wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział 4

*Lodovica*
- Już wróciłaś? - zdziwiła się moja mama
- Aaa spotkałam takiego chłopaka
- Chłopaka?! - krzyknął tata z kuchni
- Tak tato chłopaka! - odkrzyknęłam a on zaczął się dusić
- Kim są jego przyjaciele?! Co robi?! Zarabia na życie?!
- Jak ma na imię? - spytała mama a ja zaczęłam się śmiać
- Diego - powiedziałam a mój tata ponownie zaczął się dławić
- Ale jest młodszy ode mnie?
- TAK!
- Dzięki Bogu... - odetchnął
- Tato mam 17 lat!
- Co z tego?!
- On jest rok starszy...
- A jak ma na nazwisko?
- Coś na P, Paulo? Po... Ponte! - krzyknęłam a moja mama zaczęła rąbać głową w ścianę
- Super, będziemy wszyscy jedną wielką rodziną - powiedział mój tata ironicznie
- Co?!
- A nie nic nic nic, dowiesz się w swoim czasie
- O boże dobra idę do swojego pokoju - mruknęłam i tak jak mówiłam ruszyłam w stronę pomieszczenia

*Francesca*
- Ona nie może się dowiedzieć że to syn naszych przyjaciół! - krzyknął mój mąż
- Czemu?!
- Maxi to mój przyjaciel, nie chcę żeby był moją rodziną!!!!
- A może ja chce?!
- Chcesz w swojej rodzinie Maxiego?! - wydarł się
- Nie!!! Naty!!!
- Przecież on naszej córce chce wpoić do głowy jakieś zasady o harmonogramie czapek!
- Nie prawda....
- A co z Eleną?

(zdj. Eleny )

- A no racja... - powiedziałam cicho 
- No więc właśnie!
- Mógłbyś się na mnie nie drzeć?! - wkurzyłam się i zostawiłam go samego
Wnerwiona poszłam do pokoju córek

(zdj. Lodovici)

Zobaczyłam je obie śmiejące się od ucha do ucha
- Co wam tak wesoło? - zdziwiłam się
- Mamo... Ale nie mów tacie - zaczęła Elena
- Okeeej...?
- Bo... ja mam chłopaka! - powiedziała i obie zaczęły piszczeć
- Co? Kogo?
- A takiego Damona - zapiszczała


Dziewczyna podeszła do mnie i pokazała mi jego zdjęcie na telefonie
- Czy on nie jest czasem ociupinkę za stary? - spytałam
- On jest 3 lata starszy ode mnie - powiedziała jakby nigdy nic
- On ma 21 lat?!
- Ćśśś bo tata usłyszy!
- Nie możesz ukrywać tego w nieskończoność 
- Przed tobą ukrywałam - wzruszyła ramionami
- Słucham?! To ile wy jesteście razem?!
- 6 miesięcy...? Może 7
- CO?! - wydarłam się - Idę do twojego ojca
- Nie błagam nieeee!!! 
- Elena! 
- No mamo weź nie bądź taka sztywna
- Ja sztywna?! Gdybyś wiedziała co my robiliśmy w młodości to...
- Co?!
- Nic nic, może kiedyś ci powiem. W każdym razie, masz zerwać znajomość z tym chłopakiem
- Chyba cię powaliło?! Co mi niby zrobisz?!
- Naślę na niego tatę
- No nie rób mi tego!
- Skończyłam - powiedziałam i wyszłam
A no tak... Pokłóciłam się z Diego... No to genialnie! Jestem w DUPIE

*Diego Ponte*
(Diego Ponte zdj.)

Po odprowadzeniu (doniesieniu) dziewczyny postanowiłem pójść do domu mojego przyjaciela Sergio 

(zdj. Sergio)

Szedłem przed siebie, w końcu doszedłem
- Diego, wchodź! - uśmiechnął się i gestem zaprosił mnie do środka - Stary, taką dupe widziałem
- Znowu chcesz kogoś gwałcić? To już zaczyna być męczące, co te dziewczyny takiego zrobiły?
- Weź mnie nie pouczaj tylko do mnie dołącz, no proszę
- Jak dalej tak będziesz robił to z naszej przyjaźni nici, nara - warknąłem i wyszedłem trzaskając drzwiami
Sergio ostatnio bardzo się zmienił, aż za bardzo

DomiNika
NataliaNaty292

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 3

 *18 lat później*Francesca*
Mam 37 lat, minęło tyle czasu... Mam kochającego męża Diego, córkę Elenę oraz 17-letnią córkę Lodovice, która jest małą kopią mnie. Elena jest bardziej podobna do swojego (przystojnego) taty
- MAMO!!! - usłyszałam głośny krzyk mojej córki
Przypomnę, że jestem bardzo szczęśliwą matką cieszącą się ciszą i spokojem....
 - MAMO!!!!! Elena od godziny siedzi w tej durnej łazience a ja zaraz idę do szkoły!
- Diego! Córki cię wołają! - krzyknęłam
W końcu cisza... i spokój...
- Co się dzieje skarbie?! - spytał Diego wchodząc do sypialni
I tak od 18 lat...
- Nic... - westchnęłam i poszłam do dziewczyn
Ciekawe jak on to jeszcze wytrzymuje. Jedyny facet w tym domu i trzy baby. Trzeba było synka se zrobić
- Mamo! Ja wychodzę! - usłyszałam krzyk  Eleny
- W końcu! - warknęła Lodo i wbiegła jak torpeda do kibla - Fuuuuj! Przecież jemy to samo!
Nic nie mówiąc ponownie poszłam do sypialni gdzie zobaczyłam jak Diego przymierza sobie koszule i nie wie jaki krawat wybrać do pracy a ja zaczęłam się z niego śmiać widząc jakie ma skupienie
- Czemu się śmiejesz? - powiedział i zrobił smutną minę
- Bo masz taki sam problem od 18 lat - zaczęłam się śmiać - Kiedy spotkamy się z Maxim, Naty, Camillą i Diego 2?
Dalej rozwala mnie to że nazwali swojego syna po wujku... Który według prawa jego wujkiem nie jest. No bo nie jestem siostrą Naty (nawet jak bym chciała)
- Misia, dziś idę do pracy - westchnął i pstryknął mnie w nos
- Akurat wtedy kiedy mam wolne ty nie możesz nigdzie iść. Kiedy w ogóle spędzaliśmy czas we dwoje? Cały czas praca, dzieci, praca, dzieci...
- Obiecuję ci, za niedługo się to zmieni - powiedział i namiętnie mnie pocałował
- Zaś się całujecie? - usłyszałam swoją córkę a my szybko się od siebie oderwaliśmy
- Ty czasem nie miałaś na 8:00? - spytał mój mąż
- Mam na 9:00 - wystawiła język
- Do pokoju! - krzyknęliśmy razem
- Okej, ale nie bądźcie za głośno, ostatnio się zasnąć nie dało - powiedziała i wyszła
Spłonęłam rumieńcem a brunet się zaśmiał
- Następnym razem tak nie jęcz - powiedział całując mnie w policzek i wyszedł

*Naty*
Ostatnio Maxi wziął sobie wolne, a dzieci pojechały na 2 dni na wycieczkę klasową do Sevilli... Co z tego że są w innych klasach. Ważne że dzieci NIE MA
- MMMmaaaaaxi! - krzyknęłam - Przyjdziesz?!
- Jestem zajęty!
- A ja siedzę w samej bieliźnie... 
- LECĘ! - krzyknął i po chwili był przy mnie - Kłamałaś - posmutniał
- Dzieci nie ma... - zaczęłam bawić się skrawkiem jego koszuli - Zostaliśmy sami
- Ty, ja... - zaczął - I praca
- Ty tylko o tej pracy! Kiedy pójdziemy do Diego i Fran? Tęsknię za nimi...
- Za niedługo skarbie - pocałował mnie w polik
- Pobawimy się?
- W co?
- No wiesz...
- Idę do komputera popracować a ty się pobawisz w kucharkę! - powiedział i wyszedł
- Maxi! - krzyknęłam i opadłam na łóżko
- Żart! - usłyszałam i poczułam jak Maxi na mnie skoczył\
- Ała!!! - wydarłam się - Wiesz co, to ja pójdę coś ugotować - wyślizgnęłam się spod męża i poszłam zrobić galaretkę
- Nathalia! Help! - usłyszałam
Ponownie poszłam do sypialni gdzie zastałam Maxiego... w samych bokserkach
- Proszę - powiedział z miną zbitego psiaka
- Dobra - westchnęłam i zaczęliśmy się całować

