*Naty*
Minęły 2 tygodnie od wszystkich zdarzeń a Fran wyszła ze szpitala. Miała tylko skręconą kostkę i musiała odpocząć. Mimo iż wszystko się ułożyło nadal czułam się niezręcznie w obliczu całej tej sytuacji. Jak wiadomo zerwałam również z Arturem. Nie miałam z nim nadziei na związek ,ponieważ nie można być z kimś kogo się nie kocha lub co gorsze pokochało się innego. O dziwo zrozumiał to i przyjął dość spokojnie. Obyło się bez połamanych kości lub spuchniętych nosów. Już sobie to wyobrażam : "Artur z czerwonym posiniaczonym nosem i gilem spływającym mu do ust którego nawet nie może zetrzeć ,bo za bardzo go boli" "A tym czasem gil tak spływa i spływa". Pomarzyć zawsze wolno. Tak czy inaczej zrobiłabym śmieszną fotkę, podpisałabym wrrrrrr....Poniedziałki i wrzuciła na snapchata. Tak wiem...jestem zbyt okrutna dla mojego eks ale nic nie poradzę. Taka już jestem. Mimo tego że jestem nieśmiała...Jak natrafi się coś śmiesznego typu gile w buzi to nie umiem się nie śmiać. Oczywiście nie śmieje się z hipotezy podbitego nosa tylko gilów w gębie... Fuj. Wracając do tematu...Diego i Fran są razem a ja i Maxi tworzymy udaną parę. Powoli Fran nazywa mnie i jego Naxi. Nie lubię łączonych imion ani sposobności plotkowania o naszym związku. A kto plotkuje!? Cała szkoła. Całe studio zaczęło dudnić o moim i Fran nowych związkach jak tylko po raz pierwszy odprowadzili nas do szkoły. Teraz jestem w domu. Przeglądam stare albumy z mojego dzieciństwa jak razem z Fran postanowiłyśmy wybrać się razem do aqua parku. Prawię przez nią zawału dostałam! A dlaczego?!! Już mówię. Fran dobrze wie ,że mam lęk wysokości. Gdy miała 10 lat zrzuciła mnie z karuzeli. Jak miała 11 (scena w aqua parku.) zjechałam wtedy przez nią z 100m zjeżdżalni. Była prawie pionowa a ja jechałam prawie 50 na h. Potem musiała mnie siłą wyciągać z pola zjazdu bo wjechałby na mnie grubas który zjeżdżał zaraz po mnie. Jak miała 15 lat uparła się żebyśmy skoczyły na banji!!! Ale za to się z nią przyjaźnie. Jak to mówią przeciwieństwa się przyciągają. Kiedy tak wspominałam i wspominałam....Myślałam nad swoją przyszłością i życiem z zamyślenia wyrwał mnie zamaszysty krzyk dobiegający z dołu.
-KOLACJA!!!!!-zawołała mama a ja pośpiesznie zeszłam na dół. Dzisiaj byłam tak zajęta ,że nie jadłam obiadu a na śniadanie przełknęłam pół kromki z dżemem. Byłam więc bardzo głodna.
Zaczęłam więc jeść aż usłyszałam ciche pomrukiwanie taty.
-Wiesz co córcia? Pamiętasz ciocię Maggie z Tunezji?
-Tak a co? Odwiedza nas?
-Nie całkiem. Mówiła mi kiedyś ,że chciałaby żebyś wiedziała co nieco o kraju z którego pochodzi.... i pomyślała ,że być może nie miałabyś nic przeciwko przyjechać do stolicy na parę dni, dokładnie tydzień. Nie chodzi jej o odwiedziny ale o zwiedzanie miasta, uliczek. Zakupy....jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko.
-Naprawdę??!!! Ale super. Tak się cieszę.....-odparłam ale zaraz zaczęłam ponownie-Ale ja nie mogę...Tydzień to sporo czasu a ja nie będę tam miała jak skontaktować się z przyjaciółmi. Wiesz ile kosztują rozmowy zagraniczne??
-Ach ta młodzież???!!! Nie potrafią wytrzymać bez komórek nawet tygodnia...Jak ja byłam w twoim wieku-Bla bla bla bla!! Zaś ta jej głupia rozmowa o technologii i uzależnieniach. Nawet nie wiem ile tak gadała aż zaczęła- Wiesz skoro tak Ci na tym zależy razem z tatą postanowiliśmy że możesz zabrać ze sobą trójkę przyjaciół a rozmieszczenie hoteli ustalicie na miejscu.
-Dzięki dzięki dzięki dzięki-pisnęłam po czym pośpiesznie zjadłam jajecznicę i wbiegłam do swojego pokoju. Postanowiłam napisać charyzmatycznego smsa do Fran.
-Cześć!!!!
-Cześć Naty. Coś się stało?
-Pakuj walizki!!! (-: <3<3<3 (-:
-Jezu ile buziek. Dobrze się czujesz? Co?! Jak to pakuj walizki.
-Pakuj walizki booooooo....
-Bo co jezu Naty. Siedzę pod prysznicem. Musiałam wyjść bo komórka jest zapchana wiadomościami od ciebie. O co chodzi?
-Pakuj walizki bo jedziemy do Tunezji....Z Diego i Maxim!
-<3<3<3 (-:)-: # Jej ale super. Już dzwonie do chłopaków. Ale mam podnietę. Dzięki Naty! Ale jak to to i rodzice się zgodzą?!! Wiesz jacy są?!
-Właśnie wiem ale dziś zupełnie zaskoczyli mnie. Sami zaproponowali podróż i to jeszcze z wami!
-Ekstra. Ja już dzwonię do Diego a ty zadzwoń do Maxiego. To pa
-Pa, zdzwonimy się jeszcze (-:
-Ok
-Spk
*Fran*
Kończąc rozmowę zaczęłam piszczeć. Nagle do mojego pokoju wbiegli rodzice z... siekierą?
- Co się dzieję?! - krzyknęła mama
- Nic po prostu się dowiedziałam że za dwa dni jadę z Naty do Tunezji!
- Ohhh córcia zawału dostanę... - odetchnął z ulgą tato
- To... mogę jechać? Pliss tak bardzo mi zależy!
- Dobrze, możesz.
- Jej dziękuję!
Już chciałam ich przytulić ale przypomniałam sobie o siekierze. Gdy rodzice wyszli wybrałam numer Diego.
- Halo? - spytał głos w słuchawce
- Cześć! Diego, ty spałeś?
- Jest druga w nocy....
A to stąd ta siekiera u taty....
- Przepraszam....
- Nic nie szkodzi, ale czemu dzwonisz o tej porze?
- Nie, dobrze. Wyśpij się rano ci powiem.
- Misia jak już dzwonisz to powiedz - na słowo misia poczułam dreszcze
- Naty załatwiła nam bilety do Tunezji! Jedziemy w czwórkę za dwa dni!!!
- Co?! Żartujesz?!
Nagle usłyszałam jak ktoś w słuchawce mówi ,,Diego musisz się tak drzeć?!'' A na słowa że już nie będzie usłyszałam ,,Słuchaj ja to toleruje masz dziewczynę ale drzesz się gorzej chyba niż ona. Dobranoc''
- Już jestem...
- Kto to był? - spytałam i zaczęłam się śmiać
- Mój tata
Nagle zachciało mi się spytać ,,twój tata nie zauważył że porywałeś i biłeś dziewczyny?!'' ale gdy usłyszałam ,,Kochanie, jesteś tam?'' to mi się odechciało.
- Jestem. Zamyśliłam się.
- Dobrze, pewnie jesteś zmęczona. Pogadamy jutro na temat wyjazdu itd. Dobranoc Franiu
- Hah dobranoc - powiedziałam i z uśmiechem na ustach rozłączyłam się
*Następnego dnia*
Obudził mnie pocałunek złożony na moim policzku. Powoli otworzyłam oczy.
- Diego?! - krzyknęłam i zakryłam się kołdrą gdyż pewnie wyglądałam jak zombie
- Nie zakrywaj się - powiedział rozśmieszony
- Wyglądam gorzej niż zombie - odparłam zza kołdy
Ten na to mnie odkrył i zaczął całować.
- Dobra koniec tego muszę się ogarnąć - odparłam
- No dobrze księżniczko. Idź się przyszykować a ja zrobię śniadanie.
- Diego...
- Tak?
- Kto cię wpuścił?
- Twoja mama
- Ale ona wyszła pół godziny temu do pracy
- No tak. Trochę sobie tu posiedziałem i oglądałem jak słodko śpisz
Na to walnęłam go poduszką i wywaliłam z pokoju. Wyciągnęłam ubrania i ubrałam ten zestaw:
(bez torebki)
Rozczesałam włosy i zostawiłam je rozpuszczone. Gdy zeszłam na dół do kuchni zobaczyłam Hiszpana przygotowującego jajecznicę. Powoli do niego podeszłam i objęłam od tyłu. Gdy się odwrócił zobaczyłam na jego twarzy szeroki uśmiech.
- Cieszę się że cię mam - powiedział muskając moje usta - Kocham cię
- Ja ciebie bardziej....
Gdy zjedliśmy jajecznicę usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Otworzę - powiedział brunet a ja spojrzałam na drzwi. Chwilę później zobaczyłam Naty i Maxiego.
- Cześć! - krzyknęłam - Co tak wcześnie?
- Normalnie, za to ja się pytam co tu robi Diego - spytał Maxi
- Nic - odrzekliśmy chórem i zaczęliśmy się śmiać
- Dobra nie wnikam - odpowiedział unosząc ręce do góry w geście obronnym
__________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział :) Spodobało nam się pisanie wspólnie rozdziałów :D Bardzo chciałyśmy podziękować za komentarze, za czas spędzony na tym blogu. Dziś było mnóstwo wyświetleń które wciąż rosną, za co naprawdę dziękujemy i za każdy jeden komentarz jesteśmy wdzięczne i szczęśliwe <3
Domi Nika/ NataliaNaty292

Dziękuje za dedyk ,<3
OdpowiedzUsuńJesteście kochane a ta hgistoria fantastyczna !!!!!!!!!!!!!!!!
macie wielki talent
super ze diecesca i naxci pojadą do tunezji
oby nic im tam chłopcy nie zrobili !!
Spóźniona jak zawsze ;**
OdpowiedzUsuńBoskie !!!!
Naxi <3 <3
Moja diecesca :**
Cudooo!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nuśka x.x