wtorek, 3 listopada 2015

Rozdział 29

*Sylwester* Francesca
Dziś jest sylwester. Spędzamy go w czwórkę, dziadkowie Naty znaleźli sobie nowy domek. Oczywiście byliśmy bardzo smutni... Żartuję. Gdy wyszli wszyscy zaczęliśmy tańczyć. To znaczy, nie spodziewaliśmy się że z powrotem wejdą do mieszkania i nas zobaczą... Ich mina bezcenna.
Dziś ostatni dzień w roku, a ja dalej nie powiedziałam nikomu o tym, że jestem... w ciąży. Nie wiem jak im to powiedzieć, po prostu nie potrafię.
- Fran, chcesz coś na śniadanie? - spytała Naty wchodząc do mojej sypialni
No tak, w końcu wszyscy już poszli do kuchni tylko nie ja.
- Tak, jestem głodna jak wilk - zaśmiałam się
- Wszystko okej? - spytała
- Tak, czemu pytasz - odparłam zdziwiona
- Może dlatego, że stałam tu 10 minut a ty mnie nawet nie zauważyłaś
- Przepraszam, po prostu trochę się zamyśliłam
- No dobra, skoro tak - powiedziała - To chodź coś zjedz
Ruszyłyśmy do kuchni gdzie siedzieli już chłopcy
- Co tak długo? - spytał Maxi
- Spieszy ci się gdzieś? - powiedziała Maxi
- Wiesz, dziś ostatni dzień roku. To oczywiste że mi się spieszy
- Nie bądź taki dowcipny - zaśmiała się Naty a ja razem z nią
Gdy zjedliśmy śniadanie Maxi wraz z moim narzeczonym poszli kupić ozdoby i różne światełka, a my z Nat postanowiłyśmy wybrać co ubierzemy dziś wieczorem.
Naty ubierze śliczną biało - czarną sukienkę bez ramiączek


Ja ubiorę krótką, miętową sukienkę, z czarnymi akcentami


- Wyglądasz ślicznie - powiedziałam przyglądając się przyjaciółce
- Ty też - uśmiechnęła się
Było już jej widać brzuch, słodko to wyglądało. Podeszłam do brunetki z uśmiechem
- Ty i Maxi naprawdę do siebie pasujecie. Na dodatek będziecie mieli maluszka - zaśmiałam się
- Wiem, naprawdę się kochamy. A Camilla będzie naszą małą księżniczką
- Nie wątpię
- A ty... planujesz coś? - spytała
- W jakim sensie?
- No... - zaczerwieniła się - Dziecko
Wiedziała że nie lubię tego tematu. Na samą myśl o tym że już... jestem w ciąży, zrobiło mi się niedobrze
- Jesteś blada. Przepraszam, nie chciałam - mówiła szybko a ja pobiegłam do łazienki
Zamknęłam się na klucz i zwymiotowałam. No super, po prostu super. Postanowiłam udawać, że nic sie nie stało i jakby nigdy nic poszłam do salonu gdzie czekali już Diego, z Maxim i Naty
- Wszystko dobrze? - spytała zmartwiona brunetka
- Tak - usiadłam obok Diego
- Śliczna sukienka - pocałował mnie w policzek
- Dzięki - zarumieniłam się