*Diego Ponte*
Skończyły się lekcje. Szedłem przed siebie, kiedy zauważyłam że wpadłem na jakąś dziewczynę. Wydaje mi się znajoma ale jej nie znam.
- Hej, nic ci nie jest? - Spytałem
- Boli mnie noga. Ale mieszkam blisko więc jest ok. Jak masz na imię?
- Diego, a ty?
- Lodovica. Masz na imię tak jak mój tata!
- Serio? To całkiem spoko, przynajmniej nie będziesz mnie kojarzyć jak żula. Sory, że no wiesz, tak na ciebie wpadłem.
- Naprawdę nic się nie stało. No dobra, to ja już sobie pójdę. Późno już - powiedziała i zaczęła powoli kuśtykać w stronę domu. W ostatnim momencie pociągnąłem ją za nadgarstek.
- Chyba Cię pogięło ,że pozwolę Ci iść z tą nogą do domu!
- Diego, bez przesady. Mówiłam już ,że nic mi nie jest. Poza tym to tylko 15 minut drogi.
- 15 minut?! Przecież mówiłaś ,że to blisko
- No tak, dla mnie blisko
- Dobra, bez gadania. Nie pójdziesz z tą nogą do domu bo mi jeszcze pod auto wpadniesz. Wiesz w jaką depresje bym popadł?! - powiedziałem
- No ok, a masz jakiś sposób żebym znalazła się w domu?! Bo teleportować się raczej nie umiem - w tym momencie szybko wziąłem ją na ręce i zacząłem iść przed siebie. - Diego puszczaj! - krzyknęła
- Nie mam takiego zamiaru. - uśmiechnąłem się. Szliśmy tak przez około 2 minuty i kiedy już przestała wierzgać tymi swoimi chudymi nogami postanowiła najwyraźniej się odezwać
- Diego?
- Tak?
- Ty wiesz ,że mój dom jest w drugą stronę prawda?
- Że co? To ja cię tu niosę, męczę się i pocę a ty mi jeszcze nie powiedziałaś ,że źle idziemy? Nie wiem czy wiesz ale ty też coś ważysz.- udałem obrażonego
- Czy ty mi tu właśnie sugerujesz ,że jestem gruba?! - podniosła głos
- Słuchaj. Nie znam się na kobietach. Dla mnie Niki Minaj może mieć nawet małe cycki a Kim Kardashian małe biodra go ale ty nie jesteś gruba. - skończyłem swój monolog i przy okazji zawróciłem w stronę domu Lodo
- Czy ty sugerujesz ,że mam małe cycki?! - kolejny raz prawiła mi wyrzuty. Ona ma okres czy co? - Czy ty mi sugerujesz ,że jetem deską?!
- O czym my rozmawiamy?! - powiedziałem w końcu.
- Nawet już nie wiem - zaśmialiśmy się oboje
Nawet się nie spostrzegliśmy a już byliśmy pod domem dziewczyny. Kiedy odstawiłem ją na ziemię ona tylko pocałowała mnie w policzek i szybko zniknęła za drzwiami domu. Nawet nie wiem czemu ale czułem się jak w niebie,

_________________________________________________________________
Hejka! Nie, to nie jest jednorazowy rozdział
Postanowiłyśmy tu wrócić, bo wena wróciła
Pisałyśmy go razem, jak coś jako Lodovica pisze DomiNika
A jako Diego Ponte NataliaNaty292
Czemu? Bo Lodo to córka Fran i Diego
A ,,Diego 2'' to syn Naty i Maxiego
Oczywiście tak samo jest z Eleną i Camillą
To chyba tyle, jeszcze w tym tygodniu będzie next
DomiNika
NataliaNaty292


piątek, 20 listopada 2015

Odejście? Zawieszenie? Sprostowanie!

Tak... Wcześniejszy post był trochę mało informacyjny, ale dla tego że pisałam go w szkole i mi się spieszyło. Teraz bardziej to wytłumaczę. Na początku sama miałam odejść, potem wyszło że Natalia też. Tyle już chyba wiedzieliście, a teraz większe sprostowanie. Dalej wszystko będę komentowała i wogóle, po prostu na jakiś czas zawieszamy bloga. Naszego drugiego i mojego własnego dalej będziemy normalnie prowadzić :) Możliwe, że w przyszłości wrócimy, póki co zapraszamy na resztę blogów :)
DomiNika
NataliaNaty292

Odchodzę!

Tak, to nie żarty. Ja czyli  DomiNika odchodzę. Blog dalej będzie funkcjonował pod okiem Natalii. Przepraszam was ale póki co skupiam się na własnym blogu i na moich ocenach w szkole. Dziękuję wam za wszystko i może jak wszystko mi się trochę ogarnie  (oceny) to wrócę  <3
DomiNika

wtorek, 17 listopada 2015

Rozdział 2


*Francesca*
Powoli otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Diego nie było obok mnie, super... Znowu gdzieś poszedł. Zaspana wstałam i usłyszałam płacz Eleny. Ruszyłam w stronę korytarza, a gdy wyszłam z pokoju zobaczyłam Marco trzymającego w rękach płaczącą dziewczynkę
- Puść ją! - krzyknęłam
- Na życzenie - zaśmiał się i puścił Eli
- NIE!!!

