czwartek, 8 października 2015

Rozdział 24

*Naty*
Siedzimy już w samolocie leżącym do BA.
Straszliwie mi się nudzi i nie mam już nic do roboty jak iść spać. Marco ostatnio nieźle przywalił Diego i Fran, ale na szczęście skończyło się to dla nich tylko sińcami.
- Maxi kochasz mnie jeszcze? Bo jestem bardzo nieznośna...
- Chyba taaak...
- Co?!
- Spokojnie Naty, żartuję...
- Jeśli nie, wyrwe ci jajka
- I to Natalia jaką kocham
- Ooo czyli jeszcze mnie kochasz?!
- Tak, i nie mam zamiaru przestać
Nagle podszedł do nas jakiś chłopak.... To był Marco!!! Co on do jasnej cholery tutaj robi.?! To jakiś stalker czy gram w W11?!
- Hejka Misia!
- Ja ci zaraz dam misie jak wylecisz z tego samolotu- warknął Maxi
- Spokojnie ja tylko po Fran
- A to spoko, jest z tyłu....
- Co?! Maxi oszalałeś?! Francesca Cie zabije!!! A Diego popełni samobójstwo jak go zobaczy!!!
- Nie martw się Naty, samolot jest okrągły i wszystkie sznurki zabrali nam na lotnisku więc się nie powiesi.....
- Co?! Maxi ale on ma jeszcze sznurówki
- O cholera, nie pomyślałem.... Ale trudno... Jednego masochiste mniej.
- A Fran?!
- Wyluzuj... Przynajmniej będzie się z czego śmiać jak Marco wyleci przez okno....
- Może i tak.... - Powiedziałam i zobaczyłam jak chłopak znika z mojego pola widzenia..  ( Marco)

*Francesca*
- Francesca? - Spytał Diego
- Co? - Spytałam patrząc w ekran telefonu
- Masz jakiś sznurek?
- Po co ci?
- Nic... Koleś wyglądający jak Marco właśnie tu idzie
- Mhm... Czekaj co?! - Krzyknęłam i spojrzałam ponad telefon
- Hej piękna - zwrócił się do mnie Marco
- Idę popełnić samobójstwo... - Powiedział Diego
- Maxi wisisz mi dziesięć złoty! - Usłyszałam krzyk Naty - Mówiłam że się powiesi!
- Ale śmieszne! - Odkrzyknęłam
- Ups...
- Marco co ty tu robisz?! - krzyknął w końcu mój chłopak
- No jak to co? Przeprowadzam się do Argentyny
- Co?! A i... Fran pamiętasz tą willę obok twojego domu? No to właśnie w niej będziemy mieszkać z Naty i Maxim
- CO?! To super!- krzyknęłam
- Ekhem... - kaszlnął Marco - Ja mieszkam w domu obok - powiedział a my zamarliśmy
- Ty chyba sobie żartujesz.... - powiedziałam
- Fran... Gdzie masz żyletki? - spytał Diego
- Po co ci? - spytałam zdziwiona
- Bo się chyba przez tego stalkera potne! - krzyknął
- Zapamiętać. Wywalić wszystkie żyletki - westchnęłam
- Widziałem wasz dom i macie sypialnie naprzeciwko mojego domu, dlatego polecam wam kupić solidne rolety - powiedział a ja myślałam że wybuchnę
- Nudzi ci się? - spytałam wkurzona
- Ta - powiedział mrugając do mnie okiem i odszedł
- Ile on nas będzie męczył - westchnęłam i położyłam głowę na ramieniu Diego
- Nie wiem.... Masz ten sznurek?
- Weź se sznurówkę - powiedziałam znudzona i zamknęłam oczy odpływając tym samym w krainę snu

*Następnego dnia*
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Podniosłam się z łóżka i spojrzałam na zegarek, 6:00. Zabiję.... Poszłam w stronę drzwi i co zobaczyłam za nimi?! Marco!
- Hej misia, pobudka - zaśmiał się
- Chyba cię coś boli... - warknęłam
- Nie ale, słyszałem że przeprowadziliście się tu w czwórkę, bo chciałaś mieć bliżej swojego macho - powiedział udając mięśniaka i napinając mięśnie
- Wiesz że ty mięśni nie masz?
- Dlatego przeprowadziłaś się tu z tym macho... - nie dałam mu dokończyć
- Co ty masz z tym macho?!  - krzyknęłam
- No bo... - przerwał mu Diego
- Co się dzieje? - spytał brunet
- Weź go stąd bo zaraz oszaleję! - krzyknęłam
- Poddaję się... - westchnął i sobie poszedł.
Co za łamaga!
- Fran gdzie są żyletki!?
- Wywaliłam! - ryknęłam na cały regulator
Chwilę później chłopak znów znalazł się obok mnie
- W takim razie Marco... WON! - krzyknął
- Dobrze zrzędy... chyba mało spaliście - powiedział z uśmieszkiem a ja miałam ochotę go udusić
- WON! - powtórzyłam słowa mojego chłopaka i zamknęłam temu natrętowi drzwi przed twarzą
Usiadłam na kanapie w salonie i schowałam twarz w dłonie. Diego usiadł obok mnie i mnie przytulił
- Nie płacz - powiedział
- Czy ja płaczę? Po prostu się poddaję. Jak tak ma być codziennie to go zgłoszę na policję
- Dobrze, zrobimy tak a teraz chodź spać bo jest jeszcze wcześnie
- Dobra - powiedziałam i poszliśmy spać

*3 godziny później*
Siedzimy wszyscy na kanapie a ja Maxiemu i Naty opowiadam co stało się rano.
- I pokazywał mi te swoje mięśnie... Żeby je jeszcze miał! - krzyknęłam zrezygnowana
- No ja mam większe - powiedział Maxi pokazując swoje Maxi
- Maxi.. - powiedziała smutno Naty i potrząsnęła głową na nie a on zrobił taką mine:
- Co z nim zrobimy? - spytała Naty
- Nie wiem... - powiedziałam i zadzwonił dzwonek
- Nieeee!!!!! - krzyknęliśmy wszyscy chórem
- Tak! - usłyszeliśmy głos za drzwiami i już sekundę później w naszym domu znalazł się ten palant

____________________________________________________________________
Jest rozdział! Zmobilizowałam Natalię i pisała ten rozdział w autokarze jak jechaliśmy na wycieczkę xd
Ja jako Francesca pisałam to w domu, chodź Natalia większość tego wymyśliła hahaha 
Jak powiedziała o tym macho to aż musiałam se kucnąć bo się tak śmiałam xd
Mam nadzieję że fajny ja sie przy tym uśmiałam :D
Domi Nika
NataliaNaty292

2 komentarze:

  1. Taaak..... Dominika mówiła że se musiała kucnąć... Ja nic nie mówię ale prawie wpadła przez to pod auto....( dosłownie)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha..
    To mn rozwaliło:
    - Maxi kochasz mnie jeszcze? Bo jestem bardzo nieznośna...
    - Chyba taaak...
    Hahahaa...
    Naxi ;33
    Diecesca ;33
    Nic dodać nic ując..
    Przepraszam że taki krótki kom ale nie mam weny xdd
    Nuśka x.x

    OdpowiedzUsuń