*Francesca*
Gdy oderwaliśmy się od siebie spojrzeliśmy sobie w oczy. Chłopak szeroko się uśmiechnął co odwzajemniłam i wtuliłam się w niego. Byłam szczęśliwa, to uczucie które było we mnie jest nie do opisania. W końcu pogodziłam się z moim kochanym chłopakiem/narzeczonym, nie wiem czemu wcześniej mu nie wybaczyłam. Może troszkę się bałam, w końcu mnie zranił, ale to było przez nieuwagę. Wiem że mnie kocha, tak samo jak ja jego.
- Kocham cię... - szepnął mi do ucha
- Ja ciebie też...
- Ty mnie też co? - spytał z uśmiechem
- Kocham cię - powiedziałam i musnęłam jego usta
Chwilę potem wstaliśmy z murku i podeszliśmy do drzwi. Gdy je otworzyłam poczułam że kogoś uderzyłam i sekundę później zauważyłam Naty leżącą na ziemi.
- Naty! - krzyknęłam i pobiegłam na pomoc przyjaciółce
Podałam jej rękę i pomogłam wstać
- Czemu stałaś pod drzwiami? - spytał Diego
- Podsłuchiwała - powiedział Maxi
- A ty ich podglądałeś przez okno! - krzyknęła moja przyjaciółka
- Że co?! - krzyknęliśmy chórem z moim chłopakiem
- Nic... - powiedziała cicho
- Chyba sobie żartujecie. Podglądaliście nas?! - krzyczałam nieźle wkurzona
- Noo... Pogodziliście się? - spytał Maxi zmieniając temat
- Chyba widziałeś! - krzyknęłam wkurzona i wybiegłam z domu mojego przyjaciela
Nie no ja ich kiedyś zabije. Okej to moi przyjaciele ale czasem są naprawdę nieznośni.
Szłam w stronę mojego domu i znowu zauważyłam Marco! No co za typ! Podszedł do mnie i mnie przytulił
a ja stałam z miną typu WTF?
- Hej Fran - powiedział
- Yyy.... głowa cię boli?
- Nie, a co? - spytał zdziwiony
- Why mnie przytulasz?!
- Bo cię lubię - powiedział i zabawnie unosił brwi przez co zaczęłam się śmiać
Nagle podszedł do nas Diego. Co on tu robi?
- Hej Marco! - krzyknął
- Elo!
Coooo?! Oni się znają?!
- Wy się znacie?! - krzyknęłam
- To mój przyjaciel - powiedział Diego
- Twój przyjaciel mnie podrywał - powiedziałam cicho
- Twoim narzeczonym jest Diego?! Diego ty masz narzeczoną?! - powiedział zdziwiony
- Nooo.... Od niedawna - powiedział a ja zgromiłam go wzrokiem
____________________
Przepraszam ze taki krótki ale tak wgl miała go napisać Naty tylko ze jej się nie chciało ;-;
DomiNika
sobota, 26 września 2015
czwartek, 24 września 2015
900 WYŚWIETLEŃ *-*
Kochani! Nabiliście nam już 900 wyświetleń! Dziękujemy wam bardzo <3 Za niedługo gdy nabije 1000 możliwe że DomiNika napisze One- Shota napiszcie o jakiej parze (zgaduję, że Naxi XD). Jeszcze raz bardzo dziękujemy za ten czas spędzony na naszym blogu <3
NataliaNaty292
DomiNika
NataliaNaty292
DomiNika
poniedziałek, 21 września 2015
Rozdział 21
*Naty*
Już godzinę siedzę w tym kiblu! Nienawidzę być w ciąży! Ale bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że dziecko nie będzie podobne do taty Maxiego. Boże! Musiałabym je chyba karmić widłami.
- Naty wszystko gra!? - ryczał zza drzwi Maxi - Strasznie chcę mi się sikać!
- Dzięki za troskę... - zaczęłam - O swój pęcherz! - ryknęłam tak aby mnie usłyszał
Skończyłam rzygać i wyszłam z łazienki w której.... Nie za ładnie pachniało
- Możesz wejść - powiedziałam z przebiegłym uśmieszkiem
- Okeej! - powiedział iw szedł do pomieszczenia
Słyszałam tylko, że zaczął się krztusić po czym wyszedł z łazienki
- To ja może pójdę pod drzewko...
- Hahahaha - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół do kuchni
Przyszło mi do głowy, że zrobię coś do jedzenia
*20 minut później*
Jedliśmy zupę. Pomidorową a ja myślałam że za chwilę się zrzygam. Obiad przygotował jednak Maxi, a mi wydawało się źe wsypał do niej super glue. Była klejąca i smakowała jak... kupa?
- To jest obrzydliwe? - spytał chłopak
- Eeee... To nie jest takie? Złe?
- Chyba sama się oszukujesz
- Mam pomysł. Może następnym razem ja gotuję?
- Zgadzam się! - powiedział bez zastanowienia
Nagle moja mina zmieniła się o 360 stopni.
- Naty, wszystko okej? - spytał zmartwiony
- Dziecku też nie smakowała zupa. Kopnęła... - szepnęłam z łzami wzruszenia w oczach
- Ooo - powiedział Maxi podchodząc do mnie a właściwie do brzucha?
- Oj mała, jak się już urodzisz to nie odpuszczę! Będziesz jeść moje obiady codziennie!
- Błagam cię Maxi nie męcz jej tak! - powiedziałam po czym zaczęłam się śmiać
*Francesca*
Nie śpię już od 5:00. Miałam masakryczny sen który wiele dał mi do myślenia. Śniło mi się, że Diego mnie zdradził z jakąś śliczną dziewczyną. Czułam się przy niej okropnie... Jak mała myszka, nic nie znacząca dla nikogo. Gdy się obudziłam byłam cała spocona i zmęczona. Teraz jest 9:37 i postanowiłam wstać. A no tak... Dlaczego ten sen dał mi wiele do myślenia? Bo uświadomił mi jak bardzo Diego jest dla mnie ważny.
Powoli wstałam z łóżka ostatni raz ziewając po czym ruszyłam do łazienki. Weszłam pod zimny prysznic, ciało umyłam płynem jagodowym, a włosy szamponem o zapachu malin. Gdy wyszłam wytarłam się moim mięciutkim różowym ręcznikiem i ubrałam białą koronkową sukienkę. Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni gdzie zrobiłam sobie naleśniki z owocami. Gdy skończyłam jeść wzięłam torebkę i postanowiłam iść na spacer. Gdy tak szłam w oddali zobaczyłam tego chłopaka z wczoraj, widocznie zarywał do kolejnej laski. Ten to nie ma co robić z życiem... Przeszłam na drugą stronę ulicy żeby mnie nie zobaczył. Nawet nie zauważyłam gdy znalazłam się pod domem mojego narzeczonego. Czemu mnie tu nogi przyniosły? Nie wiem, ale postanowiłam wszystko z nim wyjaśnić. Weszłam po kamiennych schodkach po czym zadzwoniłam do drzwi. Oczywiście na mojego farta nikogo nie było w domu. Brawo Fran, brawo... Poszłam w stronę domu od Maxiego bo tam właśnie była ostatnio Naty i czuje że jeszcze nie poszła do domu.. Zapukałam i otworzył mi kto?! Diego! To trzeba mieć farta....
- Cześć - powiedziałam cicho po czym patrzyłam w podłogę
- Hej, wchodź - powiedział równie cicho
- O! Fran! - krzyknęła moja przyjaciółka po czym mocno mnie przytuliła - Co tu robisz?
- Czułam że tu jesteś, a chciałam z tobą pogadać - odpowiedziałam
- Na pewno ze mną?
- Tak...
- No okej - powiedziała i poszłyśmy do jakiejś sypialni, chyba od Maxiego.
- Co się dzieje? - spytała
- Miałam zły sen, że Diego mnie zdradził... Nie umiałam spać, Naty ja nie wiem co robić - powiedziałam ledwo wstrzymując łzy
- Dlaczego mu nie wybaczysz? Popełnił błąd, ale przeprosił i widać że tego żałuje. Teraz tak siebie unikacie że to aż w oczy boli. Kochacie się, musisz coś z tym zrobić
- Kiedy ja nie potrafię. To mnie tak boli...
- Mniej bolałoby cię gdybyś miała go przy sobie, uwierz. Ale, rób jak chcesz to twój wybór...
- Może masz rację - powiedziałam cicho
- Na 100% mam rację, teraz idź i z nim pogadaj!
- Dobra - warknęłam i poszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki
- Pogadamy? - spytałam bruneta
Ten pokiwał głową i poszliśmy na dwór
- Co jest? - spytał
- Ja... chciałam cię przeprosić
- Niby za co?
- Za to że byłam taka zła i... - nie dał mi dokończyć
- Spokojnie, już wiem nie nie chcesz mi wybaczyć. Naprawdę, dam ci już spokój. Nie będę cię męczył - powiedział po czym zostawił mnie samą a ja zaczęłam płakać
*Diego*
Właśnie wszedłem do domu a prosto przed drzwiami stali zdziwieni Maxi i Naty.
- Podsłuchiwaliście? - spytałem
- Wiesz co tak i nie będę tego ukrywać. Czemu się nie pogodziliście?! - krzyknęła Naty
- Przecież ona nie chciała się pogodzić... - zacząłem
- Właśnie chciała po to chciała z tobą pogadać!
- CO?! - krzyknąłem
No to pięknie. Teraz pewnie jest jej smutno. Ponownie wyszedłem przed dom gdzie siedziała zapłakana dziewczyna. Usiadłem obok niej a gdy spojrzała na mnie pocałowałem ją w rozgrzane czółko,
- Przepraszam... - zacząłem - Nie dałem ci dojść do słowa. Nawet nie wiesz jak cię kocham. Wybaczysz mi? - spytałem pewny nadziei że w końcu mi wybaczy
- Tak - powiedziała a na jej twarzy zagościł uśmiech
- W końcu - odetchnąłem z ulgą po czym namiętnie pocałowałem dziewczynę
Już godzinę siedzę w tym kiblu! Nienawidzę być w ciąży! Ale bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że dziecko nie będzie podobne do taty Maxiego. Boże! Musiałabym je chyba karmić widłami.
- Naty wszystko gra!? - ryczał zza drzwi Maxi - Strasznie chcę mi się sikać!
- Dzięki za troskę... - zaczęłam - O swój pęcherz! - ryknęłam tak aby mnie usłyszał
Skończyłam rzygać i wyszłam z łazienki w której.... Nie za ładnie pachniało
- Możesz wejść - powiedziałam z przebiegłym uśmieszkiem
- Okeej! - powiedział iw szedł do pomieszczenia
Słyszałam tylko, że zaczął się krztusić po czym wyszedł z łazienki
- To ja może pójdę pod drzewko...
- Hahahaha - uśmiechnęłam się i zeszłam na dół do kuchni
Przyszło mi do głowy, że zrobię coś do jedzenia
*20 minut później*
Jedliśmy zupę. Pomidorową a ja myślałam że za chwilę się zrzygam. Obiad przygotował jednak Maxi, a mi wydawało się źe wsypał do niej super glue. Była klejąca i smakowała jak... kupa?
- To jest obrzydliwe? - spytał chłopak
- Eeee... To nie jest takie? Złe?
- Chyba sama się oszukujesz
- Mam pomysł. Może następnym razem ja gotuję?
- Zgadzam się! - powiedział bez zastanowienia
Nagle moja mina zmieniła się o 360 stopni.
- Naty, wszystko okej? - spytał zmartwiony
- Dziecku też nie smakowała zupa. Kopnęła... - szepnęłam z łzami wzruszenia w oczach
- Ooo - powiedział Maxi podchodząc do mnie a właściwie do brzucha?
- Oj mała, jak się już urodzisz to nie odpuszczę! Będziesz jeść moje obiady codziennie!
- Błagam cię Maxi nie męcz jej tak! - powiedziałam po czym zaczęłam się śmiać
*Francesca*
Nie śpię już od 5:00. Miałam masakryczny sen który wiele dał mi do myślenia. Śniło mi się, że Diego mnie zdradził z jakąś śliczną dziewczyną. Czułam się przy niej okropnie... Jak mała myszka, nic nie znacząca dla nikogo. Gdy się obudziłam byłam cała spocona i zmęczona. Teraz jest 9:37 i postanowiłam wstać. A no tak... Dlaczego ten sen dał mi wiele do myślenia? Bo uświadomił mi jak bardzo Diego jest dla mnie ważny.
Powoli wstałam z łóżka ostatni raz ziewając po czym ruszyłam do łazienki. Weszłam pod zimny prysznic, ciało umyłam płynem jagodowym, a włosy szamponem o zapachu malin. Gdy wyszłam wytarłam się moim mięciutkim różowym ręcznikiem i ubrałam białą koronkową sukienkę. Wysuszyłam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Zeszłam do kuchni gdzie zrobiłam sobie naleśniki z owocami. Gdy skończyłam jeść wzięłam torebkę i postanowiłam iść na spacer. Gdy tak szłam w oddali zobaczyłam tego chłopaka z wczoraj, widocznie zarywał do kolejnej laski. Ten to nie ma co robić z życiem... Przeszłam na drugą stronę ulicy żeby mnie nie zobaczył. Nawet nie zauważyłam gdy znalazłam się pod domem mojego narzeczonego. Czemu mnie tu nogi przyniosły? Nie wiem, ale postanowiłam wszystko z nim wyjaśnić. Weszłam po kamiennych schodkach po czym zadzwoniłam do drzwi. Oczywiście na mojego farta nikogo nie było w domu. Brawo Fran, brawo... Poszłam w stronę domu od Maxiego bo tam właśnie była ostatnio Naty i czuje że jeszcze nie poszła do domu.. Zapukałam i otworzył mi kto?! Diego! To trzeba mieć farta....
- Cześć - powiedziałam cicho po czym patrzyłam w podłogę
- Hej, wchodź - powiedział równie cicho
- O! Fran! - krzyknęła moja przyjaciółka po czym mocno mnie przytuliła - Co tu robisz?
- Czułam że tu jesteś, a chciałam z tobą pogadać - odpowiedziałam
- Na pewno ze mną?
- Tak...
- No okej - powiedziała i poszłyśmy do jakiejś sypialni, chyba od Maxiego.
