ?
zaskoczyło mnie to jak podchodzi do jej ciąży
najlepsza akcja w łazience ;D
Hehe...
OdpowiedzUsuńDruga i cieszę się z tego ;33
Rozdział booski !!! <3
Maxi mnie rozwala xdd
Decesca! No w końcu! ;33
Cudeńkoo <3
Czekam na next!!!
Nuśka x.x
PS. Obstawiam że Natalia znów będzie pierwsza ;pp ;))