- Fran. Fran - usłyszałam i gdy otworzyłam oczy zobaczyłam bruneta
- Diego - mocno go przytuliłam - Elena... ona - nie dał mi dokończyć
- Spokojnie, Eli nic nie jest. Miałaś zły sen - powiedział - Zaczęłaś krzyczeć i płakać
- Ma... Marco - zaczęłam płakać - Prawie ją zabił - łkałam i wtuliłam się w chłopaka
- To nie prawda, poczekaj - powiedział i wyszedł z sypialni zostawiając mnie samą
Minutę później wrócił z uśmiechniętą dziewczynką na rękach. Gdy ją zobaczyłam od razu poprawił mi się humor, a na mojej twarzy również zawitał uśmiech. Wzięłam Eli na ręce i mocno ją przytuliłam.
- Moje dwie księżniczki - uśmiechnął się Diego i musnął moje usta
Zauważyłam że idzie w stronę drzwi
- Gdzie idziesz? - spytałam zdziwiona
- Chcesz głodować? - spytał ironicznie - Zrobię śniadanie
Poszłam odłożyć Elenę do kojca, obudziłam ją a powinna jeszcze spać. Pocałowałam ją w czółko i postanowiłam się umyć. Wzięłam szybki prysznic, gdy się umyłam wyszłam na zimne kafelki i wytarłam ciało swoim puchatym ręcznikiem. Następnie ubrałam bieliznę i wybrany przeze mnie zestaw. Wysuszyłam włosy i spięłam je w luźnego koka. Gotowa poszłam do kuchni gdzie czekał już mój mąż
- Hej ślicznotko - pocałował mnie w nos co było całkiem słodkie
- Hej przystojniaku - zaśmiałam się - Zrobiłeś śniadanie?
- Jeszcze się pytasz - prychnął i wskazał na pełne jedzenia talerze
Gdy jedliśmy przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Przez przypadek upuściłam widelec a Diego patrzył na mnie zdezorientowany. Już chciał coś powiedzieć ale mu na to nie pozwoliłam 
- Nic mi nie jest - powiedziałam cicho
- Nie kłam - powiedział stanowczo - Co jest?
- Po prostu... To mnie dobija - westchnęłam - Marco - wyjaśniłam 
- Nie martw się, już nic ci nie zrobi...
- Wiesz co?! Zawsze tak mówisz! - krzyknęłam i wstałam od stołu
- Fran... - powiedział czule
- Zostaw mnie! - krzyknęłam
- To nie moja wina, szłaś na zwykłą imprezę twojego przyjaciela! Gdybym chciał z tobą iść powiedziałabyś że jestem zazdrosny, zająłem się Eleną, pozwoliłem ci iść. Nic więcej nie mogłem zrobić! - krzyknął
Wybiegłam wkurzona z domu. Jedyne kto może mi pomóc to Naty. Tak, tylko ona mnie rozumie...

 *Naty*
Siedziałam sobie w domu gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi i głos mojej przyjaciółki dobiegający z dworu.  
Podeszłam w samej pidżamie i otworzyłam drzwi do pomieszczenia. Francesca wpadła do pokoju i zaczęła ryczeć
- Jak on mógł! Debil, kretyn, idiota, świnia!
-  Francesca uspokój się!!!
- Łatwo Ci mówić! Nienawidzę ! Kocham ! Nienawidzę!
- Okeeeej?! A teraz gadaj mi szybko o co chodzi bo jak się nie uspokoisz to wyleję na ciebie tą ohydną kawę od Maxiego!
- Słyszałem! -powiedział z góry
- Co mnie to!
- No to teraz gadaj!- krzyknęłam w stronę przyjaciółki
- No bo... No bo ja chyba pokłóciłam się z Diego
- Co? Ale dlaczego?!
- No bo... Wspomniał o Marco a ja tak trochę wybuchłam...
- Co?! Masz natychmiast tam iść i go przeprosić!
- No ale....ale on.... Ehhh no dobra
- Super! A teraz leć do niego bo na jego miejscu byłabym już nieźle wkurzona... NO ale wiem ,że on cię kocha bardziej niż ja
- Ejjjj... Dzięki...Ej!
- Idź już!!!
- Idę idę ! Nie wkurzaj się tak bo Maxi na ciebie czeka na górze.... Ciekawe co on tam robi??? Może czeka.... W....Sypialni
- A idź bo za chwilę cię do domu nie wpuści.
- Idę , idę
- Pa
- Pa
Zamknęłam jej drzwi przed nosem i podeszłam do schodów by udać się na górę do męża. Serio ciekawiło mnie co robi...
Podeszłam szybkim krokiem do chłopaka.
Kiedy zbliżałam się do drzwi uchyliłam je lekko widząc jak Maxi....nawala w Cs?!
- Ruschuj Ruschuj!!!!  Crash!!! Dajesz!!!! Znajdziemy ich od lewej!!! Dajesz!!! 
- Echem... Co ty odwalasz?!
- Uczę Camillę jak grać w cs-a.
- Maxi... Camilla śpi w osobnym pokoju
- Właśnie dlatego tak krzycze
- Ale właściwie z kim ty w ogóle grasz?
- Z nikim...!!!
- Dawaj mi natychmiast te słuchawki! 
Zerwałam się z miejsca i wyrwalam mu słuchawki z ręki. 
- I co dała ci juz spokój?! - Usłyszałam dźwięk z urządzenia. Głos Diego?!
- Chwila co?!
- Eeeee to ja już spadam. Pa! 
- Czekaj!!! Mam sprawę...
- Eeeee jaką?
- Pogodziłeś się już z Francescą?
- Nieee... Jeszcze nie wróciła do domu. A co?
- Jak to?! Wyszła ode mnie z domu godzinę temu!
- Cholera!  Muszę lecieć!
- Gdzie?!
- Szukać jej!!!!- Powiedział i szybko się rozłączył
- No to zostaliśmy zostaliśmy sami....- powiedział Maxi
- Cały czas byliśmy sami
- Dobrze wiesz o co mi chodzi
- Nie nie wiem a teraz marsz do kuchni zmywac naczynia!
- Foch!- udał obrażonego
- No dobra! Chodź tu do mnie!
- Jest!
*Francesca*
Trochę okłamałam Naty, bo wcale nie poszłam do domu. Zamiast tego chodzę teraz po parku... Sama... Zamiast w domu! Ehhh... ja serio jestem głupia
- Francesca - usłyszałam i aż podskoczyłam. Nie! Odwróciłam się i zobaczyłam tego pacana
- Marco... - powiedziałam cicho i wycofałam się do tyłu
- Dawno się nie widzieliśmy - zaczął się śmiać i podszedł do mnie
- Zostaw ją - usłyszałam za sobą i obok mnie stanął Diego
- Co ty tu...
- Głuchy jesteś czy mam ci aparat słuchowy kupić! Wypierdalaj! 
Marco chwilę stał przed nami ale szybko zaczął uciekać. Spojrzałam zdziwiona na bruneta i mocno go przytuliłam
- Dziękuję... - powiedziałam cicho
- Mówiłem że cię nie zostawię - uśmiechnęłam się
- Nie jesteś na mnie zły?
- Nie mam o co, chyba bym się zabił gdyby ten debil znów ci coś zrobił
- Kocham cię - namiętnie pocałowałam chłopaka




sobota, 7 listopada 2015

One shot 2000 wyświetleń

- Księżniczko! - usłyszałam pukanie do drzwi, w których pojawiła się Matylda - Twój ojciec cię wzywa
- Już idę! - odpowiedziałam i poszłam w stronę komnaty mego ojca - A cóż się stało że mnie wzywa? - spytałam zdziwiona
- Tego dowiesz się od niego - powiedziała z uśmiechem
Weszłam do komnaty gdzie czekał na mnie mój ojciec, po jego lewej królewicz Leon, a po prawej giermek Diego
- Witaj ojcze - powiedziałam podchodząc do niego
- Witaj Francesco. Jak już pewnie wiesz chodzi o coś ważnego
- Z byle jakiego powodu nie wzywasz mnie do siebie
- Owszem
- Więc o co chodzi?
- Chodź, usiądziemy - wskazał na stół przy którym mieliśmy usiąść
- Dobrze, powiedz co się stało
- Gdy twoja matka miała urodzić postanowiłem iść do wyroczni, by dowiedzieć się co stanie się w twym życiu
- Rozumiem...
- Chodzi mi bardziej o to, co powiedziała wyrocznia... Jej słowa są zapisane w tym liście - wskazał kopertę - Proszę, abyś ją teraz przeczytała
Drżącymi rękoma delikatnie otworzyłam kopertę, a następnie złapałam list

Twa córka Francesca będzie się zwała
I z każdym dniem będzie piękniała
Lecz szybko znaleźć jej męża trzeba
Bo w dorosłości anioły wezmą ją do nieba

- Co to ma znaczyć? - spytałam przestraszona
- Jeśli nie ożenisz się do 18 roku życia... - zaczął - Zginiesz - powiedział cicho
Poczułam jak do mych oczu napływają łzy. Nie wiedząc co czynić podniosłam się i wybiegłam z sali. Wiedziałam, że jest to nieodpowiednie gdyż zostawiłam ojca samego, ale nie wiedziałam co zrobić. Nie mogę zginąć, 18 lat kończę za miesiąc a nawet w nikim się nie zakochałam. Usiadłam na łóżku w pokoju, a po chwili pojawił się tam i mój ojciec
 - Nie mogę uwierzyć - powiedziałam przez łzy
- Nie pozwolę żebyś zginęła - pogłaskał mnie po policzku - Ożenisz się z księciem Leonem
- Chyba sobie żartujesz! - krzyknęłam
- Jak ty się do mnie odnosisz? Jestem twoim ojcem!
- I zmuszasz mnie do nieprawdziwej miłości!
- Ona nie musi być prawdziwa, dziecko ty się masz po prostu ożenić - powiedział - Zresztą książe Leon jest idealny na króla, jak i na twego męża
- Ale ja go nie kocham! - krzyczałam przez łzy
- To musisz go pokochać Francesca - powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami
Co ja mam teraz zrobić? Słyszałam że niektórzy królowie robią tak swoim córkom, ale nie wiedziałam że spotka to akurat mnie. Nie kocham księcia Leona i nie zamierzam pokochać. 
Wyszłam z pokoju
- Gdzie idziesz? - spytała Matylda
- Przewietrzyć się. Wiesz, dużo emocji jak na jeden dzień - wytłumaczyłam dziewczynie
Matylda to moja opiekunka, często mnie rozumie, jak matka której nie mam. Brakuje mi jej, zwłaszcza gdy ojciec jest ostry i na mnie krzyczy. W takich chwilach pomaga mi Matylda, ale tym razem nie może nic zrobić.
- Mam iść z tobą? - spytała zmartwiona
- Nie, dam radę - powiedziałam i wyszłam z zamku
Wyszłam z zamku i usiadłam w ogrodzie
- Witaj - usłyszałam głos Leona
Nie odpowiedziałam
- Wkrótce zostaniesz moją żoną - uśmiechnął się
- Nie dojdzie do tego - powiedziałam
- Zdziwiłabyś się. Twój ojciec wystawił już datę ślubu
- Dlaczego tak bardzo ci na mnie zależy?
- Od dawna mi się podobałaś, czarnowłosa ślicznotka, była idealna na moją żonę. Na dodatek twój ojciec wybrał mnie na twojego męża
- Nic z tego nie wyjdzie, wolę umrzeć niż się z tobą ożenić
- Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?
- No nienawidzę takich pacanów jak ty - warknęłam i poszłam do pokoju
Miałam dość długich sukienek, takiego życia. Z tego:


Przebrałam się w to:


Wybiegłam z zamku i ruszyłam w stronę lasu. Usiadłam na korze drzewa i usłyszałam dzwonek mojego telefonu
- Francesca, gdzie jesteś? Twój ojciec się martwi - usłyszałam głos Matyldy
- Przepraszam, po prostu się przeraziłam. Matylda, ja nie chcę wyjść za księcia Leona
- Dlaczego? On do ciebie pasuje - powiedziała
- Mówisz serio?
- Nie... - westchnęła - Rozumiem cię, ale musisz za niego wyjść dla twojego dobra
- Dlaczego akurat za niego? Nienawidzę go, już wolałabym tego giermka - prychnęłam i zobaczyłam smutnego chłopaka przyglądającego mi się - Muszę kończyć
- Ale France... - rozłączyłam się
- Przepraszam... Nie o to mi chodziło. Podałam pierwszą lepszą osobę i wypadło na cie...
- Nie przejmuj się księżniczko, w końcu to tylko ja - uśmiechnął się
- Mów na mnie Fran. I to nie tylko ty tylko aż ty. Dlaczego tak słabo się oceniasz?
- Jestem tylko giermkiem jak mam się oceniać, jak króla? - zaśmiał się
- Nie jesteś tylko giermkiem... - spojrzał na mnie kpiąco - Na pewno jesteś lepszy od Leona - westchnęłam
- Czemu tak go nienawidzisz? - spytał
- Nie zrozumiesz... - powiedziałam cicho
- Tak naprawdę nie masz wytłumaczenia tylko się boisz, boisz że się w nim zakochasz. Tylko dlaczego skoro i tak musisz za niego wyjść?
- Nie wyjdę za niego Diego! Moglibyście to w końcu zrozumieć?!
- Musisz za niego wyjść zrozum to!
- A dlaczego za niego? Nie mogłabym na przykład za ciebie?! - krzyknęłam 
Mówiłam już prawie przez łzy. Mam dość tego tematu...
- Bo jestem giermkiem a ty księżniczką!
- Co z tego?! - krzyknęłam i pocałowałam go
Nie wiem dlaczego to zrobiłam. No, właściwie to wiedziałam... Od jakiegoś czasu mi się podobał, ale bałam się mu tego powiedzieć, bo jestem księżniczką.
- I tak muszę za kogoś wyjść - powiedziałam gdy oderwaliśmy się od ciebie - Ale ja go nie kocham. Kocham ciebie... - powiedziałam cicho
Chłopak tylko na mnie spojrzał i mocno mnie przytulił
- Ja też cię kocham... - powiedział - Ale co chcesz powiedzieć królowi?
- Wiesz co mu chcę powiedzieć? To co czuję... - pociągnęłam go za rękę w stronę zamku

*Król*

- Matylda! - krzyknąłem
Po chwili kobieta do mnie przybiegła
- Witaj Królu - ukłoniła się
- Gdzie moja córka - powiedziałem
- Nie wiem jaśnie panie... Dzwoniłam do niej ale się rozłączyła. Nie zdążyłam się spytać...
- Masz ją znaleźć!
- Tu jestem ojcze - usłyszałem głos Francesci
- W coś ty się ubrała?! - krzyknąłem
- W to co mi się podoba. I tak, nie ożenię się z księciem Leonem - powiedziała wkurzona
- Zdziwiła byś się
- Ożenię się z Diego - powiedziała wskazując na giermka
- Chyba sobie kpisz! Z nim?! - wskazałem na bruneta
Chociaż... Może i by się nadawał na króla
- Dobra, ożeń się z nim - powiedziałem beznamiętnie a ona pisnęła i pocałowała chłopaka

*Francesca*

- Fran, naprawdę nic dziś ci nie idzie - westchnęła Matylda
- To ze stresu. Dziś najpiękniejszy dzień w moim życiu... - powiedziałam
- Może nie ja ci pomogę a ktoś inny? - powiedziała tajemniczo
Nagle przez drzwi komnaty przeszła moja kochana kuzynka, której od dawna nie widziałam
- Naty! - krzyknęłam i przytuliłam brunetkę
- Cześć. Przyjechałam najszybciej jak się dało. Jest też ze mną mój narzeczony Maxi, ale on poszedł do Diego
- Nawet nie wiesz jak się ciesze że tu jesteś - uśmiechnęłam się
- To ja was zostawię - usłyszałam głos Matyldy
- Jak tam z Maxim? - spytałam
- Za miesiąc bierzemy ślub, mam nadzieję że przyjedziecie
- Z chęcią - zaśmiałam się

*3 lata później*

Minęły już 3 lata odkąd wzięliśmy z Diego ślub. Mój tata szybko się z tym pogodził, a najszczęśliwszy był gdy dowiedział się że zostanie dziadkiem. Mamy dwuletnią córeczkę Talię, a za 6 miesięcy będzie miała rodzeństwo. Albo siostrzyczkę Juliet, albo braciszka Jeremiego. 
Pewnie jesteście ciekawi co się dzieje z resztą?
Moja kochana Matylda w końcu znalazła sobie chłopaka, Bena. Naty z Maxim mają dwie bliźniaczki, Miriam i Penelopę. Leon za to nie potrafił się odkochać, jednak na pewnym balu poznał księżniczkę Violettę, dzięki temu za miesiąc biorą ślub na który jesteśmy zaproszeni. 
I tak wiedzie się moje królewskie życie...  Jestem szczęśliwa, chodź nie zawsze było łatwo

__________________________________________________________________________
Kochani!
Ostatnio wybiło nam 2000 wyświetleń
W tej chwili jest 2100
Nawet nie wiecie jak jesteśmy wdzięczne
Dużo pracy wkładamy w tego bloga
Cieszymy się z każdego wyświetlenia, komentarza
Bardzo wam za wszystko dziękujemy <3
DomiNika
NataliaNaty292
OS pisany przez DomiNikę



czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 1 Sezon 2

Niespodzianka! Tak naprawdę nie ma nowej historii tylko... Jest sezon 2! Jeeej :D Mamy nadzieję że się cieszycie :D No to zapraszamy do czytania:

*Naty*
Jestem w moim domu razem z Fran i szykujemy się na imprezę która będzie wieczorem. Nasz znajomy Peter ma urodziny i nas zaprosił. Pozbyłyśmy się już ciążowych brzuchów więc możemy wbić się w nasze stare kiecki. 
- Naty, to jest strasznie obcisłe! - usłyszałam głos Fran
No, może prawie... pozbyłyśmy się brzuchów. 
- To wciągnij brzuch! - krzyknęłam - Grubasie...
- Sama nie umiałaś się wbić w tą czerwoną!
- No i co z tego - powiedziałam
10 minut później miałyśmy już wybrane sukienki... Takie w które mogłyśmy wejść. 
Ja wybrałam taką:



A Fran taką:


Wyszłyśmy z domu żegnając się z naszymi mężami i dziećmi, którzy zostali w moim domu, po czym ruszyłyśmy w stronę klubu. Nie zamierzałyśmy dzisiaj nic pić, ale i tak będziemy się dobrze bawić. 
- Peter! - krzyknęłam i przytuliłyśmy chłopaka
- Hej dziewczyny, jak tam u dzieci? - spytał z uśmiechem
- Dobrze, Eli ma 2 miesiące - powiedziała Fran
- A Camilla 5 - dodałam
- To fajnie, mam nadzieję że będziecie się dobrze bawić. Wiecie... mężowie z dziećmi to możecie się zabawić
- Nie Peter, nie pijemy dziś - powiedziałam
- Jak chcecie - zaśmiał się i sobie poszedł
Niby to mój przyjaciel no i solenizant, ale wkurzył mnie swoim zachowaniem. Myśli, że będę zdradzać męża na prawo i lewo? Chyba go pogięło...
- Naty, idziesz? - spytała Fran
- Tak - przytaknęłam 
Weszłyśmy do klubu, który okazał się być klubem go go! Nie wiedziałam ,że Peter taki jest! Szczerze?! Miałam się ochotę zwijać ale to w końcu mój przyjaciel. Nie wypada tak wychodzić w jego urodziny. Trudno. Jakoś to przeboleje.
- Chyba się tego nie spodziewałyśmy -powiedziałam z ironicznym uśmieszkiem
- Tego to mało powiedziane. Zwijamy się?
- Oj Fran... Chyba nie wypada. To w końcu jego urodziny.
- Serio?! Jesteś marką i masz zamiar siedzieć w burdelu?!
- Dobra wychodzimy- powiedziałam ale kiedy zmierzałyśmy już do wyjścia podszedł do nas nachlany Peter
- Eeeeee.... Dziew...dziewczyny. Tto ten...no mój nowy kumpel.... Ekhem...-wyjąkał jak żul i zza jego plców wyłonił się... Marco?! Co on tu do cholery robi?!
Popatrzyłam w stronę przyjaciółki a ta widocznie zbladła.... Nie! Tak być nie może! Zwijamy się z tego miejsca. Już chciałam zawołać przyjaciółkę ale jej nie było.. Co?! Zaraz! Nie ma jej ?! DO jasnej cholery! Marco też nie ma!
Co się tutaj dzieje!
Podeszłam ,więc szybko do Petera by spytać czy nie widział gdzieś Fran.
- Peter! Gdzie jest Fran i Marco! Zniknęła...z nim i nie wiem gdzie jej szukać!!
-Wyyyyluzuuuj mała, pewnie się świetnie bawią....- zaśmiał się. Był nieźle nachlany. W takim stanie nie można było  z nim rozmawiać. Ale?! Co jeżeli to prawda?! Co jeśli Marco zrobi coś Fran?! (od aut. chodzi o gwałt)
Wybiegłam ,więc szybko scenariuszem jaki sobie poukładałam. Kiedy opuściłam próg klubu i głośna muzyka ucichła usłyszałam.... Krzyk Fran?!
Pobiegłam tam i zobaczyłam półnagą Fran a na niej Marco! Co to jest?! Schowałam się za drzewo żeby zadzwonić do Diego i Maxiego, ale  w tym momencie moja kochana mamusia musiała do mnie zadzwonić i na cały regulator zadzwonił dzwonek mojego telefonu.
- Co to kurwa jest? - usłyszałam głos Marco
Zwiałam do klubu a następnie pobiegłam do łazienki. Postanowiłam ,że tam zadzwonię do chłopaków. 
Oczywiście coś musiało mi przeszkodzić. Do pomieszczenia wparował narąbany Peter rozbijając o kafelki butelkę wisky. 
- Hhhej mmalleńkaa-wyjąkał - zabawimy się?! Chodź do mnie! -powiedział i się na mnie rzucił.
Szybko jednak wyrwałam się z jego objęć i pobiegłam w jakieś ciche miejsce. Wybrałam numer do męża a następnie wcisnęłam zieloną słuchawkę. Nie mogłam zadzwonić do Diego....choć i tak się dowie. No cóż....Będzie III Wojna światowa.
- Maxi! Szybko! Przychodźcie do klubu! 
-Spokojnie Naty! Co się dzieje?! 
- Marco! On porwał Fran!
- Co?! Dlaczego nie zadzwoniłaś do Diego?!
- To z emocji.... Bo on ją chyba zgwałcił!
- Że co?! Czekaj już lecimy!
- Czekaj jeszcze jedno!
      