- Co się dzieje? - spytała
- Miałam zły sen, że Diego mnie zdradził... Nie umiałam spać, Naty ja nie wiem co robić - powiedziałam ledwo wstrzymując łzy
- Dlaczego mu nie wybaczysz? Popełnił błąd, ale przeprosił i widać że tego żałuje. Teraz tak siebie unikacie że to aż w oczy boli. Kochacie się, musisz coś z tym zrobić
- Kiedy ja nie potrafię. To mnie tak boli...
- Mniej bolałoby cię gdybyś miała go przy sobie, uwierz. Ale, rób jak chcesz to twój wybór...
- Może masz rację - powiedziałam cicho
- Na 100% mam rację, teraz idź i z nim pogadaj!
- Dobra - warknęłam i poszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki
- Pogadamy? - spytałam bruneta
Ten pokiwał głową i poszliśmy na dwór
- Co jest? - spytał
- Ja... chciałam cię przeprosić
- Niby za co?
- Za to że byłam taka zła i... - nie dał mi dokończyć
- Spokojnie, już wiem nie nie chcesz mi wybaczyć. Naprawdę, dam ci już spokój. Nie będę cię męczył - powiedział po czym zostawił mnie samą a ja zaczęłam płakać
*Diego*
Właśnie wszedłem do domu a prosto przed drzwiami stali zdziwieni Maxi i Naty.
- Podsłuchiwaliście? - spytałem
- Wiesz co tak i nie będę tego ukrywać. Czemu się nie pogodziliście?! - krzyknęła Naty
- Przecież ona nie chciała się pogodzić... - zacząłem
- Właśnie chciała po to chciała z tobą pogadać!
- CO?! - krzyknąłem
No to pięknie. Teraz pewnie jest jej smutno. Ponownie wyszedłem przed dom gdzie siedziała zapłakana dziewczyna. Usiadłem obok niej a gdy spojrzała na mnie pocałowałem ją w rozgrzane czółko,
- Przepraszam... - zacząłem - Nie dałem ci dojść do słowa. Nawet nie wiesz jak cię kocham. Wybaczysz mi? - spytałem pewny nadziei że w końcu mi wybaczy
- Tak - powiedziała a na jej twarzy zagościł uśmiech
- W końcu - odetchnąłem z ulgą po czym namiętnie pocałowałem dziewczynę
sobota, 19 września 2015
Rozdział 20
*Francesca*
Obudziłam się w pokoju. No tak... Maxi zabrał Naty a ja jestem sama. Nie rozumiem po co tu spała przecież żył sobie nie potnę. Chociaż... Nie no Francesca! Powoli ruszyłam się z łóżka i zeszłam do kuchni. Siedziała tam Naty z Maxim!
- Co wy tu robicie?! - krzyknęłam
- Chcemy ci coś powiedzieć - zaczęła Naty
- Co się stało?
- Jesteśmy zaręczeni! - krzyknęła a ja stałam wryta w ziemię
Tak wiele myśli plątało mi się wokół głowy. Chyba wyczekiwali na moją odpowiedź.
- Gra- Gratuluję... - wydukałam
Zdezorientowana spojrzałam na swoją rękę gdzie również był pierścionek. Naty to zauważyła i podeszła do mnie bliżej.
- Fran, wszystko dobrze?
- Muszę zostać sama... - powiedziałam cicho nie odwracając wzroku z mojej ręki
- Dobrze, ale nic sobie nie zrób - powiedziała po czym oboje wyszli z domu
Poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic i ubrałam ten zestaw:
Obudziłam się w pokoju. No tak... Maxi zabrał Naty a ja jestem sama. Nie rozumiem po co tu spała przecież żył sobie nie potnę. Chociaż... Nie no Francesca! Powoli ruszyłam się z łóżka i zeszłam do kuchni. Siedziała tam Naty z Maxim!
- Co wy tu robicie?! - krzyknęłam
- Chcemy ci coś powiedzieć - zaczęła Naty
- Co się stało?
- Jesteśmy zaręczeni! - krzyknęła a ja stałam wryta w ziemię
Tak wiele myśli plątało mi się wokół głowy. Chyba wyczekiwali na moją odpowiedź.
- Gra- Gratuluję... - wydukałam
Zdezorientowana spojrzałam na swoją rękę gdzie również był pierścionek. Naty to zauważyła i podeszła do mnie bliżej.
- Fran, wszystko dobrze?
- Muszę zostać sama... - powiedziałam cicho nie odwracając wzroku z mojej ręki
- Dobrze, ale nic sobie nie zrób - powiedziała po czym oboje wyszli z domu
Poszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic i ubrałam ten zestaw:
Rozczesałam włosy po czym związałam je w luźnego koka. Z powrotem weszłam do kuchni gdzie zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Szłam ulicą nie wiedząc co z sobą zrobić. Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Przepraszam... Nic ci nie jest? - spytał
- Nie...
- Jestem Marco, a ty ślicznotko? - powiedział z uśmiechem i zmierzył mnie wzrokiem od dołu do góry
- Francesca
- Dasz się gdzieś zaprosić?
- Ja... jestem zaręczona - powiedziałam nieśmiało
- Aa... to przepraszam, ale nawet na przyjacielskie spotkanie?
- Przykro mi - powiedziałam odchodząc trochę dalej
Zamarłam gdy na drugiej stronie ulicy zobaczyłam Diego... Podszedł do mnie a ja cofnęłam się do tyłu.
- Fran... Ja nie chciałem cię zranić. To co powiedziałem to nie była prawda. Kocham cię najbardziej na całym wszechświecie i jeszcze bardziej. Nie żałuje, nie żałowałem ani nie będę żałował że jesteś moją dziewczyną, a co dopiero narzeczoną. Tak bardzo cię przepraszam. Byłem głupi, powiedziałem to bo byłem trochę zły, ale powinienem zrozumieć że jestem starszy i w ogóle mieć tak wcześnie dziecko jest dziwnie. Błagam nie zrywaj zaręczyn, nie zrywaj ze mną. Kocham cię... - powiedział kończąc swoje przemówienie
Patrzyłam na niego nie wiedząc co powiedzieć...
- Ja... proszę daj mi to przemyśleć. Też cię kocham, ale zraniłeś mnie. Dobrze że to widzisz, daj mi czas, dobrze? - spytałam delikatnie
- Tak, oczywiście...
Pocałowałam go w policzek po czym poszłam do domu...
*Wieczór* Francesca*
Jest już 22:00. Od popołudnia siedzę i oglądam jakiś demny serial żeby tylko nie myśleć o moim narzeczonym. Tak bardzo kocham, a zarazem jestem na niego zła. Nie wiem co mam zrobić. Chcę mu wybaczyć, ale nie potrafię. Nagle dostałam sms'a. Był od Diego...
Śpisz?
Nie, nie potrafię...
Ja też... Jeszcze raz cię przepraszam... Kocham cię Fran
Chwilę pomyślałam nad odpowiedzią ale już chwilę potem wiedziałam co zrobić.
Ja ciebie też...
Gdy napisałam tego sms'a zrobiło mi się lżej. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam...
piątek, 18 września 2015
Rozdział 19
Dzisiaj nocowałam u Francesci. Jak tak mają wyglądać moje przyszłe noce to ja się z tego wypisuję... Przez tą kobietę za chwilę pójdę się pociąć!!! Godzina 1 w nocy: Francesca beczy! Godzina 3 w nocy: Francesca beczy!
I tak mniej więcej do teraz.
Tak se myślałam i myślałam aż wkońcu coś usłyszałam
-......Na...Naty....-jęczała Fran a po chwili znalazłam się na ziemi
-O ty świnio- powiedziałam przez śmiech
-Nie...Ni....Spać- jąkała się moja przyjaciółka a ja wylałam na nią całą szklankę wody. Taki już jest mój sposób na pobudkę....
-Naty oszalałaś?!
-Niee ale nie pozwolę żebyś przeleżała w łóżku całą wieczność
-Aaaachh- bąknęła i przewróciła się na drugi bok, plecami do mnie.
-Fran! Muszisz wyjść do ludzi!
-Ale mi się nieeee chceeee. On może być na mieście a ja nie chcę go widzieć- powiedziała i przykryła głowę poduszką
-O nie! Tak być nie może! - krzyknęłam i chwyciłam dziewczynę za nogi. Próbowałam siłą wyciągnąć ją z łóżka ale chyba coś mi nie pykło....Wylądowałam na balkonie zamknięta na dworze
-Fran!!! Wpuść mnię!- krzyczałam -Jest strasznie zimno- odpowiedziałam podając argumenty.
Ale nie kłamałam. Jest listopad . Mimo ,że na dworze było już jasno, niska temperatura utrzymała się na zewnątrz. BYŁO JAKIEŚ 0 STOPNI!!!
-Fran masz mnie natychmiast wpuścić!- ryczałam nie przejmując się przechodzącymi ludżmi- Jest bardzo zimno- zatrzęsłam się bo miałam na sobie tylko krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach
-A mi nie ma być zimno? Oblałaś mnie wodą!
-Wiem, przepraszam ale.....
-Dobra wpuszczę cię....-powiedziała a ja poczółam ulgę ale... Nie na długo
-Ale...Jak się wyśpię
-Że co?!
-Słyszałaś.... Wpuszczę Cię ale nie powiedziałam kiedy
-No ejj! Wpuszczaj mnie!
*pół godziny póżniej*
Siedziałam na balkonie a Francesca ani chciała się ruszyć.... Tam było tak strasznie zimno....Okropnie!
A miałam na sobie tylko ten komplet!:

Wyjęłam więc komórkę aby sprawdzić ,która jest godzina. Zegar wskazywał na 6:30.... O nie!
Boże! Ile ja jeszcze będe tu siedzieć! Z tego co wiem Francesca zazwyczaj śpi do 9:00. Boże... Będe tu jeszcze siedzieć 1,5 godziny? O nie! Nie ma mowy! Wyjęłam ponownie telefon z pidżamowej kieszeni i wystukałam numer "507-239-185" ... Numer Maxiego. Dobrze ,że go zapamiętałam bo ostatnio zmieniłam numer komórki i jeszcze nie mam go na liście kontaktów. Chłopak ku mojemu zaskoczeniu odebrał po pierwszym sygnale. Przecież jest 6:40. Sczerze mówiąc myślałam ,że śpi.
-Czeeeeść kochanie- jęknął zaspany- obudziłaś mnie -powiedział ale czółam ,że mówił to przez uśmiech w ustach.
-Tak też myślałam... Ale nie możemy teraz rozmawiać o błachostkach. Strasznie tu zimno
-Co?! Gdzie jesteś? Stało się coś?!-spytał zatroskany
-Nie! Nic mi nie jest...Mam tylko do ciebie jedną sprawę.
-A jaką? I dlaczego jest Ci zimno?
-Jest mi zimno bo Francesca zamknęła mnie na balkonie i siedzę ty już jakieś 2 godziny!
-Że co?!
-Słyszałeś.... Wiesz jakie tu są zimne noce?! Za chwilę zamarznę
-Poczekaj kochanie! Zaraz będę!
-Okej...-powiedziałam i rozłączyłam się
*10 minut póżniej*
Nadal siedziałam na balkonie i czekałam na swojego chłopaka. Nagle poczółam silny powiew zimnego powietrza
-Wrrrr-zatrzęsłam się i powoli zaczęłam zauważać jaka jestem zmęczona.... Moje oczy same zaczęły się zmykać a ja odpłynęłam...
Nagle poczółam ,że coś odrywa mnie od ziemi....A raczej ktoś. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Maxiego niosącego mnie na rękach
-Głupia....-jęknęłam
-Co?!
-N..Nie nic
Nagle całkowicie oprzytomniałam..
-Fran! I co ?! Jak się spało?!!
-Przepraszam Naty....Ja o tobie zupełnie zapomniałam!
-Tak...Wiem zdążyłam zauważyć... Siedziałam tam 3 godziny!
-Przepraszam...
-Spaaaaać-powiedziałam znużona i padłam na Maxiego.
Ten mnie podniósł i gdzieś ze mną poszedł. Słyszałam tylko dżwięk silnika ,gdyż póżniej zasnęłam
*******************
Obudziłam się na wygodnym dużym łóżku.... W domu Maxiego? Co ja tu robię?! Przecież mógł mnie połóżyć u Fran..... No właśnie Fran! Ja.... Ja nie mogę jej teraz zostawiać! Muszę tam wracać..... Ale z drugiej strony.... To łóżko jest takie wygodnę...
-Hej-odparłam zaspana i dobiero teraz spostrzegłam ,że Maxi śpi obok mnię. Lekko się wzdrygnęłam lecz to wystarzyło żeby chłopak się obudził.
-Cześć-powiedział i się uśmiechnął
Ja również się uśmiechnęłam i lekko się zatrzęsłam.
-Zimno Ci jeszczę?!-spytał po czy przykrył mnię kocem
-Nie ale muszę się jeszcze dzisiaj odpłacić Fran
-Tak? A co jej zrobisz?
-No..Wiesz.... Na początku wysmauję jej twarz glutem a potem...
-Achaaa?
Która jest godzina??
-Jakieś 30 po 10..
-Co?
-Jakieś 30 po 10
-Wiem! Maxi słyszałam ale...Czemu tu jestem? Po co?
- I sprawa; Nie spałąś całą noc a przy tej mazgajce nie wyśpisz się na pewno.
A II sprawa jest taka ,że twoi rodzice pojechali na weekend do Hiszpani i poprosili czy nie będziesz mogła zostać u Fran.... Ale skoro Fran jest tymczasowo niedyspozycyjna to....pomyślałem sobie ,że zostaniesz u mnie.
-Achaaaa...To już... Koniec historyjki?-spytałam wesoło - A twoi rodzice?
-Mój tata wyjechał na 2 tygodnie na urlop do Ameryki.
-A więc...Jesteśmy sami-odparłam a chłopak zaczął mnie namiętnie całować....- po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie a nasze oddechy były bardzo szybkie..
-Wiesz co?-spytał Maxi
-Co?
-Ciekawe czy nasza córeczka będzie tak samo śliczna i urocza jak mamusia.....
-Aaaaa to się jeszcze okaże...- uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam chłopaka w policzek
- Na pewno....... Ale wiesz..... Na taka ładna dziewczyna...Ma bardzo ładnę dłonie...
-Co?! Nie umiałęś wymyślić nic innego?-Śmiałam się- Czy ty właśnie skomentowałeś moję ręce? Może jeszczę gyry skomentujesz....
-Ćććć-Natalia nie przerywaj- piwiedział z uśmiechem na twarzy- Bo stracę wenę a ja nie potrafię improwizować
Kontynuował
-A do takiej ładnej ręki pasowałby przepiękny pierścionek.
W tym momencie wryło mnie w podłogę.... Uradowany Maxi podszedł do mnie bliżej, uklęknął na jedno kolano i wyjął z kieszeni granatowe pudełęczko. Otworzył je przede mną a moim oczom ukazał się prześliczny złoty pierścionek z tuzinek małych brylantów...
-Naty czy uczynisz mi ten zaszczyt i spędzisz ze mną resztę życia?
I tak mniej więcej do teraz.
Tak se myślałam i myślałam aż wkońcu coś usłyszałam
-......Na...Naty....-jęczała Fran a po chwili znalazłam się na ziemi
-O ty świnio- powiedziałam przez śmiech
-Nie...Ni....Spać- jąkała się moja przyjaciółka a ja wylałam na nią całą szklankę wody. Taki już jest mój sposób na pobudkę....
-Naty oszalałaś?!
-Niee ale nie pozwolę żebyś przeleżała w łóżku całą wieczność
-Aaaachh- bąknęła i przewróciła się na drugi bok, plecami do mnie.
-Fran! Muszisz wyjść do ludzi!
-Ale mi się nieeee chceeee. On może być na mieście a ja nie chcę go widzieć- powiedziała i przykryła głowę poduszką
-O nie! Tak być nie może! - krzyknęłam i chwyciłam dziewczynę za nogi. Próbowałam siłą wyciągnąć ją z łóżka ale chyba coś mi nie pykło....Wylądowałam na balkonie zamknięta na dworze
-Fran!!! Wpuść mnię!- krzyczałam -Jest strasznie zimno- odpowiedziałam podając argumenty.
Ale nie kłamałam. Jest listopad . Mimo ,że na dworze było już jasno, niska temperatura utrzymała się na zewnątrz. BYŁO JAKIEŚ 0 STOPNI!!!
-Fran masz mnie natychmiast wpuścić!- ryczałam nie przejmując się przechodzącymi ludżmi- Jest bardzo zimno- zatrzęsłam się bo miałam na sobie tylko krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach
-A mi nie ma być zimno? Oblałaś mnie wodą!
-Wiem, przepraszam ale.....
-Dobra wpuszczę cię....-powiedziała a ja poczółam ulgę ale... Nie na długo
-Ale...Jak się wyśpię
-Że co?!
-Słyszałaś.... Wpuszczę Cię ale nie powiedziałam kiedy
-No ejj! Wpuszczaj mnie!
*pół godziny póżniej*
Siedziałam na balkonie a Francesca ani chciała się ruszyć.... Tam było tak strasznie zimno....Okropnie!
A miałam na sobie tylko ten komplet!:
Wyjęłam więc komórkę aby sprawdzić ,która jest godzina. Zegar wskazywał na 6:30.... O nie!
Boże! Ile ja jeszcze będe tu siedzieć! Z tego co wiem Francesca zazwyczaj śpi do 9:00. Boże... Będe tu jeszcze siedzieć 1,5 godziny? O nie! Nie ma mowy! Wyjęłam ponownie telefon z pidżamowej kieszeni i wystukałam numer "507-239-185" ... Numer Maxiego. Dobrze ,że go zapamiętałam bo ostatnio zmieniłam numer komórki i jeszcze nie mam go na liście kontaktów. Chłopak ku mojemu zaskoczeniu odebrał po pierwszym sygnale. Przecież jest 6:40. Sczerze mówiąc myślałam ,że śpi.
-Czeeeeść kochanie- jęknął zaspany- obudziłaś mnie -powiedział ale czółam ,że mówił to przez uśmiech w ustach.
-Tak też myślałam... Ale nie możemy teraz rozmawiać o błachostkach. Strasznie tu zimno
-Co?! Gdzie jesteś? Stało się coś?!-spytał zatroskany
-Nie! Nic mi nie jest...Mam tylko do ciebie jedną sprawę.
-A jaką? I dlaczego jest Ci zimno?
-Jest mi zimno bo Francesca zamknęła mnie na balkonie i siedzę ty już jakieś 2 godziny!
-Że co?!
-Słyszałeś.... Wiesz jakie tu są zimne noce?! Za chwilę zamarznę
-Poczekaj kochanie! Zaraz będę!
-Okej...-powiedziałam i rozłączyłam się
*10 minut póżniej*
Nadal siedziałam na balkonie i czekałam na swojego chłopaka. Nagle poczółam silny powiew zimnego powietrza
-Wrrrr-zatrzęsłam się i powoli zaczęłam zauważać jaka jestem zmęczona.... Moje oczy same zaczęły się zmykać a ja odpłynęłam...
Nagle poczółam ,że coś odrywa mnie od ziemi....A raczej ktoś. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Maxiego niosącego mnie na rękach
-Głupia....-jęknęłam
-Co?!
-N..Nie nic
Nagle całkowicie oprzytomniałam..
-Fran! I co ?! Jak się spało?!!
-Przepraszam Naty....Ja o tobie zupełnie zapomniałam!
-Tak...Wiem zdążyłam zauważyć... Siedziałam tam 3 godziny!
-Przepraszam...
-Spaaaaać-powiedziałam znużona i padłam na Maxiego.
Ten mnie podniósł i gdzieś ze mną poszedł. Słyszałam tylko dżwięk silnika ,gdyż póżniej zasnęłam
*******************
Obudziłam się na wygodnym dużym łóżku.... W domu Maxiego? Co ja tu robię?! Przecież mógł mnie połóżyć u Fran..... No właśnie Fran! Ja.... Ja nie mogę jej teraz zostawiać! Muszę tam wracać..... Ale z drugiej strony.... To łóżko jest takie wygodnę...
-Hej-odparłam zaspana i dobiero teraz spostrzegłam ,że Maxi śpi obok mnię. Lekko się wzdrygnęłam lecz to wystarzyło żeby chłopak się obudził.
-Cześć-powiedział i się uśmiechnął
Ja również się uśmiechnęłam i lekko się zatrzęsłam.
-Zimno Ci jeszczę?!-spytał po czy przykrył mnię kocem
-Nie ale muszę się jeszcze dzisiaj odpłacić Fran
-Tak? A co jej zrobisz?
-No..Wiesz.... Na początku wysmauję jej twarz glutem a potem...
-Achaaa?
Która jest godzina??
-Jakieś 30 po 10..
-Co?
-Jakieś 30 po 10
-Wiem! Maxi słyszałam ale...Czemu tu jestem? Po co?
- I sprawa; Nie spałąś całą noc a przy tej mazgajce nie wyśpisz się na pewno.
A II sprawa jest taka ,że twoi rodzice pojechali na weekend do Hiszpani i poprosili czy nie będziesz mogła zostać u Fran.... Ale skoro Fran jest tymczasowo niedyspozycyjna to....pomyślałem sobie ,że zostaniesz u mnie.
-Achaaaa...To już... Koniec historyjki?-spytałam wesoło - A twoi rodzice?
-Mój tata wyjechał na 2 tygodnie na urlop do Ameryki.
-A więc...Jesteśmy sami-odparłam a chłopak zaczął mnie namiętnie całować....- po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie a nasze oddechy były bardzo szybkie..
-Wiesz co?-spytał Maxi
-Co?
-Ciekawe czy nasza córeczka będzie tak samo śliczna i urocza jak mamusia.....
-Aaaaa to się jeszcze okaże...- uśmiechnęłam się delikatnie i pocałowałam chłopaka w policzek
- Na pewno....... Ale wiesz..... Na taka ładna dziewczyna...Ma bardzo ładnę dłonie...
-Co?! Nie umiałęś wymyślić nic innego?-Śmiałam się- Czy ty właśnie skomentowałeś moję ręce? Może jeszczę gyry skomentujesz....
-Ćććć-Natalia nie przerywaj- piwiedział z uśmiechem na twarzy- Bo stracę wenę a ja nie potrafię improwizować
Kontynuował
-A do takiej ładnej ręki pasowałby przepiękny pierścionek.
W tym momencie wryło mnie w podłogę.... Uradowany Maxi podszedł do mnie bliżej, uklęknął na jedno kolano i wyjął z kieszeni granatowe pudełęczko. Otworzył je przede mną a moim oczom ukazał się prześliczny złoty pierścionek z tuzinek małych brylantów...
-Naty czy uczynisz mi ten zaszczyt i spędzisz ze mną resztę życia?
Rozdział 18
*Francesca*
Siedziałam z Diego gdy nagle do pomieszczenia wbiegli Naty i Maxi.
- Jestem w ciąży! - krzyknęła Naty
- Będę miał córeczkę! - krzyknął Maxi
- Gratuluję - powiedziałam najpierw przytulając Naty a potem Maxiego
- Ekhem... - kaszlnął Diego
- I ja niby jestem zazdrosna? - zwróciłam się do chłopaka
- Dobra, my lecimy musimy to jeszcze ogłosić całemu szpitalowi - powiedział Maxi po czym wybiegli z sali
- Ale... czekajcie! - krzyknęłam ale było już za późno
- Co się stało? - spytał chłopak
- Chciałam im powiedzieć że dziś mnie wypisują ze szpitala...
- Wypisują cię?! - krzyknął szczęśliwy
- No, bo sobie już wszystko przypomniałam i nic mi już nie jest
- To cudownie - powiedział po czym mnie pocałował
Nagle do pomieszczenia znowu wbiegła Naty
- Ołłłłł... przeszkodziłam? - spytała powoli się wycofując
- Nie i tak chciałam ci powiedzieć że dziś mnie wypisują ze szpitala.
- To super! Ja zapomniałam tylko telefonu. - powiedziała znajdując telefon - To pa! - rzuciła i wyszła
Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
- Fran, ale do teraz nie rozumiem czemu nie chcesz dziecka
- Diego już miałeś skończyć temat!
- To mi wytłumacz powód!
- Bo mam dopiero 19 lat nie pamiętasz że jesteś o dwa lata starszy!?
- Jakoś Naty to nie przeszkadza!
- Bo jest za późno to nie był jej wybór!
- Przecież mogła usunąć!
- Już jest przecież za późno! Tak w ogóle to i tak te zaręczyny były szalone, ale się zgodziłam bo cię kocham! Dlatego mógłbyś mnie zrozumieć!
- To może wcale nie powinienem ci się oświadczać! - krzyknął
Poczułam łzy w oczach. Myślałam że padnę po tym co usłyszałam
- Fran... - zaczął cicho
- Wyjdź stąd! - krzyczałam przez łzy
- Przepraszam...
- Wynoś się! - krzyknęłam
Gdy wychodził myślałam że rozpłacze się jak małe dziecko bo tak wyglądał. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam co myśleć. Jak on mógł w ogóle powiedzieć? Nie chciał tych zaręczyn?
Nagle do pokoju wparował Maxi
- Jest tu może Na... Fran co jest?! - krzyknął gdy zobaczył w jakim jestem stanie
- Nic - wyłkałam po czym chłopak mnie przytulił
Sekundę potem przyszła też Naty
- Hej Fra... Co się stało?! - krzyknęła po czym również mnie przytuliła
- Naprawdę nic, zwykłe nieporozumienie - powiedziałam dławiąc się własnymi łzami
- Nieporozumienie? - powiedział Maxi
- Nie kłam tylko mów co się stało - powiedziała Naty
- Nic, trochę się pokłóciłam z Diego ale to nic takiego
- O coś musiało pójść w końcu się kochacie - powiedziała przyjaciółka
- No bo... - zaczęłam - Bo my się zaczęliśmy kłócić no i skończyło się na tym że powiedział że może nie powinien mi się wcale oświadczać - powiedziałam po czym znowu zaczęłam płakać
Maxi jak torpeda wybiegł z sali a Naty ze mną została
- Nie mogę uwierzyć że mógł ci coś takiego powiedzieć
- Ja też... - powiedziałam mocno wtulając się w dziewczynę
*Diego*
Jestem na siebie wściekły. Jak ja głupi mogłem jej coś takiego powiedzieć?! Kocham ją nad życie nie wierzę że mogłem coś takiego zrobić. Teraz moja, boję się że była narzeczona płacze i mnie nienawidzi. Gdy podszedł do mnie Maxi czułem że będzie ochrzan.
- Nie będę na ciebie krzyczał, ale powiedz mi w jakim celu to zrobiłeś - powiedział siadając obok mnie na ławce
- Nienawidzę siebie za to co zrobiłem. Jestem totalnym debilem że ją tak zraniłem
- To dlaczego tak powiedziałeś? Ona teraz bardzo cierpi
- Ja też... Uwierz mi nie chciałem jakoś mi się wyrwało a to nawet nie jest prawda. Nie żałuję że jej się oświadczyłem po prostu jestem świnią i tyle - powiedziałem chowając twarz w dłoniach
- Jesteś moim przyjacielem, kiedyś nigdy bym ci tego nie powiedział ale teraz ci to mówię. Masz iść do Fran i jej to wszystko wytłumaczyć!
- Maxi ona mnie wywaliła z pokoju nie da mi do siebie nawet podejść!
- Diego ja ciebie nie będę bronił bo się zachowałeś jak debil. Dziś wraca do domu boję się że...
- Że co?
- Ona mieszka sama. Co jeśli sobie coś zrobi?
Spojrzałem na telefon, dochodziła 20:00... Co jeśli coś naprawdę sobie coś zrobi? Jeśli będzie za późno.
- Idę do niej, spróbuję coś zrobić, jeśli mi nie wybaczy to ja będę chciał sobie coś zrobić - powiedziałem po czym pobiegłem pod dom dziewczyny. Powoli zapukałem do drzwi. Otworzyła mi...
- Naty?! - krzyknąłem
- Talk, to ja
- Co ty tu robisz?
- Pytam się ciebie o to samo. Przez jakiś czas będę mieszkać z Fran bo boję się że sobie coś zrobi
- Aa... - powiedziałem cicho
- Co ty tu robisz? - spytała
- Ja... Nawet nie wiesz jak tego żałuję...
- Powiem tyle. Nie mów tego mi, a ni nawet Maxiego tylko jedynie Francesca ma usłyszeć te słowa
- Ale Francesca mnie nie chce widzieć...
- Gdybym ja była na jej miejscu skopałabym ci ryj, ale że to nie mi ktoś to zrobił nie chcę się wtrącać tylko wspieram swoją przyjaciółkę
- Co ja mam zrobić?