*Wieczór*
- Fran, chodź zatańczyć - ciągnęła mnie Naty
Cały wieczór siedzę nie wiedząc co ze sobą zrobić. Nie chcę mi się tańczyć, a Naty cały czas mnie ciągnie!
- Natalia zaraz cie walne! - krzyknęłam wkurzona a ta zaczęła się śmiać
- Zabawna jesteś, a teraz chodź
- NIE!
- NO FRANCESCA BO CIE KOPNE!
- Jedziesz!
- Nie no nie kopne - westchnęłam
- Wiedziałam - parsknęłam śmiechem - Ej ja jak coś nie pije szampana
- Spoko, mój kochany Maxi kupił mi Picolo to ci dam - zaśmiała się
- Okej - dołączyłam do niej
- Z czego się śmiejecie? - spytał Maxi
- Z ciebie - powiedzieliśmy wszyscy
- Ej - udał fochniętego
Jak by mu to powiedzieć.
- Diego, możemy pogadać? - spytałam
- Tak, jasne - odparł
- Na osobności - powiedziałam
- Okej..? - poszliśmy do innego pomieszczenia - O co chodzi?
- Bo.. bo ja... - nie umiałam się wysłowić - Bo ja dziś nie pije! - wymyśliłam
- Dobrze, Fran przecież cię z tego powodu nie zabije - zaśmiał się i mnie przytulił - Ty zgrubłaś? - spytał odsuwając się ode mnie
- Ty świnio! - krzyknęłam i zaczęłam go bić
- Sorry! Sorry! Poddaje się! - krzyczał a ja się śmiałam
Tak naprawdę zgrubłam, ale nie chciałam się przyznawać bo by się domyślił
- Dobra, chodź do reszty - pociągnęłam go w stronę salonu
- Fran... - zaciął się
- Tak?
- Na pewno wszystko okej? - spytał
- Bo... bo ja... - teraz to ja się zacięłam - Nic mi nie jest - powiedziałam szybko
- Ale przecież... - powiedział ale przerwała nam Naty
- Chodźcie gołąbeczki bo za 5 minut północ
O nie...
- Idziemy - powiedziałam i wręcz pobiegłam do salonu
- Za niedługo będziemy obliczać - zaśmiała się Naty - To jest najlepsza część
- Najlepsza część jest wtedy gdy są fajerwerki - rozmarzył się Maxi
- Ja tam lubię ten rok... - powiedziałam cicho
- Ale następny może być jeszcze lepszy - powiedziała Naty i objęła mnie
- Może i tak... - powiedziałam cicho
- Dwie minuty! - krzyknęli chłopcy
Fran, zrób coś.... Fran! Zrób coś! Wymyśl coś! Niby co?!
- Minuta!
Jejku... Walić, powiem mu teraz
- Diego, bo ja...
- Czekaj, zostało pół minuty - zignorował mnie
Wszyscy zaczęliśmy odliczać. 10,9... zacięłam się. Nie wiem co robić! 6,5,4
- Ja... Ja... - 3,2 - Ja jestem w ciąży! - powiedziałam a wszyscy zaczęli skakać z radości
Nagle stanęli jak wryci. Usłyszałam fajerwerki, krzyk szczęśliwych ludzi.
- CO?! - krzyknęli wszyscy
- Jestem w ciąży... - powtórzyłam cicho - Zostaniesz tatą - powiedziałam do Diego z cichą nadzieją że się ucieszy
Chwilę jeszcze stał, a po chwili podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował
- Nawet nie wiesz jak się cieszę  - powiedział i mocno mnie przytulił
- Czyli... to dlatego byłaś zła w święta, humorki! - krzyknął Maxi
- Dlatego tyle jadłaś i było ci słabo - powiedziała szczęśliwa Naty
- Tak, i dlatego nie chciałam dziś pić - zaśmiałam się wtulona w bruneta
- Jak nazwiecie dziecko? - spytał Maxi
- Geniuszu ono nawet nie ma miesiąca - powiedziałam
- No i co z tego
- Może dziewczynkę Elena? - powiedział Diego
- Ślicznie, a chłopca Rugerro?
- Mi pasuje - uśmiechnął się i mnie pocałował
________________________________________________________________
To już ostatni rozdział :( Następnie epilog i... the end. Szykujemy dla was coś super,
z czego mamy nadzieję się ucieszycie :D Epilog pojawi się w tym tygodniu a w weekend
będzie coś nowego :)
Domi Nika

4 komentarze:

  1. Jak? Epilog? Czemu? :((((
    Mam nadzieję, że to będzie nowe opowiadanie o Diecesce i Naxi <33

    Czekam z niecerpliwością na epilog <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Długo się zbierałam aby skomentować to co piszecie. Widać, że nie macie zbyt dużego doświadczenia w pisaniu, ale każdy tak zaczynał.
    Jestem przeczulona na punkcie poprawnej ortografii, gramatyki itp. itd.
    Pomysł na historię fajny, lecz wykonanie troszkę kuleje. Zbyt mało,, głębszych" opisów uczuć, miejsc.
    Błędów interpunkcyjnych i ort. jako takich nie ma ale coś mi się wydaje, że nie ma takiego wyrazu jak ,, zgrubłaś". Jest,, przytyłaś". Ten błąd naprawdę rani w oczy.
    Okej, rozumiem, każdy tak zaczynał, ale proszę was. Sądzę, że jesteście w wieku gimnazjalnym, więc takie błędy nie przystoją.
    Nie chciałam Was urazić, tylko pomóc.
    Przepraszam ale nie lubię,, fałszywie słodzić" tylko po to by kogoś nie urazić. Sama doświadczyłam podobnej, tylko lepiej skonstruowanej krytyki, i bardzo mi to pomogło.
    Przepraszam za wszelkie urażone uczucia i pozdrawiam serdecznie
    w-pogoni-za-wolnoscia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety ale zrobiłaś nam przykrość. Jeśli coś ci się nie podoba to nie czytaj tego bloga bo taki mamy styl pisania i tego nie zmienisz. Sorry ale to nasza sprawa jak piszemy. Gdyby innym się nie podobało nie dodawaliby tych wszystkich komentarzy. Jakoś na naszym blogu jest już prawie 2000 wyświetleń. Wielu osobom się ten blog podoba i jakoś nie obrażają nas tak jak ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam na celu obrażenia was. Czytam bo fabuła mi się podoba, nie napisałam, że nie potraficie pisać, a potraficie lecz musicie się jeszcze doszkolic. Przepraszam jeszcze raz ale naprawdę nie miałam na celu zrobienia wam przykrości, bo naprawdę tego robić nie lubię.

      Usuń