                                                               *Maxi*
- Diego! Jedziemy do klubu!
- Po co?
- No bo sudwjmarco djwhuwhuzgwalcikmhyedgh francescevygdhjef6d
- CO?!
- No bo mardcoeuiyidhi zgwusihbdehualcihwihdduwh franegfyecescenjdh
- CO?!
- NO BO MARCO ZGWAŁCIŁ FRANCESCE!
- CO?! - krzyknął
- Jak teraz nie słyszałeś to polecam iść do lekarza
Diego wybiegł z domu a ja poleciałem za nim. Wsiadłem z nim do auta i szybko łamiąc wszystkie przepisy dojechaliśmy do klubu gdzie zastaliśmy zapłakaną Naty. Pierwsze co było dobrze słyszalne to pisk Francesci dobiegający gdzieś z tyłów klubu.


 *Diego*
 Wraz z Maxim pobiegliśmy za klub gdzie zastaliśmy nieprzytomną Francescę a obok niej siedział Marco który się ubierał. Wkurzony podszedłem do niego i z całej pety przywaliłem mu w twarz.
Dalej zajął się nim Maxi a ja pobiegłem do Fran.
- Fran! Fran! - potrząsałem dziewczyną
- Diego... - szepnęła
Przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem a ona zaczęła płakać
- On... on mnie zgwałcił - wyłkała
-  Wszystko będzie dobrze - powiedziałem i otarłem łzy spływające po jej policzkach 
Wziąłem brunetkę do samochodu, przykryłem ją kocem i pojechaliśmy do domu. Gdy dojechaliśmy wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni, położyłem na łóżku i po chwili zasnęła. Poszedłem do pomieszczenia gdzie została Elena. Ją również ukołysałem i zasnęła.
Położyłem się obok Fran i mocno ją przytuliłem. Martwi mnie to, że Marco ją zgwałcił. Po pierwsze to moja żona! Po drugie to może jej zaszkodzić psychicznie i po trzecie... Boje się że zajdzie w ciąże... Co wtedy bym miał zrobić? Wychowywać nie swoje dziecko? Znaczy okej, wychowywałbym jak swoje, ale... Nie byłoby moje. Delikatnie pocałowałem dziewczynę po czym spróbowałem zasnąć


*Naty*
Martwi mnie sprawa z Fran. Słodkie to...ale chore... Leżałam tak kiedy na mnie położył się Maxi.
- Maxi, co ty odwalasz?
- No co, ja też mam swoje potrzeby
- To se je załatwiaj w kiblu. 
- Pewne męskie potrzeby...
- To idź panie męski się wysrać albo na lekcje do Marco!

- Nie obrażaj mnie! Czy ty twierdzisz ,że robię to źle?

- Nie! Dowód śpi w pokoju obok!
Nagle zaczął mnie namiętnie całować i wiadomo jak się to skończyło.