- Póki co nic. Jest zbyt załamana nie chce cię widzieć uwierz
Nagle coś trzasnęło
- Co to było? - spytałem
- Fran, żyjesz?! - krzyknęła
- Tak! Z kim rozmawiasz!? - krzyknęła z domu
- Z listonoszem! - krzyknęła Naty - Musisz iść - szepnęła Naty
- Ale co ja mam zrobić... - powiedziałem czując jak pieczą mnie oczy
- Ty zawaliłeś, twój problem - warknęła po czym zamknęła mi drzwi przed nosem
*Francesca*
Przez przypadek upuściłam szklankę i skaleczyłam sobie palec. gdy do kuchni wbiegła Naty i zobaczyła że z krwawiącym palcem zbieram szkło o mało nie wybuchła
- Jak to jest nic to wolę nie wiedzieć co to jest coś - powiedziała przestraszona - Krwawisz!
- To nic, małe zadrapanie
- Idę po apteczkę
Chwilę potem przyleciała z apteczką i pomogła mi odkazić palec.
- Nie rozmawiałaś z listonoszem... - powiedziałam przerywając niezręczną ciszę
- Co... Ale przecież gadałam z listo...
- Stałam tuż przy drzwiach przez pierwsze pięć minut - powiedziałam a ona stała się blada jak ściana
- I... co chcesz zrobić - powiedziała gdy oprzytomniała
- Nie mam pojęcia - powiedziałam po czym pobiegłam do pokoju i zaczęłam płakać
Siedziałam z Diego gdy nagle do pomieszczenia wbiegli Naty i Maxi.
- Jestem w ciąży! - krzyknęła Naty
- Będę miał córeczkę! - krzyknął Maxi
- Gratuluję - powiedziałam najpierw przytulając Naty a potem Maxiego
- Ekhem... - kaszlnął Diego
- I ja niby jestem zazdrosna? - zwróciłam się do chłopaka
- Dobra, my lecimy musimy to jeszcze ogłosić całemu szpitalowi - powiedział Maxi po czym wybiegli z sali
- Ale... czekajcie! - krzyknęłam ale było już za późno
- Co się stało? - spytał chłopak
- Chciałam im powiedzieć że dziś mnie wypisują ze szpitala...
- Wypisują cię?! - krzyknął szczęśliwy
- No, bo sobie już wszystko przypomniałam i nic mi już nie jest
- To cudownie - powiedział po czym mnie pocałował
Nagle do pomieszczenia znowu wbiegła Naty
- Ołłłłł... przeszkodziłam? - spytała powoli się wycofując
- Nie i tak chciałam ci powiedzieć że dziś mnie wypisują ze szpitala.
- To super! Ja zapomniałam tylko telefonu. - powiedziała znajdując telefon - To pa! - rzuciła i wyszła
Spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się śmiać
- Fran, ale do teraz nie rozumiem czemu nie chcesz dziecka
- Diego już miałeś skończyć temat!
- To mi wytłumacz powód!
- Bo mam dopiero 19 lat nie pamiętasz że jesteś o dwa lata starszy!?
- Jakoś Naty to nie przeszkadza!
- Bo jest za późno to nie był jej wybór!
- Przecież mogła usunąć!
- Już jest przecież za późno! Tak w ogóle to i tak te zaręczyny były szalone, ale się zgodziłam bo cię kocham! Dlatego mógłbyś mnie zrozumieć!
- To może wcale nie powinienem ci się oświadczać! - krzyknął
Poczułam łzy w oczach. Myślałam że padnę po tym co usłyszałam
- Fran... - zaczął cicho
- Wyjdź stąd! - krzyczałam przez łzy
- Przepraszam...
- Wynoś się! - krzyknęłam
Gdy wychodził myślałam że rozpłacze się jak małe dziecko bo tak wyglądał. Zaczęłam płakać, nie wiedziałam co myśleć. Jak on mógł w ogóle powiedzieć? Nie chciał tych zaręczyn?
Nagle do pokoju wparował Maxi
- Jest tu może Na... Fran co jest?! - krzyknął gdy zobaczył w jakim jestem stanie
- Nic - wyłkałam po czym chłopak mnie przytulił
Sekundę potem przyszła też Naty
- Hej Fra... Co się stało?! - krzyknęła po czym również mnie przytuliła
- Naprawdę nic, zwykłe nieporozumienie - powiedziałam dławiąc się własnymi łzami
- Nieporozumienie? - powiedział Maxi
- Nie kłam tylko mów co się stało - powiedziała Naty
- Nic, trochę się pokłóciłam z Diego ale to nic takiego
- O coś musiało pójść w końcu się kochacie - powiedziała przyjaciółka
- No bo... - zaczęłam - Bo my się zaczęliśmy kłócić no i skończyło się na tym że powiedział że może nie powinien mi się wcale oświadczać - powiedziałam po czym znowu zaczęłam płakać
Maxi jak torpeda wybiegł z sali a Naty ze mną została
- Nie mogę uwierzyć że mógł ci coś takiego powiedzieć
- Ja też... - powiedziałam mocno wtulając się w dziewczynę
*Diego*
Jestem na siebie wściekły. Jak ja głupi mogłem jej coś takiego powiedzieć?! Kocham ją nad życie nie wierzę że mogłem coś takiego zrobić. Teraz moja, boję się że była narzeczona płacze i mnie nienawidzi. Gdy podszedł do mnie Maxi czułem że będzie ochrzan.
- Nie będę na ciebie krzyczał, ale powiedz mi w jakim celu to zrobiłeś - powiedział siadając obok mnie na ławce
- Nienawidzę siebie za to co zrobiłem. Jestem totalnym debilem że ją tak zraniłem
- To dlaczego tak powiedziałeś? Ona teraz bardzo cierpi
- Ja też... Uwierz mi nie chciałem jakoś mi się wyrwało a to nawet nie jest prawda. Nie żałuję że jej się oświadczyłem po prostu jestem świnią i tyle - powiedziałem chowając twarz w dłoniach
- Jesteś moim przyjacielem, kiedyś nigdy bym ci tego nie powiedział ale teraz ci to mówię. Masz iść do Fran i jej to wszystko wytłumaczyć!
- Maxi ona mnie wywaliła z pokoju nie da mi do siebie nawet podejść!
- Diego ja ciebie nie będę bronił bo się zachowałeś jak debil. Dziś wraca do domu boję się że...
- Że co?
- Ona mieszka sama. Co jeśli sobie coś zrobi?
Spojrzałem na telefon, dochodziła 20:00... Co jeśli coś naprawdę sobie coś zrobi? Jeśli będzie za późno.
- Idę do niej, spróbuję coś zrobić, jeśli mi nie wybaczy to ja będę chciał sobie coś zrobić - powiedziałem po czym pobiegłem pod dom dziewczyny. Powoli zapukałem do drzwi. Otworzyła mi...
- Naty?! - krzyknąłem
- Talk, to ja
- Co ty tu robisz?
- Pytam się ciebie o to samo. Przez jakiś czas będę mieszkać z Fran bo boję się że sobie coś zrobi
- Aa... - powiedziałem cicho
- Co ty tu robisz? - spytała
- Ja... Nawet nie wiesz jak tego żałuję...
- Powiem tyle. Nie mów tego mi, a ni nawet Maxiego tylko jedynie Francesca ma usłyszeć te słowa
- Ale Francesca mnie nie chce widzieć...
- Gdybym ja była na jej miejscu skopałabym ci ryj, ale że to nie mi ktoś to zrobił nie chcę się wtrącać tylko wspieram swoją przyjaciółkę
- Co ja mam zrobić?
- Póki co nic. Jest zbyt załamana nie chce cię widzieć uwierz
Nagle coś trzasnęło
- Co to było? - spytałem
- Fran, żyjesz?! - krzyknęła
- Tak! Z kim rozmawiasz!? - krzyknęła z domu
- Z listonoszem! - krzyknęła Naty - Musisz iść - szepnęła Naty
- Ale co ja mam zrobić... - powiedziałem czując jak pieczą mnie oczy
- Ty zawaliłeś, twój problem - warknęła po czym zamknęła mi drzwi przed nosem
*Francesca*
Przez przypadek upuściłam szklankę i skaleczyłam sobie palec. gdy do kuchni wbiegła Naty i zobaczyła że z krwawiącym palcem zbieram szkło o mało nie wybuchła
- Jak to jest nic to wolę nie wiedzieć co to jest coś - powiedziała przestraszona - Krwawisz!
- To nic, małe zadrapanie
- Idę po apteczkę
Chwilę potem przyleciała z apteczką i pomogła mi odkazić palec.
- Nie rozmawiałaś z listonoszem... - powiedziałam przerywając niezręczną ciszę
- Co... Ale przecież gadałam z listo...
- Stałam tuż przy drzwiach przez pierwsze pięć minut - powiedziałam a ona stała się blada jak ściana
- I... co chcesz zrobić - powiedziała gdy oprzytomniała
- Nie mam pojęcia - powiedziałam po czym pobiegłam do pokoju i zaczęłam płakać
środa, 16 września 2015
Rozdział 17
*Naty*
-Francesca mów prawdę-krzyknęłam po czym odwróciłam się w stronę mojej przyjaciółki
-Bez przesady, to nie jest aż takie ważne- palnęła Fran a Diego zrobił pytającą minę...Widać było z daleka ,że on coś wie ale Fran zabroniła mu mówić.
-Jak taka jesteś to spoko! Ale myślałam ,że jesteśmy przyjaciółkami- powiedziałam.
Już miałam wyjść z pomieszczenia lecz coś mnie zatrzymało...Była to Francesca.
-Naty!!! Czekaj!!! -wrzeszczała na cały regulator- Bo..Ja..Diego mi się oświadczył..
W tym momencie jakaś nieznana siła wryła mnie w podłogę a była brudna. Co oni tu sprzątaczek nie mają? ! Vidal skup się! Fran i Diego!!!!! Tak
-Że co?!- To były jedyne słowa jakie przyszły mi do głowy
-Mam jeszcze raz powtórzyć?-odezwał się nieobecny Diego
-To ty.....O tym wiedziałeś?
W tym momencie Maxi wykonał facepalm a ja byłam nieżle zdezorientowana....
-Nie....Wiesz? Naty? Oświadczyłem się jej i nic o tym nie wiedziałem- powiedział z ironią w głosie a ja usłyszałam cichy chichor Maxiego.
-Ejjj to nie jest śmieszne- palnęłam i zrobiłam minę obrażonego dzieciaka
-Jest i to bardzo- w tym momencie śmiali się już wszyscy oprócz mnie
-Ej wracając do tematu...Dlaczego nikt mi nie powiedział?-odparłam naburmuszona
-Wiesz może to dlatego ,że stało się to jakieś 30 sekund temu?-powiedział Diego
-Że jak?! Dobra... Ale dlaczego chowałaś rękę?!
-Ty tak na serio czy se jaja robisz?-spytał z niedowierzaniem w głosie Diego.... Nie miał nic leprzego do roboty niż nabijanie się ze mnie?
-Miałeś kiedyś złamany nos?
-Nie ale jestem prawie całkowicie pewien ,że twoja przyjaciółka a przy okazji moja narzeczona mi go kiedyś złamie-powiedział chłopak a Francesca wykonała swój uluubiony #facepalm.
Diego i tak dalej się droczył...
-Oooo! Ładna ale głupia
-Ja ci zaraz dam ładna jak ci nos złamię-powiedziała Fran
- A co brzydka jestem?
-Nie, głupia też nie. Po prostu Francesca jest zazdrosna-powiedział chłopak całując moją przyjaciółkę w policzek
-Oooo. Jak słodko-pisnęłam
-Nie jestem zazdrosna
-Nieeeee- powiedzieliśmy wszyscy razem a dziewczyna zrobiła się całą czerwona
Diego i Maxi gadaliby tak dalej gdyby nie fakt ,że do pokoju w którym aktualnie się znajdowaliśmy weszła pielęgniarka. Była to gruba 50 latka z miną taką jakby ją coś bolało. Prawdopodobnie dupa.
-Natalia Vidal- spytała ze śmiesznym Chińskim akcentem który spowodował ,że na mojej twarzy zagościł uśmiech. Diego ledwo co powstrzymal mnie żebym się nie śmiała.
***KILKA MINUT PÓŻNIEJ***
Przepraszam......zamyśliłam się- powiedziałam gdy spostrzegłam ręke Maxiego machającą mi przed oczami
-Słyszałaś?-spytał zadowolony chłopak
-Z czego tak cieszysz klamora? -powiedziałam a cała trójka oprócz mnie schowała dłonie w rękasz.
-Czy ty jesteś głucha kobieto?
-Nieeeee. Chyba nie
-Naty. Głuchoto! Jesteś w ciąży!
-Że co?!
-A co nie cieszysz się?-spyta ze smutkiem w oczach Maxi
-Nie....Jasne ,że się cieszę-powiedziałam po czym podeszłam do chłopaka i przytuliłam go najmocniej jak tylko umiałam. Gdy oderwaliśmy się od siebie pocałował mnie w czoło a za nami rozległ się chórek moich przyjaciół
-Ooooo
-Cicho bąż Fran-powiedziałam przez śmiech
-Oj tam Oja tam
-Też chcę taką dzidzię-powiedział Diego
-Dobra dobra jeszcze nie teraz- palnęła rozśmieszona Fran
-Ale dlaczego?
-Bo mam jakieś 19 lat?
Jeszcze chwilę rozmawialiśmy o tym jakie imiona nadamy dzieciom. Wybraliśmy Viola albo Laura dla dziewczynki a dla chłopca nie powiem bo Maxi nie ma wyobrażni...
-A tak w ogóle dlaczego nie słyszałaś wyników USG?
-Wiesz to zupełnie inna sprawa-powiedziałam i gniewną miną spojżałam na Fran. Nie dlatego ,że byłam na nią zła czy coś innego ale chciałam żeby to tak wyglądało. Moja przyjaciółka szybko skapnęła o co chodzi i zaczęła machać rękami na znak ,że mam nikomu o tym nie wspominać.
-Bo wiecie......my z Francescą znamy się w sumie 15 lat odkąd skończyłyśmy 4.....-zaczęłam-Kiedy miałyśmy po 13 chodziłyśmiy razem na ba...
-Ćććć-upomniałą się Fran
-I Fran co chwile mnie podtapiała
-Ty Mnie też!
-No i co z tego!
