*Naty*
Och!! Nareszcie spokój. Bez tego debila mamy normalnie wakacje! Przynajmniej siedzi teraz za kratkami o suchym chlebie. To podtrzymuje mnie na duchu... Stop! Naty! Kiedy ostatnio stałaś się taka zła!
-Czas przejść na ciemną stronę mocy....-powiedział Maxi.... Zaraz co?! Czy on czyta mi w myślach
-Co?! Od kiedy nauczyłeś się gadać jak...ten ,no wiesz.....Ten z gwiezdnych wojen. Ten debil.
-Ej! Nie obrażać lorda Weidera bo łeb ukręcę.
-Durny serial.
-Nie obrażaj najgenialniejszego serialu XXI wieku!
-Ty masz 5 lat czy tylko udajesz głupiego...
-Przepraszam Cię bardzo... Miałem do wyboru: Gwiezdne wojny albo powodzenia Charlie więc nie obrażaj mnie dobrze?!
-Czasami wydaję mi się...I tego się boje ,że skończysz jak Ferdynand kiepski z dziurawymi skarpetami i oponą zamiast brzucha.... Bezrobotny i łysy! A do tego gruby!
-Czy zapomniałaś kto kupił tą wille?! I do tego z basenem?!
-Diego
-Co?! Przecież się dołożyłem
-Ile?!
-Eeee nieważne!
-Dobraaaaa ale zaraz po ślubie wysyłam cię na studia...Żebym nie miała kolejnego grubasa w rodzince (-:-powiedziałam i zaśmiałam się szatańsko
Nagle przerywając nasze poczucie humoru zadzwonił dzwonek do drzwi...
Dziwne-pomyślałam i moje myśli zbiegły się wokół jednej osoby...Marco!
Nie, nie ,nie,nie ! Marco siedzi w pace i nic tego jeszcze nie zmieni...
Podeszłam więc do wyjścia i uchyliłam drzwi.
-Co?!-przebiegło mi przez głowę kiedy w drzwiach ujrzałam.......Moich dziadków?!
-Co? Co wy tu robicie?
-Cześć wnusiu, aleś ty nam wyrosła. Jeszcze niedawno robiłaś kupki do pieluch-powiedzieli a ja miałam ochotę przywalić im z całej pety w twarz.... Ale się wstydu najadłam... Przecież za mną stał Maxi! Ale? Nie zauważyli go?
-Yhm-odchrząknął
-A co to za grubasek?!-powiedzieli chórem dziadkowie
-Maxi nie jest gruby! Jeszcze...-broniłam narzeczonego
-Właśnie! Nie jestem! Ha-powiedział zadowolony
-A więc co on tu robi?
-A co nie jest gruby i jak stara baba jaga chcesz go utuczyć?!-warknęłam żartobliwie
-Nie, oczywiście ,że nie ale nie przywykłam ,że zapraszasz do domu byle jakiego faceta-powiedział do tej pory nieobecny w rozmowie dziadek...
-Maxi nie jest byle facetem, jesteśmy zaręczeni?
-Obyś nie popełniła takiego błędu jak ja wychodząc za twojego dziadka.
-Yhm, ja tu stoję- powiedział starszy mężczyzna
-No i co z tego
-Okeeeej- powiedziałam zdezorientowana
-Boże. Dziewczyno wydawało mi się ,że ostatnio jak się widzieliśmy, rok temu to byłaś chudsza...-wymieniłam się porozumiewawczym spojrzeniem z Maxim.
-Dobra, może zmienimy temat (-:
-Spoko, to elo ziomale jak tam leci?
-Babciu nie udawaj ,że masz 17 lat bo ci to nie wychodzi-powiedziałam z wielkim bananem wymalowanym na twarzy a Maxi również był bliski głupawki.
-Tak więc, co tu robicie?!
-Zamierzamy się do was wprowadzić!-powiedziała babcia pełna entuzjazmu a ja i Maxi byliśmy bliscy płaczu.
-Że co?!
-Super prawda?! Wiedziałem ,że się ucieszycie-dodał zamyślony dziadek .
-No to już widzę minę Diego i Fran jak wrócą z tego spożywczaka. Będą mega zadowoleni )-: Na pewno-dodałam w myślach z sarkazmem i po minie chłopaka zorientowałam się ,że prawdopodobnie myśli o tym samym co ja.
*Francesca*
- Diego, łaskawco mógłbyś wziąć parę toreb z zakupami?! - krzyknęłam wkurzona tym że to ja niosę ten ciężar, a on ciągle gapi się w telefon
- Przepraszam.. - powiedział speszony - Czekałem na wiadomość od taty, dawno go nie widziałem a miał się zjawić w Argentynie. Ostatnio widziałem go rok temu, wyjechał do Hiszpanii, do swojej nowej rodziny - westchnął a ja spojrzałam na niego z troską
- Nigdy nie mówiłeś, że twój tata... - przełknęłam ślinę - Przepraszam - upuściłam torby i przytuliłam się do chłopaka
- Spokojnie, jest dobrze. Pozbierajmy te torby i chodźmy do domu bo Naty i Maxi będą się martwić
- Masz rację - puściłam chłopaka a gdy schylał się po torbę niespodziewanie pocałowałam go w policzek na co się uśmiechnął
Zebraliśmy torby i ruszyliśmy w stronę domu. Gdy otworzyłam drzwi przeżyłam szok. Zobaczyłam dziadków Naty, samą Naty i Maxiego tańczących Macarenę w salonie. Spojrzałam zszokowana na Diego który był równie zdziwiony.
- Francesca! - krzyknęła jej babcia i rzuciła się na mnie w uścisku
- Dzień dobry. Co pani tu robi? I pan?
- Mieszkamy - uśmiechnęła się ale mi nie było do śmiechu
- A ty, to? - zwróciła się do bruneta
- Diego, narzeczony Francesci - podał jej dłoń a ona ją uścisnęła
- Witaj. Jestem babcią Natalki - powiedziała a on spojrzał na mnie jak na debila
- Na ile państwo zostają?
- Pożyjemy, zobaczymy - powiedział jej dziadek - Tylko wiecie, dajcie nam wszyscy w nocy spać
- Dziadku! - krzyknęła Naty
- No co?! Ja tylko mówię prawdę - zaśmiał się a ja przywaliłam sobie w twarz
Nagle usłyszałam dźwięk sms'a z telefonu Diego. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Wyjął telefon i odczytał wiadomość.
- Jest problem... - powiedział niepewnie
- Jaki? - spytałam
- Fran, chodź ze mną na dwór
- Okej... - powiedziałam i wyszliśmy z domu
- Francesca.... Muszę jechać do Hiszpanii
- C-co? Czemu? - powiedziałam
- Żona mojego taty jest w szpitalu, nie ma jak jej zostawić. Teraz akurat ma wolne od pracy, w tym tygodniu. Dlatego muszę jechać.
- Jadę z tobą
- Nie, Fran ty zostań
- Jadę z tobą
- Nie, Francesca zostajesz
- Jadę z tobą czy tego chcesz czy nie! - krzyknęłam a w drzwiach stanęła Naty z Maxim
- Gdzie jedziecie? - spytała zdziwiona
__________________________________________________________________
Wooooooooow proszę państwa mamy rozdział :D Mieszany, i wiem miał być dawno no ale brak weny tak bardzo :/ Za niedługo nam się historia skończy :( Będzie miała 35 rozdziałów i jak będę miała czas to zrobię ankietę jaką chcecie historię :p To chyba tyle mam nadzieję, że fajny <3
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńdziadkowie** 8_8
Usuń