wtorek, 13 października 2015

Rozdział 25 cz. 2

*Francesca*
- Diego! Poczekaj! - krzyknęłam biegnąc za Hiszpanem
- Słuchaj Fran, tym razem mnie nie zatrzymuj. Przegiął, i dobrze o tym wiesz...
- Wiem... Ja chciałam iść z tobą. Wiem, że przegiął
- Dobra, idziemy? - spytał gdy trochę ochłonął
- Idziemy... - powiedziałam i szybko ruszyliśmy w stronę domu naszego sąsiada
Stanęliśmy przed drzwiami i zapukaliśmy. Nikt nam nie otworzył, więc sami weszliśmy. To co zobaczyłam przerosło wszystkie moje oczekiwania. Spojrzałam niepewnie na Diego a on na mnie.
- Co... to jest... - powiedziałam
Rozejrzałam się wokół. Jedyne co zobaczyłam to burdel! I nie chodziło mi o bałagan. Nagle podszedł do nas Marco.
- Witajcie w moim królestwie - powiedział z uśmiechem - Przyłączycie się?
- Wiesz co, mogłam się spodziewać po tobie wszystkiego. Ale burdel?! Serio?! - krzyknęłam a wszystkie te dziewczyny spojrzały na mnie i zaczęły się głupio chichrać - Zaraz im przywalę... - powiedziałam cicho
- No weź... Nie podoba ci się? - spytał ten stalker
- Ty tak na serio? Marco byliśmy przyjaciółmi, co się z tobą kurwa stało?! - krzyknął Diego
- Zmieniłem się na lepsze, w przeciwieństwie do ciebie - powiedział i spojrzał na mnie z pogardą - Po co mieć jedną jak można mieć każdą
- Przegiąłeś... - warknął Hiszpan i przywalił mu w nos
Ja wybiegłam z domu i zadzwoniłam po policję. Następnie poleciałam do domu po Naty i Maxiego.
- Chodźcie ze mną! Szybko! - krzyknęłam
- Co jest? - spytała Naty
- Nie uwierzycie ale... - przełknęłam ślinę - Marco ma w domu burdel. Wszędzie chodzą jakieś panienki. Zadzwoniłam po policję, a Marco i Diego zaczęli się bić. Wiem, znowu... Maxi leć tam - powiedziałam a on wybiegł jak torpeda na pomoc przyjacielowi
- Fran, uspokój się - powiedziała Naty łapiąc mnie z ramię
- Mam dość. Mam po prostu dość, ile można coś takiego wytrzymywać! - krzyknęłam i przytuliłam brunetkę
- Zaraz przyjedzie policja... - powiedziała i nagle się zatkała
- Co się stało? - spytałam przestraszona
- I karetka też się przyda... - powiedziała cicho - Maxi! - krzyknęła i wybiegła z domu
Przez otwarte drzwi zobaczyłam Marco leżącego na ulicy, przy nich policje, Maxiego i Diego.
Podbiegłam do Hiszpana i mocno go przytuliłam.
- Wszystko okej? - spytałam
- Tak, już nie będzie nas męczył - uśmiechnął się
- To już koniec przygody - powiedziała Naty
- Niczym w W-11 - zaśmiał się Maxi a wszyscy razem z nim
Poszliśmy do domu i wszystko ułożyło się dobrze :) Do czasu.....

_______________________________________________________________
Ale krótko buuuuu, brak weny :( To dlatego że ten podrozdział był uzupełnieniem poprzedniej części ;)
Następny rozdział będzie ciekawszy obiecuję <3 Jak znam życie znowu będzie wspólny ale to chyby nie jest źle :) To chyba tyle i proszę nie piszcie że mało Naxi, bo to raczej powinniście skarżyć się naszej kochanej Natalce że jest tak leniwym człowiekiem i nic nie pisze :) Ja jestem od pisania o Diecesce chodź staram się to łączyć i wciskać Naxi. To chyba tyle... Następnym razem będzie Naxi bo zmuszę Natalcię a jak nie to ją zabije :) To chyba już tyle tak na serio jeeej rozpisałam się XD Dobra to czeeeść XD
Domi Nika
Ps: Serio teraz tak to czytam i serio jest krótko :/ Jutro mamy wolne z Natalią to może coś napiszemy obiecuję <3 Może napiszę jakiegoś One Shota :p Pożyjemy, zobaczymy :) No dobra Papapapapa :*

2 komentarze:

  1. Dodany we wtorek a ja daje kom dopiero dziś...
    Przepraszam skarby..
    Jestem zapracowana xdd
    Mam wenę na nową historię ale najpierw poczekam aż skończę tą xdd
    Rozdział super!
    Mam nadzieję że będzie więcej naxi ;33
    Niech Natalia się weźmie do roboty..
    Nie ja (choć ja też muszę) tylko ta z którą piszesz...
    No to do zobaczenia..
    Nuśka x.x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahha akurat dodałyśmy nowy rozdział :D Zmobilizowałam ją w końcu ^^ Tak, w końcu mi się udało! Trzeba bić jej brawa hihihi :) Dziękuję za miłe słowa <3333

      Usuń