-To ,że miałam potem dziurę w nodzę!
-To nie moja wina!-upierałam się
-Nieeeee A kto przesunął ten parawan?!
-Ja ale to twoja wina!
-To nie moja wina! Ten kaloryfer sam stał stał
-Dziewczyny uspokójcie się!- ryknął Diego
-Cicho Diego bo jeszcze nas ktoś z tąd wygoni
-Cichę się odezwały.....
Nie miałam ochoty już gadać więc postanowiłam pójść z moim chłopakiem do sali USG i zostawić narzeczonych samych.....
-Maxi?
-Tak?
-Myślisz ,że? Że my będziemy mieli chłopca czy dziewczynkę?
-Nwm ale będę się cieszył z obojga.
-Ale nie zostawisz mnie?
-Co?! Jak możesz w ogóle o tym myśleć...Kocham Cię!
-Do dobrze-powiedziałam ze spokojem i przytuliłam się do chłopaka
***10 minut później***
Staliśmy w kolejce do USG niecałe 10 minut. W końcu jednak nadeszła nasza kolej. Nie wiem dlaczego ale przez chwilę miałam stresa. A co jeśli okaże się ,że to tylko pomyłka i wcale nie jestem w ciąży?! Tak bardzo chcę wieżyć ,że to się nie stanię a jednak moja obawa nie znikła. Weszłam do dużego niebiesko-białego gabinetu wyposarzonego w aparat USG. Właściwie byłam tu tylko dlatego ,żeby dowiedzieć się jaka będzie płeć dziecka. Niby mogłabym przyjść za parę tygodni ale chciałam wiedzieć już teraz.... Według pielęgniarki można już się tego dowiedzieć więc jak najszybcej chciałam skorzystać z tej sposobności.
-Panna Vidal? -powiedział uśmiechnięty lekarz
-Tak....
-Proszę usiąść
Usiadłam przy wielkim drewnianym biurku i położyłam ręce na blacie
***20 minut później***
Byłam już po badaniu i wyszukiwałam Maxiego na korytarzu przed gabietem lekarskim.
-Maxi-zawołałam
Chłopak znalazł się od razu...
- I jak?
-zgadnij..
-Zgaduję ,że moje dziwne imiona dla chłopców pójdą w niepamięć...
-Zgadłeś....Będziemy mieli córeczkę-pisnęłam
-Francesca mów prawdę-krzyknęłam po czym odwróciłam się w stronę mojej przyjaciółki
-Bez przesady, to nie jest aż takie ważne- palnęła Fran a Diego zrobił pytającą minę...Widać było z daleka ,że on coś wie ale Fran zabroniła mu mówić.
-Jak taka jesteś to spoko! Ale myślałam ,że jesteśmy przyjaciółkami- powiedziałam.
Już miałam wyjść z pomieszczenia lecz coś mnie zatrzymało...Była to Francesca.
-Naty!!! Czekaj!!! -wrzeszczała na cały regulator- Bo..Ja..Diego mi się oświadczył..
W tym momencie jakaś nieznana siła wryła mnie w podłogę a była brudna. Co oni tu sprzątaczek nie mają? ! Vidal skup się! Fran i Diego!!!!! Tak
-Że co?!- To były jedyne słowa jakie przyszły mi do głowy
-Mam jeszcze raz powtórzyć?-odezwał się nieobecny Diego
-To ty.....O tym wiedziałeś?
W tym momencie Maxi wykonał facepalm a ja byłam nieżle zdezorientowana....
-Nie....Wiesz? Naty? Oświadczyłem się jej i nic o tym nie wiedziałem- powiedział z ironią w głosie a ja usłyszałam cichy chichor Maxiego.
-Ejjj to nie jest śmieszne- palnęłam i zrobiłam minę obrażonego dzieciaka
-Jest i to bardzo- w tym momencie śmiali się już wszyscy oprócz mnie
-Ej wracając do tematu...Dlaczego nikt mi nie powiedział?-odparłam naburmuszona
-Wiesz może to dlatego ,że stało się to jakieś 30 sekund temu?-powiedział Diego
-Że jak?! Dobra... Ale dlaczego chowałaś rękę?!
-Ty tak na serio czy se jaja robisz?-spytał z niedowierzaniem w głosie Diego.... Nie miał nic leprzego do roboty niż nabijanie się ze mnie?
-Miałeś kiedyś złamany nos?
-Nie ale jestem prawie całkowicie pewien ,że twoja przyjaciółka a przy okazji moja narzeczona mi go kiedyś złamie-powiedział chłopak a Francesca wykonała swój uluubiony #facepalm.
Diego i tak dalej się droczył...
-Oooo! Ładna ale głupia
-Ja ci zaraz dam ładna jak ci nos złamię-powiedziała Fran
- A co brzydka jestem?
-Nie, głupia też nie. Po prostu Francesca jest zazdrosna-powiedział chłopak całując moją przyjaciółkę w policzek
-Oooo. Jak słodko-pisnęłam
-Nie jestem zazdrosna
-Nieeeee- powiedzieliśmy wszyscy razem a dziewczyna zrobiła się całą czerwona
Diego i Maxi gadaliby tak dalej gdyby nie fakt ,że do pokoju w którym aktualnie się znajdowaliśmy weszła pielęgniarka. Była to gruba 50 latka z miną taką jakby ją coś bolało. Prawdopodobnie dupa.
-Natalia Vidal- spytała ze śmiesznym Chińskim akcentem który spowodował ,że na mojej twarzy zagościł uśmiech. Diego ledwo co powstrzymal mnie żebym się nie śmiała.
***KILKA MINUT PÓŻNIEJ***
Przepraszam......zamyśliłam się- powiedziałam gdy spostrzegłam ręke Maxiego machającą mi przed oczami
-Słyszałaś?-spytał zadowolony chłopak
-Z czego tak cieszysz klamora? -powiedziałam a cała trójka oprócz mnie schowała dłonie w rękasz.
-Czy ty jesteś głucha kobieto?
-Nieeeee. Chyba nie
-Naty. Głuchoto! Jesteś w ciąży!
-Że co?!
-A co nie cieszysz się?-spyta ze smutkiem w oczach Maxi
-Nie....Jasne ,że się cieszę-powiedziałam po czym podeszłam do chłopaka i przytuliłam go najmocniej jak tylko umiałam. Gdy oderwaliśmy się od siebie pocałował mnie w czoło a za nami rozległ się chórek moich przyjaciół
-Ooooo
-Cicho bąż Fran-powiedziałam przez śmiech
-Oj tam Oja tam
-Też chcę taką dzidzię-powiedział Diego
-Dobra dobra jeszcze nie teraz- palnęła rozśmieszona Fran
-Ale dlaczego?
-Bo mam jakieś 19 lat?
Jeszcze chwilę rozmawialiśmy o tym jakie imiona nadamy dzieciom. Wybraliśmy Viola albo Laura dla dziewczynki a dla chłopca nie powiem bo Maxi nie ma wyobrażni...
-A tak w ogóle dlaczego nie słyszałaś wyników USG?
-Wiesz to zupełnie inna sprawa-powiedziałam i gniewną miną spojżałam na Fran. Nie dlatego ,że byłam na nią zła czy coś innego ale chciałam żeby to tak wyglądało. Moja przyjaciółka szybko skapnęła o co chodzi i zaczęła machać rękami na znak ,że mam nikomu o tym nie wspominać.
-Bo wiecie......my z Francescą znamy się w sumie 15 lat odkąd skończyłyśmy 4.....-zaczęłam-Kiedy miałyśmy po 13 chodziłyśmiy razem na ba...
-Ćććć-upomniałą się Fran
-I Fran co chwile mnie podtapiała
-Ty Mnie też!
-No i co z tego!
-To ,że miałam potem dziurę w nodzę!
-To nie moja wina!-upierałam się
-Nieeeee A kto przesunął ten parawan?!
-Ja ale to twoja wina!
-To nie moja wina! Ten kaloryfer sam stał stał
-Dziewczyny uspokójcie się!- ryknął Diego
-Cicho Diego bo jeszcze nas ktoś z tąd wygoni
-Cichę się odezwały.....
Nie miałam ochoty już gadać więc postanowiłam pójść z moim chłopakiem do sali USG i zostawić narzeczonych samych.....
-Maxi?
-Tak?
-Myślisz ,że? Że my będziemy mieli chłopca czy dziewczynkę?
-Nwm ale będę się cieszył z obojga.
-Ale nie zostawisz mnie?
-Co?! Jak możesz w ogóle o tym myśleć...Kocham Cię!
-Do dobrze-powiedziałam ze spokojem i przytuliłam się do chłopaka
***10 minut później***
Staliśmy w kolejce do USG niecałe 10 minut. W końcu jednak nadeszła nasza kolej. Nie wiem dlaczego ale przez chwilę miałam stresa. A co jeśli okaże się ,że to tylko pomyłka i wcale nie jestem w ciąży?! Tak bardzo chcę wieżyć ,że to się nie stanię a jednak moja obawa nie znikła. Weszłam do dużego niebiesko-białego gabinetu wyposarzonego w aparat USG. Właściwie byłam tu tylko dlatego ,żeby dowiedzieć się jaka będzie płeć dziecka. Niby mogłabym przyjść za parę tygodni ale chciałam wiedzieć już teraz.... Według pielęgniarki można już się tego dowiedzieć więc jak najszybcej chciałam skorzystać z tej sposobności.
-Panna Vidal? -powiedział uśmiechnięty lekarz
-Tak....
-Proszę usiąść
Usiadłam przy wielkim drewnianym biurku i położyłam ręce na blacie
***20 minut później***
Byłam już po badaniu i wyszukiwałam Maxiego na korytarzu przed gabietem lekarskim.
-Maxi-zawołałam
Chłopak znalazł się od razu...
- I jak?
-zgadnij..
-Zgaduję ,że moje dziwne imiona dla chłopców pójdą w niepamięć...
-Zgadłeś....Będziemy mieli córeczkę-pisnęłam
poniedziałek, 14 września 2015
Rozdział 16
*Francesca*
- Jaaa.... - zaczęłam
Nie wiedziałam co powiedzieć, mam dopiero 19 lat, ale kocham go najmocniej na całym świecie. Patrzył na mnie przestraszonym wzrokiem. Widziałam, że bał się. Bał się mojej odmowy. Czułam jak cała się trzęsę. Dobra... życie na spontanie.
- Tak! - krzyknęłam a szczęśliwy chłopak podszedł do mnie po czym pocałował i nałożył pierścionek na palec
Mocno się w niego wtuliłam i czułam pojedyncze łzy na moim policzku
- Jesteś nienormalny... - powiedziałam
- Wiem... - odpowiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej
Nagle do pomieszczenia wbiegła Naty i Maxi. Szybko się od siebie odsunęliśmy
- Fran, Die...! Płakałaś? - spytał Maxi
- Nie, wydaje ci się - odpowiedziałam - Co się stało?
- Maxi jest zdenerwowany, bo jestem po dokładnych badaniach i zaraz się dowiemy czy jestem w ciąży, bo tamto to mogła być pomyłka.
- Ojej! A... chcecie żeby to dziecko istniało? Nie jesteście ani zaręczeni, ani po ślubie...
- Niby tak, ale już jesteśmy na to tak nastawieni że gdyby się okazało że to była pomyłka...
- Było by wam przykro - dokończył Diego
- Właśnie tak - odpowiedział Maxi
Poczułam pulsujący ból w głowie. Nieświadomie syknęłam z bólu i wszyscy przestraszeni na mnie spojrzeli
- Co ci się dzieje? - spytała Naty
- Nic... - powiedziałam zaciskając dłonie w pięści
- Fran nie kłam - powiedział Diego
- Trochę boli mnie głowa, to normalne gdy sobie coś przypominam... - powiedziałam cicho
- Przypomniałaś coś sobie? - spytała Naty
- Tak... wszystko. Wypadek... Autobus... Taxi...
- Do rzeczy Fran!
- Ehh... Bo ja wiem co się działo w dzień wypadku
- Co?!
- Ta dziewczyna prowadząca Taxi... to moja siostra - wyłkałam bo zaczęłam płakać
- Ty masz siostrę!? - krzyknęli
- Gdy miałam dwa lata ona miała 18, wyjechała do Tunezji za chłopakiem. Wystawił ją, była załamana. Gdy ostatnio do mnie dzwoniła powiedziałam jej że mam chłopaka. Rodzice nie byli pewni czy mam jej to mówić, ale to moja siostra, pomyślałam że musi wiedzieć. No więc gdy jej to powiedziałam wściekła się, zaczęła krzyczeć że mnie zdradzi, oleje. Wkurzyłam się, doszło do ostrej wymiany zdań. Teraz gdy tu przyjechaliśmy ona poznała mnie w taxówce, pamiętasz Naty? - dziewczyna pokiwała głową - Ale nie wiedziałaś kim ona dla mnie jest. Ona to specjalnie zrobiła. Chciała mnie zabić!!!
- Dlaczego? - szepnęła przestraszona Naty
- Jest trochę chora psychicznie - odparłam
- Biedna... - powiedziała i mocno mnie przytuliła
- Nic nie zrobię... Mam pechowe życie. Ale mam was - powiedziałam z lekkim uśmiechem
Gdy chciała mnie złapać za rękę odsunęłam się
- Co? - spytała
- Nic - odparłam
- Czemu chowasz rękę?
- Trochę jest posiniaczona nie chcę żebyś ją oglądała - spanikowałam, nie ma to jak kłamać własną przyjaciółkę
- Fran mów prawdę! - krzyknęła
Spojrzałam niepewnie na Diego, nic nie mówił tylko się na mnie gapił.
- Bo ja... Bo my... - zaczęłam
________________________________________________________________
Jest rozdział ode mnie. Mam nadzieję że spoko :/ Dowiecie się czy Fran i Diego wyznają Naxi prawdę o zaręczynach :D Następny pisze Naty ^^
Domi Nika
- Jaaa.... - zaczęłam
Nie wiedziałam co powiedzieć, mam dopiero 19 lat, ale kocham go najmocniej na całym świecie. Patrzył na mnie przestraszonym wzrokiem. Widziałam, że bał się. Bał się mojej odmowy. Czułam jak cała się trzęsę. Dobra... życie na spontanie.
- Tak! - krzyknęłam a szczęśliwy chłopak podszedł do mnie po czym pocałował i nałożył pierścionek na palec
Mocno się w niego wtuliłam i czułam pojedyncze łzy na moim policzku
- Jesteś nienormalny... - powiedziałam
- Wiem... - odpowiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej
Nagle do pomieszczenia wbiegła Naty i Maxi. Szybko się od siebie odsunęliśmy
- Fran, Die...! Płakałaś? - spytał Maxi
- Nie, wydaje ci się - odpowiedziałam - Co się stało?
- Maxi jest zdenerwowany, bo jestem po dokładnych badaniach i zaraz się dowiemy czy jestem w ciąży, bo tamto to mogła być pomyłka.
- Ojej! A... chcecie żeby to dziecko istniało? Nie jesteście ani zaręczeni, ani po ślubie...
- Niby tak, ale już jesteśmy na to tak nastawieni że gdyby się okazało że to była pomyłka...
- Było by wam przykro - dokończył Diego
- Właśnie tak - odpowiedział Maxi
Poczułam pulsujący ból w głowie. Nieświadomie syknęłam z bólu i wszyscy przestraszeni na mnie spojrzeli
- Co ci się dzieje? - spytała Naty
- Nic... - powiedziałam zaciskając dłonie w pięści
- Fran nie kłam - powiedział Diego
- Trochę boli mnie głowa, to normalne gdy sobie coś przypominam... - powiedziałam cicho
- Przypomniałaś coś sobie? - spytała Naty
- Tak... wszystko. Wypadek... Autobus... Taxi...
- Do rzeczy Fran!
- Ehh... Bo ja wiem co się działo w dzień wypadku
- Co?!
- Ta dziewczyna prowadząca Taxi... to moja siostra - wyłkałam bo zaczęłam płakać
- Ty masz siostrę!? - krzyknęli
- Gdy miałam dwa lata ona miała 18, wyjechała do Tunezji za chłopakiem. Wystawił ją, była załamana. Gdy ostatnio do mnie dzwoniła powiedziałam jej że mam chłopaka. Rodzice nie byli pewni czy mam jej to mówić, ale to moja siostra, pomyślałam że musi wiedzieć. No więc gdy jej to powiedziałam wściekła się, zaczęła krzyczeć że mnie zdradzi, oleje. Wkurzyłam się, doszło do ostrej wymiany zdań. Teraz gdy tu przyjechaliśmy ona poznała mnie w taxówce, pamiętasz Naty? - dziewczyna pokiwała głową - Ale nie wiedziałaś kim ona dla mnie jest. Ona to specjalnie zrobiła. Chciała mnie zabić!!!
- Dlaczego? - szepnęła przestraszona Naty
- Jest trochę chora psychicznie - odparłam
- Biedna... - powiedziała i mocno mnie przytuliła
- Nic nie zrobię... Mam pechowe życie. Ale mam was - powiedziałam z lekkim uśmiechem
Gdy chciała mnie złapać za rękę odsunęłam się
- Co? - spytała
- Nic - odparłam
- Czemu chowasz rękę?
- Trochę jest posiniaczona nie chcę żebyś ją oglądała - spanikowałam, nie ma to jak kłamać własną przyjaciółkę
- Fran mów prawdę! - krzyknęła
Spojrzałam niepewnie na Diego, nic nie mówił tylko się na mnie gapił.
- Bo ja... Bo my... - zaczęłam
________________________________________________________________
Jest rozdział ode mnie. Mam nadzieję że spoko :/ Dowiecie się czy Fran i Diego wyznają Naxi prawdę o zaręczynach :D Następny pisze Naty ^^
Domi Nika
czwartek, 10 września 2015
Rozdział 15
*Naty*
Leżałam na łóżku już 3 godzinę. Jak długo można rozmawiać?! Ostatni raz widziałam jakąkolwiek żywą duszę kiedy przyszli do mnie Maxi i Diego. Przepraszam... Tak naprawdę byli u mnie na 2 minuty a potem pobiegli do Francesci i nie ma ich już parę godzin? Co do jasnej cholery? Rozumiem...Diego bo to jej chłopak ale Maxi? To mój chłopak!!! W tym momencie poczułam gniew i miałam zamiar rzucić kwiatami prosto w pielęgniarkę która przyszła zrobić mi badania...
Natalia!!! Co się z tobą dzieję?! Wściekam się o byle co....Nie mam pojęcia. Może to przez okres którego powinnam dostać za parę dni? Nwm...
-Dzień dobry panno Vidal-powiedziała pielęgniarka po czym uśmiechnęła się do mnie jak umiała lecz było widać w jej tonie głosu ,że robi to z obowiązku )-:
-Dzień dobry...-odpowiedziałam zmieszana. Pewnie moje zachowanie wydawało się dla niej dziwne.... No cóż. To nie jej wina ,że gdybym się nie opanowała miałaby teraz róże we włosach.
-Przyszłam...-powiedziała niepewna-Przyszłam zrobić pani badania kontrolne. Uśmiechnęła się szeroko. Nie jak poprzednio tylko miło i serdecznie. ?-:
-Dobrze-również się uśmiechnęłam
-Zrobię pani badanie krwi, rezonans magnetyczny głowy oraz usg brzucha. Nieźle pani rąbnęła... Powiedziała z przebiegłą miną i zaczęła wyciągać te swoje lekarskie gadżety.
Zaczęła wyginać słuchawkami,świecić mi latarką po oczach a ja czułam ,że za chwilę wybuchnę śmiechem. Następnie kazała mi się położyć wygodnie na plecach i odsłonić brzuch. Wylała mi na niego jakiegoś gluta po czym zaczęła jeździć rączką od maszyny po moim brzuchu a byłam bliska załamania nerwowego. Miałam okropne łaskotki a każdy ruch powodował że wyginałam się coraz bardziej. <3
-No cóż...-powiedziała po 10 minutach pielęgniarka.
-Tak?
-Nie wiem czy to prawda. To tylko wstępne badanie. Jest dosyć ogólne więc nie ma się pani czym martwić ,dopóki nie zrobimy analizy na dokładniejszym usg...
-Co to znaczy?!-powiedziałam podenerwowana
-Jest pani w ciąży-wyjąkała
*Francesca*
Cały czas chłopcy u mnie siedzieli. Pomogli mi bliżej poznać ,,siebie''. Nagle do pomieszczenia wbiegła zapłakana Naty. Podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Chodź jej nie pamiętałam wiedziałam że jest moją najlepszą przyjaciółką i bardzo było mi jej szkoda.
- Naty, co się stało? - spytałam spokojnie
- Musimy pogadać ale tylko we dwie - wyłkała
- Chłopcy, wyjdziecie? - spytałam delikatnie
- Tak - powiedział zdezorientowany Maxi
Gdy wyszli Naty się trochę uspokoiła
- No to... co się stało? - zaczęłam
- Ja nie wiem co mam zrobić...
- Powiedz spróbuję ci pomóc...
- No bo... Nie ja nie mogę. I tak mnie nie pamiętasz... - powiedziała wstając
- Naty czekaj! - krzyknęłam - Pamiętam cię!
- Co?! Ale serio czy mówisz tak żebym ci powiedziała co mi jest
- Naprawdę! Pamiętasz jak w przedszkolu podrywał nas ten sam chłopak? I jak raz oblałaś mnie sokiem.... To było w tym miesiącu...
- Serio mnie Pamiętasz... Ale super! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję
- Hahhahah przypominam sobie coraz więcej. Maxiego pamiętam pół na pół. Najtrudniej mi jest przypomnieć sobie siebie... Dobra nie zmieniaj tematu, co ci się stało? - spytałam
- Ohhh... Fran ja... Ehhh...
- Naty! Gadaj!
- Bo ja jestem w ciąży! - krzyknęła w momencie kiedy do sali wszedł Maxi
- Co?! - krzyknął Maxi
- Ja ci to wytłumaczę... - zaczęła ale chłopak wybiegł z sali
Biedaczka wpadła mi w ramiona i zaczęła płakać. Szkoda mi jej. Niechciana ciąża, na dodatek chłopak jej nie wspiera. No i jest jeszcze taka młoda. Tak jakby trochę stracone życie. Ale w pewnym sensie miło pomyśleć że w środku niej jest malutka istotka.
- Nie płacz - mówiłam ale ona nie przestawała
Do sali wbiegł zdenerwowany Diego
- Czemu Maxi właśnie stąd wybiegł wszystkich potrącając? Fran co się stało? Czemu Natalia płacze?!
- Za dużo pytań... - warknęłam
- Sorry, no mów misia - nalegał
- Jestem w ciąży... - wyłkała Naty
- O bosh... To znaczy... Nata nie martw się będzie dobrze - próbował ją pocieszyć ale mu nie wyszło
- Diego... Siedź już cicho - powiedziałam bo dziewczyna zaczęła jeszcze bardziej płakać
- Znam Maxiego od dawna. Zmienił się i bardzo cię kocha Naty. Na 100% cię nie zostawi, po prostu musi to sobie sam przemyśleć, na spokojnie
- Może masz rację... - powiedziała a ja lekko się uśmiechnęłam do chłopaka - Dobra idę do sali zostawię was samych i mrugnęła do chłopaka. What?
- Dobra...? - powiedziałam niepewnie
Gdy zostawiła nas samych chłopak usiadł obok mnie.
- Jak się czujesz? - spytał lekko zdenerwowany
- Dobrze. Pamiętam coraz więcej
- Bardzo się cieszę. Przestraszył mnie wasz wypadek, prawie zemdlałem jak się dowiedziałem.
- Mój biedaczek - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka
- Szkoda mi Naty. Ale fajnie będą mieli takiego bobaska. Może też kiedyś będziemy mieli/ - momentalnie się od niego odsunęłam
- Miałeś kiedyś złamaną rękę? - spytałam
- Hahhaha śmieszne. No ale co, nie chcesz mieć takiej małej istotki w domu?
- Pfff już chcesz dziecko? Może najpierw mi się oświadcz, ślub no nie wiem! - mówiłam
Nagle wyciągnął pierścionek. No chyba sobie jaja robicie.
- Żartujesz sobie... - powiedziałam zszokowana
- Chciałabyś... - powiedział z szerokim uśmiechem
Gdy uklęknął myślałam że padnę... Dlatego był taki zdenerwowany! I Naty wiedziała!
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i chciałabyś towarzyszyć mi przez resztę życia? - spytał niepewnie a ja myślałam że się rozpłaczę....
____________________________________________________________________
Wspólny rozdział ale kończę go ja, czyli Domi :D Tyle rzeczy się zdarzyło a ostatnia tak niespodziewanie <3 co z tego że się krótko znają XD Piszcie czy fajny :p :*
Domi Nika
Leżałam na łóżku już 3 godzinę. Jak długo można rozmawiać?! Ostatni raz widziałam jakąkolwiek żywą duszę kiedy przyszli do mnie Maxi i Diego. Przepraszam... Tak naprawdę byli u mnie na 2 minuty a potem pobiegli do Francesci i nie ma ich już parę godzin? Co do jasnej cholery? Rozumiem...Diego bo to jej chłopak ale Maxi? To mój chłopak!!! W tym momencie poczułam gniew i miałam zamiar rzucić kwiatami prosto w pielęgniarkę która przyszła zrobić mi badania...
Natalia!!! Co się z tobą dzieję?! Wściekam się o byle co....Nie mam pojęcia. Może to przez okres którego powinnam dostać za parę dni? Nwm...
-Dzień dobry panno Vidal-powiedziała pielęgniarka po czym uśmiechnęła się do mnie jak umiała lecz było widać w jej tonie głosu ,że robi to z obowiązku )-:
-Dzień dobry...-odpowiedziałam zmieszana. Pewnie moje zachowanie wydawało się dla niej dziwne.... No cóż. To nie jej wina ,że gdybym się nie opanowała miałaby teraz róże we włosach.
-Przyszłam...-powiedziała niepewna-Przyszłam zrobić pani badania kontrolne. Uśmiechnęła się szeroko. Nie jak poprzednio tylko miło i serdecznie. ?-:
-Dobrze-również się uśmiechnęłam
-Zrobię pani badanie krwi, rezonans magnetyczny głowy oraz usg brzucha. Nieźle pani rąbnęła... Powiedziała z przebiegłą miną i zaczęła wyciągać te swoje lekarskie gadżety.
Zaczęła wyginać słuchawkami,świecić mi latarką po oczach a ja czułam ,że za chwilę wybuchnę śmiechem. Następnie kazała mi się położyć wygodnie na plecach i odsłonić brzuch. Wylała mi na niego jakiegoś gluta po czym zaczęła jeździć rączką od maszyny po moim brzuchu a byłam bliska załamania nerwowego. Miałam okropne łaskotki a każdy ruch powodował że wyginałam się coraz bardziej. <3
-No cóż...-powiedziała po 10 minutach pielęgniarka.
-Tak?
-Nie wiem czy to prawda. To tylko wstępne badanie. Jest dosyć ogólne więc nie ma się pani czym martwić ,dopóki nie zrobimy analizy na dokładniejszym usg...
-Co to znaczy?!-powiedziałam podenerwowana
-Jest pani w ciąży-wyjąkała
*Francesca*
Cały czas chłopcy u mnie siedzieli. Pomogli mi bliżej poznać ,,siebie''. Nagle do pomieszczenia wbiegła zapłakana Naty. Podbiegła do mnie i mocno przytuliła. Chodź jej nie pamiętałam wiedziałam że jest moją najlepszą przyjaciółką i bardzo było mi jej szkoda.
- Naty, co się stało? - spytałam spokojnie
- Musimy pogadać ale tylko we dwie - wyłkała
- Chłopcy, wyjdziecie? - spytałam delikatnie
- Tak - powiedział zdezorientowany Maxi
Gdy wyszli Naty się trochę uspokoiła
- No to... co się stało? - zaczęłam
- Ja nie wiem co mam zrobić...
- Powiedz spróbuję ci pomóc...
- No bo... Nie ja nie mogę. I tak mnie nie pamiętasz... - powiedziała wstając
- Naty czekaj! - krzyknęłam - Pamiętam cię!
- Co?! Ale serio czy mówisz tak żebym ci powiedziała co mi jest
- Naprawdę! Pamiętasz jak w przedszkolu podrywał nas ten sam chłopak? I jak raz oblałaś mnie sokiem.... To było w tym miesiącu...
- Serio mnie Pamiętasz... Ale super! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję
- Hahhahah przypominam sobie coraz więcej. Maxiego pamiętam pół na pół. Najtrudniej mi jest przypomnieć sobie siebie... Dobra nie zmieniaj tematu, co ci się stało? - spytałam
- Ohhh... Fran ja... Ehhh...
- Naty! Gadaj!
- Bo ja jestem w ciąży! - krzyknęła w momencie kiedy do sali wszedł Maxi
- Co?! - krzyknął Maxi
- Ja ci to wytłumaczę... - zaczęła ale chłopak wybiegł z sali
Biedaczka wpadła mi w ramiona i zaczęła płakać. Szkoda mi jej. Niechciana ciąża, na dodatek chłopak jej nie wspiera. No i jest jeszcze taka młoda. Tak jakby trochę stracone życie. Ale w pewnym sensie miło pomyśleć że w środku niej jest malutka istotka.
- Nie płacz - mówiłam ale ona nie przestawała
Do sali wbiegł zdenerwowany Diego
- Czemu Maxi właśnie stąd wybiegł wszystkich potrącając? Fran co się stało? Czemu Natalia płacze?!
- Za dużo pytań... - warknęłam
- Sorry, no mów misia - nalegał
- Jestem w ciąży... - wyłkała Naty
- O bosh... To znaczy... Nata nie martw się będzie dobrze - próbował ją pocieszyć ale mu nie wyszło
- Diego... Siedź już cicho - powiedziałam bo dziewczyna zaczęła jeszcze bardziej płakać
- Znam Maxiego od dawna. Zmienił się i bardzo cię kocha Naty. Na 100% cię nie zostawi, po prostu musi to sobie sam przemyśleć, na spokojnie
- Może masz rację... - powiedziała a ja lekko się uśmiechnęłam do chłopaka - Dobra idę do sali zostawię was samych i mrugnęła do chłopaka. What?
- Dobra...? - powiedziałam niepewnie
Gdy zostawiła nas samych chłopak usiadł obok mnie.
- Jak się czujesz? - spytał lekko zdenerwowany
- Dobrze. Pamiętam coraz więcej
- Bardzo się cieszę. Przestraszył mnie wasz wypadek, prawie zemdlałem jak się dowiedziałem.
- Mój biedaczek - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka
- Szkoda mi Naty. Ale fajnie będą mieli takiego bobaska. Może też kiedyś będziemy mieli/ - momentalnie się od niego odsunęłam
- Miałeś kiedyś złamaną rękę? - spytałam
- Hahhaha śmieszne. No ale co, nie chcesz mieć takiej małej istotki w domu?
- Pfff już chcesz dziecko? Może najpierw mi się oświadcz, ślub no nie wiem! - mówiłam
Nagle wyciągnął pierścionek. No chyba sobie jaja robicie.
- Żartujesz sobie... - powiedziałam zszokowana
- Chciałabyś... - powiedział z szerokim uśmiechem
Gdy uklęknął myślałam że padnę... Dlatego był taki zdenerwowany! I Naty wiedziała!
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i chciałabyś towarzyszyć mi przez resztę życia? - spytał niepewnie a ja myślałam że się rozpłaczę....
____________________________________________________________________
Wspólny rozdział ale kończę go ja, czyli Domi :D Tyle rzeczy się zdarzyło a ostatnia tak niespodziewanie <3 co z tego że się krótko znają XD Piszcie czy fajny :p :*
Domi Nika
niedziela, 6 września 2015
Rozdział 14
~Informacja~Gdyby ktoś nie wiedział jako ''Naty'' i ''Maxi'' pisze NataliaNaty292 a jako ''Fran'' i ''Diego'' DomiNika. Okej, no to chyba tyle :)
*Diego*
Maxi cały czas był spięty całą tą sytuacją. Szkoda mi go ale co zrobić. Nie jego wina że ta jego ''kuzynka'' go pocałowała. Postanowiłem żebyśmy obejrzeli coś w telewizji żeby się rozluźnić. Niestety trafiłem na nudne wiadomości. Już chciałem przełączyć ale Maxi mnie zatrzymał.
- Czekaj, może powiedzą coś ciekawego. - powiedział
- No okej...
Nagle w telewizji mówili o jakimś wypadku. Dałem głośniej.
,, Z ostatniej chwili. Przed chwilą wydarzył się wypadek. Autobus wjechał w taxi a w nim znajdywały się dwie dziewczyny. Dzięki ich dokumentom mogliśmy poznać ich imiona i nazwiska. Były to niejakie Natalia Vidal i Francesca Cauviglia.''
Gdy to usłyszałem zrobiło mi się słabo. Fran...
,,Znajdują się w szpitalu przy ulicy Frio 29''
Gdy to usłyszeliśmy szybko pobiegliśmy do szpitala, gdyż to nie było daleko. Wbiegliśmy do budynku a w recepcji zobaczyliśmy młodą dziewczynę.
- Przepraszam, gdzie znajdują się Francesca Cauviglia i Natalia Vidal? - spytał Maxi
- Natalia Vidal jest w pokoju nr. 38 a Francesca... - nie zdążyła dokończyć gdyż pobiegliśmy do pomieszczenia z nr. 38.
W środku zobaczyliśmy całą poobijaną i ranną Natalię, za to po Fran nie było ani śladu....
- Naty, co się stało? - spytałem
- Wypadek... auto w nas wjechało... A Fran... - zaczęła po czym się rozpłakała
- Co się dzieje z Fran? - spytałem przejęty
- Widziałam ją... ona jest w pokoju 41. Można do niej wejść jak się obudzi.
- Ale nie jest w śpiączce?
- Była ale szybko się wybudziła.
- Ale Naty... Czemu płaczesz? - spytał Maxi
- Ona... ona...
Nagle do pomieszczenia wbiegł lekarz.
- Witam, kim panowie są dla pacjentki?
- Ja chłopakiem, a on chłopakiem Francesci Cauviglii - powiedział Maxi
- Mhm. Do drugiej dziewczyny można już wchodzić. Za to proszę na chwilę zostawić Natalię samą.
- Dobrze, dziękujemy - powiedzieliśmy po czym poszliśmy do pomieszczenia w którym była Fran.
*Francesca*
Gdy otworzyłam oczy przyznam że byłam w lekkim szoku. Nie wiedziałam gdzie jestem, jak się nazywam... Nagle do pokoju wszedł doktor, jakaś dziewczyna i dwóch chłopaków.
- Dzień dobry. Jak się pani miewa? - spytał lekarz
- J-ja... nie wiem
- Pamiętasz jak się nazywasz?
- Nie - powiedziałam ze smutkiem w głosie
- Nic nie pamiętasz? - spytał jakiś brunet
- Nic a nic - powiedziałam
- Panie doktorze, ale to jej przejdzie? - spytała ta dziewczyna
- Po jakimś czasie ale nie wiem dokładnie. Jutro ją wypuścimy ze szpitala. Teraz może was zostawię... - powiedział po czym wyszedł
Nie wiedziałam za bardzo co mam robić. Trójka podeszła do mnie bliżej a ja lekko się odsunęłam.
- No to... jesteście moją rodziną? Przyjaciółmi? I... jak ja się nazywam... - spytałam
- Jesteś Francesca. Przyjechaliśmy tu na wakacje. Ja jestem Naty, twoja najlepsza przyjaciółka, to mój chłopak Maxi, a to twój chłopak...
- Diego...?
- Tak! Pamiętasz mnie? - spytał uradowany chłopak
- Mhm, nie pamiętam was, ale ciebie tak - powiedziałam a chłopak podszedł do mnie i przytulił
___________________________________________________________________
Jest rozdział. Przepraszam że krótki ale nie mam weny :( Przynajmniej jest XD Mam nadzieję, że nie taki zły ten rozdział :D
Domi Nika
*Diego*
Maxi cały czas był spięty całą tą sytuacją. Szkoda mi go ale co zrobić. Nie jego wina że ta jego ''kuzynka'' go pocałowała. Postanowiłem żebyśmy obejrzeli coś w telewizji żeby się rozluźnić. Niestety trafiłem na nudne wiadomości. Już chciałem przełączyć ale Maxi mnie zatrzymał.
- Czekaj, może powiedzą coś ciekawego. - powiedział
- No okej...
Nagle w telewizji mówili o jakimś wypadku. Dałem głośniej.
,, Z ostatniej chwili. Przed chwilą wydarzył się wypadek. Autobus wjechał w taxi a w nim znajdywały się dwie dziewczyny. Dzięki ich dokumentom mogliśmy poznać ich imiona i nazwiska. Były to niejakie Natalia Vidal i Francesca Cauviglia.''
Gdy to usłyszałem zrobiło mi się słabo. Fran...
,,Znajdują się w szpitalu przy ulicy Frio 29''
Gdy to usłyszeliśmy szybko pobiegliśmy do szpitala, gdyż to nie było daleko. Wbiegliśmy do budynku a w recepcji zobaczyliśmy młodą dziewczynę.
- Przepraszam, gdzie znajdują się Francesca Cauviglia i Natalia Vidal? - spytał Maxi
- Natalia Vidal jest w pokoju nr. 38 a Francesca... - nie zdążyła dokończyć gdyż pobiegliśmy do pomieszczenia z nr. 38.
W środku zobaczyliśmy całą poobijaną i ranną Natalię, za to po Fran nie było ani śladu....
- Naty, co się stało? - spytałem
- Wypadek... auto w nas wjechało... A Fran... - zaczęła po czym się rozpłakała
- Co się dzieje z Fran? - spytałem przejęty
- Widziałam ją... ona jest w pokoju 41. Można do niej wejść jak się obudzi.
- Ale nie jest w śpiączce?
- Była ale szybko się wybudziła.
- Ale Naty... Czemu płaczesz? - spytał Maxi
- Ona... ona...
Nagle do pomieszczenia wbiegł lekarz.
- Witam, kim panowie są dla pacjentki?
- Ja chłopakiem, a on chłopakiem Francesci Cauviglii - powiedział Maxi
- Mhm. Do drugiej dziewczyny można już wchodzić. Za to proszę na chwilę zostawić Natalię samą.
- Dobrze, dziękujemy - powiedzieliśmy po czym poszliśmy do pomieszczenia w którym była Fran.
*Francesca*
Gdy otworzyłam oczy przyznam że byłam w lekkim szoku. Nie wiedziałam gdzie jestem, jak się nazywam... Nagle do pokoju wszedł doktor, jakaś dziewczyna i dwóch chłopaków.
- Dzień dobry. Jak się pani miewa? - spytał lekarz
- J-ja... nie wiem
- Pamiętasz jak się nazywasz?
- Nie - powiedziałam ze smutkiem w głosie
- Nic nie pamiętasz? - spytał jakiś brunet
- Nic a nic - powiedziałam
- Panie doktorze, ale to jej przejdzie? - spytała ta dziewczyna
- Po jakimś czasie ale nie wiem dokładnie. Jutro ją wypuścimy ze szpitala. Teraz może was zostawię... - powiedział po czym wyszedł
Nie wiedziałam za bardzo co mam robić. Trójka podeszła do mnie bliżej a ja lekko się odsunęłam.
- No to... jesteście moją rodziną? Przyjaciółmi? I... jak ja się nazywam... - spytałam
- Jesteś Francesca. Przyjechaliśmy tu na wakacje. Ja jestem Naty, twoja najlepsza przyjaciółka, to mój chłopak Maxi, a to twój chłopak...
- Diego...?
- Tak! Pamiętasz mnie? - spytał uradowany chłopak
- Mhm, nie pamiętam was, ale ciebie tak - powiedziałam a chłopak podszedł do mnie i przytulił
___________________________________________________________________
Jest rozdział. Przepraszam że krótki ale nie mam weny :( Przynajmniej jest XD Mam nadzieję, że nie taki zły ten rozdział :D
Domi Nika
piątek, 4 września 2015
Rozdział 13
*Naty*
Do Maxiego podeszła jakaś dziewczyna i go pocałowała! O co chodzi! Jak mi tego nie wyjaśni to go chyba zabije. Nie wiedziałam co mam robić. Czy byłam oszukiwana?! A może to tak naprawdę jego dziewczyna i cały czas mnie zdradzał?! Nwm. Ale wiem ,że ta sytuacja była jedną z najgorszych w moim życiu. Stałam tam wpatrzona morderczym spojrzeniem w Maxiego. Zresztą Fran i Diego też mieli dziwne miny. Z jednej strony chciało mi się płakać a z drugiej? Śmiać? Nwm dlaczego ale nie wyszłam jeszcze z tego pokoju z płaczem chociaż miałam wielką ochotę przytulić się do kibla jak na sprawdzianie gimnazjalnym parę lat temu i płakać prosto do muszli klozetowej. Jak mówiłam wcześniej. Odczuwałam różne emocję. Strach? Złość? Upokorzenie? Śmiech? Co?! Zaraz...Zaraz wróć! Dlaczego odczuwałam rozbawienie? Nieważne . Może była to po prostu reakcja na miny Diega Fran ,które zmieniły się przez ten czas.

Dlaczego w takiej chwili mieli takie miny?! A może coś ominęłam?
-słyszysz mnie Naty?-powiedział Maxi ale nie miałam ochoty go słuchać więc wyszłam z płaczem z pokoju prosto na gorący korytarz bez klimatyzacji. Chłopak biegł za mną ale j byłam już daleko i zdążyłam zobaczyć dworzec z taksówkami. Włosy mi oklapły a pachy i bluzka zapełniły potem. Nie jestem przyzwyczajona do gorącego klimatu i temperatury 50 stopni ale mimo to wyszłam z hotelu, wezwałam taxi pojechałam na kebaba odpocząć. Nie minęło 20 minut a zobaczyłam przed sobą znajomą twarz mojej przyjaciółki.
*Maxi*
-Maxi ale o co ci chodzi?-powiedziała do mnie blondynka poprzednio mnie całując- Nwm o co się tak spinasz ok?
-Jak to? Nie pamiętasz?! Cholera> Jesteś nienormalna?!!! Tam stała moja dziewczyna! Ja Cię nawet nie nam a ty tak po prostu mnie całujesz i mówisz mi ,że mam się nie spinać?! Jesteś chyba chora na mózg!
-Dobra rozumiem. Jesteś z innego kraju i nie wie.....-W tym momencie jej przerwałem i poszedłem przed siebie
-Maxi!!!!- Krzyknęła za mną- Jesteś moim kuzynem.-powiedziała a ja pomyślałem je jest chyba chora. Co?!!! Normalnie jeszcze lepiej. Nie dość ,że mam okazję poznać moją kuzynkę to co? Kuzynofil mi się trafił?!! Nie no to chyba niemożliwe!
-Maxi-wydarła się po czym zakryłem jej ręką usta żeby nie robiła mi wstydu na całą Tunezję. Mam większe problemy. Gdzie jest Naty. Całe szczęście ,że Fran pojechała za nią. Inaczej umarłbym tutaj chyba ze stresu. Martwię się o nią. Skoro już znam prawdę muszę jak najszybciej napisać o tym Fran żeby mogła powiedzieć o tym Naty. Wysłałem więc wiadomość
"Cześć Francesca zaszło małe nieporozumienie. Okazało się, że ta wariatka z pokoju to tak naprawdę moja kuzynka. Nie wiem co jej strzeliło do głowy ale mam nadzieję ,że nie jest jakimś rodzajem kuzynofila. )-: Martwię się o Naty. Kocham ją a ona mogła źle zrozumieć sytuację. Zresztą jak i ja, ty i Diego. Muszę to wyjaśnić z Jessicą o co chodziło z tym pocałunkiem. Widziałaś się już Naty? Odpisz szybko. Bardzo się o nią martwię. Wiesz ,że ją kocham i nigdy nie zrobiłbym nic celowo aby ją skrzywdzić. )-: Powiedz jej to a najlepiej pokarz sms'a. Pa.
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź a w między czasie chciałem porozmawiać z Jessicą o całym zajściu.
*20 minut później*
Jessica wytłumaczyła mi ,że w ich kraju tak witają się ludzie spokrewnieni i to nic dla nikogo nie znaczy oprócz gestu przyjaźni. Pożegnaliśmy się i usiadłem na kanapie obok Diego i postanowiłem odczytać sms'a od Fran
"Cześć Maxi. Sorry ale nie mogłam wcześniej odpisać. Naty jest strasznie zapłakana i zdołowana. Wytłumacę jej to za chwilę ale teraz szukam dla niej chusteczek. Co? Kuzynofil?
"Tak. Niestety. Ale nie jest kuzynofilem. Tak po prostu witają się ludzie spokrewnieni w Tunezji. Dziwny zwyczaj ale nie będę wnikać w tę tradycję. Przyjedź do hotelu z Naty. Boję się o nią. Muszę się z nią zobaczyć i pocieszyć a przy okazji wytłumaczyć chociaż pewnie sama to zrobisz...Proszę wracajcie już. Robi się późno.
Wiem. Już za chwilę będziemy w domu. Pa
*Naty*
Fran mi wszystko wytłumaczyła a ja chociaż byłam smutna i roztargniona poczułam lekkość na sercu. Cieszyłam się ,że jednak nic między nimi nie ma a jednak niepokój mnie nie opuścił. Poszłam więc jak najszybciej z Fran do taxi. Nagle jak znikąd zobaczyłam ciemność. Przez zemglone oczy dostrzegłam tylko leżącą obok mnie Fran i samochód stojący obok nas. Miał rozbitą szybę a mnie strasznie bolała głowa. Chciałam się podnieść ale nie miałam siły by wstać. Nie mogłam nawet wzywać pomocy. W pewnym momencie usłyszałam wycie karetki i coraz większe zgromadzenie wokół mnie. Więcej już nic nie pamiętam...Straciłam przytomność
Do Maxiego podeszła jakaś dziewczyna i go pocałowała! O co chodzi! Jak mi tego nie wyjaśni to go chyba zabije. Nie wiedziałam co mam robić. Czy byłam oszukiwana?! A może to tak naprawdę jego dziewczyna i cały czas mnie zdradzał?! Nwm. Ale wiem ,że ta sytuacja była jedną z najgorszych w moim życiu. Stałam tam wpatrzona morderczym spojrzeniem w Maxiego. Zresztą Fran i Diego też mieli dziwne miny. Z jednej strony chciało mi się płakać a z drugiej? Śmiać? Nwm dlaczego ale nie wyszłam jeszcze z tego pokoju z płaczem chociaż miałam wielką ochotę przytulić się do kibla jak na sprawdzianie gimnazjalnym parę lat temu i płakać prosto do muszli klozetowej. Jak mówiłam wcześniej. Odczuwałam różne emocję. Strach? Złość? Upokorzenie? Śmiech? Co?! Zaraz...Zaraz wróć! Dlaczego odczuwałam rozbawienie? Nieważne . Może była to po prostu reakcja na miny Diega Fran ,które zmieniły się przez ten czas.
Dlaczego w takiej chwili mieli takie miny?! A może coś ominęłam?
-słyszysz mnie Naty?-powiedział Maxi ale nie miałam ochoty go słuchać więc wyszłam z płaczem z pokoju prosto na gorący korytarz bez klimatyzacji. Chłopak biegł za mną ale j byłam już daleko i zdążyłam zobaczyć dworzec z taksówkami. Włosy mi oklapły a pachy i bluzka zapełniły potem. Nie jestem przyzwyczajona do gorącego klimatu i temperatury 50 stopni ale mimo to wyszłam z hotelu, wezwałam taxi pojechałam na kebaba odpocząć. Nie minęło 20 minut a zobaczyłam przed sobą znajomą twarz mojej przyjaciółki.
*Maxi*
-Maxi ale o co ci chodzi?-powiedziała do mnie blondynka poprzednio mnie całując- Nwm o co się tak spinasz ok?
-Jak to? Nie pamiętasz?! Cholera> Jesteś nienormalna?!!! Tam stała moja dziewczyna! Ja Cię nawet nie nam a ty tak po prostu mnie całujesz i mówisz mi ,że mam się nie spinać?! Jesteś chyba chora na mózg!
-Dobra rozumiem. Jesteś z innego kraju i nie wie.....-W tym momencie jej przerwałem i poszedłem przed siebie
-Maxi!!!!- Krzyknęła za mną- Jesteś moim kuzynem.-powiedziała a ja pomyślałem je jest chyba chora. Co?!!! Normalnie jeszcze lepiej. Nie dość ,że mam okazję poznać moją kuzynkę to co? Kuzynofil mi się trafił?!! Nie no to chyba niemożliwe!
-Maxi-wydarła się po czym zakryłem jej ręką usta żeby nie robiła mi wstydu na całą Tunezję. Mam większe problemy. Gdzie jest Naty. Całe szczęście ,że Fran pojechała za nią. Inaczej umarłbym tutaj chyba ze stresu. Martwię się o nią. Skoro już znam prawdę muszę jak najszybciej napisać o tym Fran żeby mogła powiedzieć o tym Naty. Wysłałem więc wiadomość
"Cześć Francesca zaszło małe nieporozumienie. Okazało się, że ta wariatka z pokoju to tak naprawdę moja kuzynka. Nie wiem co jej strzeliło do głowy ale mam nadzieję ,że nie jest jakimś rodzajem kuzynofila. )-: Martwię się o Naty. Kocham ją a ona mogła źle zrozumieć sytuację. Zresztą jak i ja, ty i Diego. Muszę to wyjaśnić z Jessicą o co chodziło z tym pocałunkiem. Widziałaś się już Naty? Odpisz szybko. Bardzo się o nią martwię. Wiesz ,że ją kocham i nigdy nie zrobiłbym nic celowo aby ją skrzywdzić. )-: Powiedz jej to a najlepiej pokarz sms'a. Pa.
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź a w między czasie chciałem porozmawiać z Jessicą o całym zajściu.
*20 minut później*
Jessica wytłumaczyła mi ,że w ich kraju tak witają się ludzie spokrewnieni i to nic dla nikogo nie znaczy oprócz gestu przyjaźni. Pożegnaliśmy się i usiadłem na kanapie obok Diego i postanowiłem odczytać sms'a od Fran
"Cześć Maxi. Sorry ale nie mogłam wcześniej odpisać. Naty jest strasznie zapłakana i zdołowana. Wytłumacę jej to za chwilę ale teraz szukam dla niej chusteczek. Co? Kuzynofil?
"Tak. Niestety. Ale nie jest kuzynofilem. Tak po prostu witają się ludzie spokrewnieni w Tunezji. Dziwny zwyczaj ale nie będę wnikać w tę tradycję. Przyjedź do hotelu z Naty. Boję się o nią. Muszę się z nią zobaczyć i pocieszyć a przy okazji wytłumaczyć chociaż pewnie sama to zrobisz...Proszę wracajcie już. Robi się późno.
Wiem. Już za chwilę będziemy w domu. Pa
*Naty*
Fran mi wszystko wytłumaczyła a ja chociaż byłam smutna i roztargniona poczułam lekkość na sercu. Cieszyłam się ,że jednak nic między nimi nie ma a jednak niepokój mnie nie opuścił. Poszłam więc jak najszybciej z Fran do taxi. Nagle jak znikąd zobaczyłam ciemność. Przez zemglone oczy dostrzegłam tylko leżącą obok mnie Fran i samochód stojący obok nas. Miał rozbitą szybę a mnie strasznie bolała głowa. Chciałam się podnieść ale nie miałam siły by wstać. Nie mogłam nawet wzywać pomocy. W pewnym momencie usłyszałam wycie karetki i coraz większe zgromadzenie wokół mnie. Więcej już nic nie pamiętam...Straciłam przytomność
wtorek, 1 września 2015
Rozdział 12
*Francesca*
Jesteśmy już w samolocie lecącym do Tunezji. Na początku miałam siedzieć z Naty ale w końcu wyszło że siedzę z Diego. Jestem szczęśliwa że go mam. Źle się zaczęła nasza ,,znajomość'' ale jednak ciesze się że nas wtedy porwali. Mogło się obejść bez bicia ale nic nie dzieje się bez przyczyny.
- O czym myślisz? - szepnął mi do ucha brunet
- O tobie - powiedziałam po czym musnęłam jego usta
- O tym jak cię biłem... zgadłem prawda?
- To co było już się nie odstanie. Cieszę się z tego że to nas porwaliście. Gdyby nie to nie poznalibyśmy się.
- Fran, zmieniłaś mnie jak i moje całe życie na lepsze. Nie wiem jak ci dziękować...
- A ja wiem...
- Hmmm?
- Po prostu przy mnie bądź - powiedziałam i wtuliłam się w tors chłopaka
Nawet nie zauważyłam gdy zasnęłam. Obudziłam się w ramionach chłopaka. Gdy się podniosłam zobaczyłam że już nie śpi. Gdy spojrzałam w te jego śliczne oczka nie potrafiłam oderwać od nich wzroku.
- Jak się spało? - spytał jak zwykle uśmiechnięty
- Heh nawet nie wiesz jak wygodne są twoje ramiona - powiedziałam po czym zaczęliśmy się śmiać
Pół godziny później wylądowaliśmy. Gdy wyszliśmy z samolotu i zabraliśmy bagaże zagadał nas Maxi.
- Jak robimy podział pokoi? Dziewczyny z dziewczynami czy dziewczyny z chłopakami? - spytał
- Dziewczyny z chłopakami - odparłyśmy równocześnie z Naty i zaczęłyśmy się śmiać.
Wezwaliśmy taxi i pojechaliśmy do danego hotelu gdzie zamówione były już dla nas dwa pokoje.
Powoli weszłam do naszego a chłopak za mną.
Jesteśmy już w samolocie lecącym do Tunezji. Na początku miałam siedzieć z Naty ale w końcu wyszło że siedzę z Diego. Jestem szczęśliwa że go mam. Źle się zaczęła nasza ,,znajomość'' ale jednak ciesze się że nas wtedy porwali. Mogło się obejść bez bicia ale nic nie dzieje się bez przyczyny.
- O czym myślisz? - szepnął mi do ucha brunet
- O tobie - powiedziałam po czym musnęłam jego usta
- O tym jak cię biłem... zgadłem prawda?
- To co było już się nie odstanie. Cieszę się z tego że to nas porwaliście. Gdyby nie to nie poznalibyśmy się.
- Fran, zmieniłaś mnie jak i moje całe życie na lepsze. Nie wiem jak ci dziękować...
- A ja wiem...
- Hmmm?
- Po prostu przy mnie bądź - powiedziałam i wtuliłam się w tors chłopaka
Nawet nie zauważyłam gdy zasnęłam. Obudziłam się w ramionach chłopaka. Gdy się podniosłam zobaczyłam że już nie śpi. Gdy spojrzałam w te jego śliczne oczka nie potrafiłam oderwać od nich wzroku.
- Jak się spało? - spytał jak zwykle uśmiechnięty
- Heh nawet nie wiesz jak wygodne są twoje ramiona - powiedziałam po czym zaczęliśmy się śmiać
Pół godziny później wylądowaliśmy. Gdy wyszliśmy z samolotu i zabraliśmy bagaże zagadał nas Maxi.
- Jak robimy podział pokoi? Dziewczyny z dziewczynami czy dziewczyny z chłopakami? - spytał
- Dziewczyny z chłopakami - odparłyśmy równocześnie z Naty i zaczęłyśmy się śmiać.
Wezwaliśmy taxi i pojechaliśmy do danego hotelu gdzie zamówione były już dla nas dwa pokoje.
Powoli weszłam do naszego a chłopak za mną.
- Ale tu ślicznie... - powiedziałam siadając na mega-bardzo wygodnym łóżku. Chłopak usiadł obok i przytulił mnie do siebie.
- Kocham cię - szepnął mi do ucha po czym zaczął mnie namiętnie całować
Nawet nie zauważyliśmy gdy do pokoju weszła Naty i Maxi.
- Diego, co tak sie do niej przyssałeś jak pijawka? - spytała Naty
Odskoczyliśmy od siebie przestraszeni a ja spojrzałam na przyjaciółkę morderczym wzrokiem
- Nie przyssał się, po prostu się dusiłam i chciał mi dać powietrze - powiedziałam ironicznie i wyciągnęłam język
- Hahahha bardzo śmieszne, wiesz?
- Wiem, sama to wymyśliłam ^^ Dobra, po co wbiliście i nam przerwaliście?
- Ciesz się że nie zaszli za daleko... - szepnął Maxi do ucha Naty
- Maxi! - krzyknęliśmy w trójkę
- Pomyślałam że może pójdziemy pozwiedzać miasto?
- Chętnie
Gdy tak chodziliśmy zauważyłam jak jakaś dziewczyna podbiega do Maxiego i go całuje....
____________________________________________________________
Jest rozdział! Dodajemy je krótkie ale są często :) Dziękujemy za przemiłe komentarze <3
DomiNika
Subskrybuj:
Posty (Atom)

