czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 1

*Naty*

Wstałam dzisiaj około godziny 9:00. Była sobota. Standardowo poszłam pod prysznic i ubrałam na siebie ten zestaw.

Byłam dzisiaj umówiona z Arturem na godzinę 10:30 więc musiałam bardzo szybko zjeść śniadanie i wyrobić się z wszystkimi obowiązkami. Rodzice byli w pracy a obiecałam im dzisiaj pomóc w porządkach przed wyjściem. Co do mojego chłopaka... Dzisiaj jest nasza 2 rocznica <3 Tak się cieszę.
Nie mogę w to uwierzyć ,że wytrzymał już ze mną 2 lata. Kupiłam mu prezent. Mam nadzieję ,że trafiony. Nie chciałam się zbłaźnić dlatego nie kupiłam mu takiego czegoś



To zdecydowanie nie jest Bielizny Czar jak piszę na opakowaniu. Wracając do rzeczy..... Ubrałam się, posprzątałam i wyszłam na dwór, gdyż postanowiłam się trochę przewietrzyć przed randką. Szłam ulicą i wydawało mi się ,że na ulicy stoi Fran. Postanowiłam więc do niej podejść. Wołałam :
-FRAN!!!!! FRAN!!!!
Nagle odwrócił się ku mnie starszy pan z długimi włosami pokryty zmarszczkami. Najadłam się takiego wstydu że szkoda gadać. Incydent ten był jednym z najgorszych spotkań w moim życiu. Do tej pory nie umiem sobie wybaczyć że pomyliłam moją najlepszą przyjaciółkę z jakimś menelem trzymającym piwo w ręce. Dobrze ,że Fran się o tym nie dowiedziałam. Ukręciłaby mi łeb..... I to na dobre!!!
     2 godziny później byłam już na randce. Razem z Arturem siedzieliśmy w włoskiej restauracji wcinając spaghetti. Wyobrażałam sobie ,że zrobi coś oklepanego typu: kino i pizza. Restauracja niby też jest oklepanym sposobem spędzania czasu ale z nim jest to naprawdę ciekawe.
    Po cudownej randce spędzonej w "Italiano Pizza" mój chłopak odprowadził mnie do domu a następnie pocałował na pożegnanie. Przez resztę wieczoru jak nienormalna rozmarzałam o naszych wspólnych wycieczkach, wakacjach itp.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz