*Naty*
Do pokoju wszedli ...... Diego i Maxi. Ale on nie wchodził całkiem do środka. Wolał przeczekać w progu sali szpitalnej . Miałam ochotę podrzeć go (Maxiego) na strzępy albo chociaż wygarnąć mu to wszystko co zrobił mi i Fran. Nie wiedziałam za to co mam myśleć o Diego. Wydawałoby się ,że żałuje tego co zrobił ale po takim człowieku można by się spodziewać wszystkiego. A co jeśli on naprawdę kocha Mary?! To takie dziwne..... I głupie. Człowiek przecież nie może zmieniać się w mgnieniu oka o 180 stopni. Wracając do sytuacji. Do pokoju weszli Diego i Maxi. Z początku wyglądali na zmieszanych. Szczególnie Diego. Chyba dowiedział się już że Fran wie o całej sytuacji z uczuciami chłopaka.
- Jak się czujesz?- Diego pytał Fran
- Chyba....lepiej- odpowiedziała mu
Nagle doznałam szoku. Takiej wściekłej przyjaciółki nawet ja nigdy nie widziałam. Ona.... Po prostu wybuchła. Stało się to wtedy gdy do pokoju wparwał Maxi.
- Diego!!!!!!!!!!! Zabierz tego sku******* z tego pokoju!!!!!!!!!
-Dobra, dobra
- Cholera mówie coś......!!!! Nie słyszysz?!!!!!Zabierz tą świnie z tego pokoju!!!!!!!!!
Diego posłusznie jak pies wygonił Maxiego z pokoju a następnie poprosił mnie żebym wyszła.
Gdy jednak zobaczyłam minę Fran, postanowiłam zostać...
_________________________________________
No i mamy 7 rozdziała. Mam nadzieję, że fajny. Sory że taki krótki
NataliaNaty
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz