poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 2

*Fran*
Obudziłam się o 10:00. Cóż poradzić, lubię sobie pospać. Na 11:00 byłam umówiona z Łukaszem, więc wzięłam szybki prysznic, po czym ubrałam ten zestaw.
I zjadłam śniadanie. Tradycyjnie zrobiłam sobie naleśniki. Gdy zjadłam upięłam włosy w luźnego koka, po czym usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je, ale nie zastałam tam Łukasza. Stał tam natomiast wysoki mężczyzna w okularach przeciwsłonecznych. Miał czarne włosy, ubrany był w skórzaną kurtkę i jeansy.
- Yyy... Witam... - zaczęłam nieśmiało
- Elo mała, Francesca Star?
- Tak... Kim pan jest?
- Kimś, po pierwsze nie nazywaj mnie panem, jasne? Po drugie idziesz ze mną.
- Czemu mam z pa... z tobą iść? Nie znam cię, ty mnie też. Zresztą za chwilę przyjdzie mój chłopak.
Mężczyzna zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać.
- To się nie zobaczycie - szepnął mi złowrogo do ucha, aż poczułam gęsią skórkę
Uśmiechnął się do mnie głupio po czym przywalił mi w twarz i przywalił w brzuch. Skuliłam się na ziemi,
- Ała!!! - jęczałam - Zostaw mnie! Pomocy! - niestety, rodzice byli w pracy - Czego ty chcesz?
- Niczego wielkiego, jeśli pójdziesz ze mną, nic ci nie będzie maleńka.
- Wrrr... Ani mi się śni!
Dostałam kolejnego kopniaka w brzuch, a potem w plecy.
- Teraz się zgodzisz Francesco?! - ryknął
- Nie nazywaj mnie Francesca!
- Ale tak masz na imię, czyż nie? - poczułam że zrobił się milszy, ale zaraz zmienił ton - To idziesz czy mam cię tam zanieść!
- Tam? Gdzie tam?
- W dupie, idziesz ze mną, rozumiemy się?! A teraz wstawaj bo znowu oberwiesz a nie lubię bić dziewczyn.
- Nie wcale... - szepnęłam cicho, ale usłyszał
Podniósł mnie po czym zaciagnął do swojego samochodu. Pfff... do furgonetki. Zawiązał mi ręce, nogi i zakleił buzie. Gdy wrzucił mnie do środka usłyszałam cichy szloch. Gdy się odwróciłam zauważyłam tam zapłakaną Naty...
___________________________________________
Jest drugi rozdział! Wiem, że krótki ale nie mam weny, mam nadzieję że fajny :)
Domi Nika

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz